Connect with us
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b0/MTB_over_the_bar_crash.jpg https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b0/MTB_over_the_bar_crash.jpg

Damian Małecki

Facebook banuje za „akuku”, czyli jak się „spada z rowerka”

Avatar photo

Opublikowano

on

Kontynuując wątek powodów z jakich powstało TŻT, opowiem Wam o moich (i nie tylko) przygodach z administracją Facebooka, o „przewinieniach” i nakładanych na konto ograniczeniach.

 

Mityczne standardy społeczności już dawno stały się bronią w rękach administracji Facebooka, pozwalającą na zwalczanie profili, których jedyną winą, jest posiadanie poglądów niezgodnych z poglądami administracji, która zdaje się odbierać każde „spadnięcie z rowerka” profili punktujących ich hipokryzję albo niezgodnych z jedyną słuszną, liberalną linią poglądową, jako swój niebywały sukces.


Standardy społeczności – wybiórczość w stosowaniu.


Omawiając Facebooka i jego politykę wobec administratorów stron, należy rozpocząć od pokazania wątku związanego z popularnym Pitu-Pitu – bodaj pierwszym w historii polskiego FB profilem, który pokazał, że w tym serwisie można robić coś więcej, niż tylko dzielić się statusami ze znajomymi. Rozmawiając z wieloma adminami różnych stron, często wskazują oni, że to właśnie działalność Pitu-Pitu od 2013 (?) roku była motorem napędowym do tworzenia własnych stron dla wielu z obecnie prężnie działających twórców. Nie inaczej było ze mną.


Pewnego dnia Pitu-Pitu postanowiło przeprowadzić pewien test – zmienili swoje zdjęcie w tle na grafikę kota z opaską przedstawiającą sierp i młot – symbol promujący system totalitarny, a promowanie totalitaryzmów to działalność rzekomo zakazana w „standardach społeczności”. Aby dodać sprawie prędkości, Pitu-Pitu samo poprosiło o zgłaszanie ich okładki do administracji – efekt?


Okładka nienaruszona zachowała się przez 30 dni, a wszystkim zgłaszającym Facebook odpisał, że okładka nie narusza żadnego standardu.


Po 30 dniach, kontynuując test, Pitu-Pitu wrzuciło tę samą grafikę, tym razem zmieniając sierp i młot na swastykę. Efekt był piorunujący, już tego samego dnia okładka została usunięta, a wrzucający ją admin zbanowany na pewien czas.

 

Co ciekawe powyższy screen pokazuje, że zbanowany zostałem również ja, bo miałem czelność napisać o tej sytuacji i wytknąć hipokryzję administracji |FB w stosowaniu swoich rzekomych standardów.

 

 

Standardy społeczności – „co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie”.


Co powiecie na bana za udostępnienie wpisu wrzuconego przez Newsweek Polska?  Dla części z Was ban za takie przewinienie brzmi pewnie jak abstrakcja, ale niestety nic nie jest niemożliwe dla miłościwie nam panujących administratorów.

Bo przecież, gdy ja oburzam się na Newsweek wrzucający perfidną przeróbkę zdjęcia, pod którym stado trolli serwuje bezrefleksyjnym odbiorcom narrację, że Duda faktycznie szedł na czele flag ONR, to zasługuję na natychmiastową karę za promowanie grafiki ONR.
Dla mnie ban na 24 godziny od Facebooka, a oryginalny post Newseeka wisi pewnie do dziś.

Tak wyglądał komentowany wpis Newsweeka

 

A tak moja nagroda za napisanie, że to ordynarny fotomontaż

 

A co powiecie na kolejne 24 godziny bana, za wzięcie udziału w dyskusji pod jednym z postów ASZ dziennika, gdzie tłumaczyłem jednej z Pań, że Marta Lempart wydała wszystkie pieniądze ze zbiórek i sama twierdzi, że nie ma już za co żyć? Ponieważ Pani nie chciała uwierzyć w moje rewelacje, postanowiłem wkleić jej w odpowiedzi link do zaufanego dla niej źródła, czyli do Wysokich Obcasów, które przeprowadziły wywiad z Martą Lempart, w którym sama zainteresowana stwierdziła, że nie ma środków na życie. Kolejnego ranka powitało mnie powiadomienie o banie na 24 godziny za uwaga – spam

A co powiecie na ban w 2016 roku za totalnie grzeczny wpis z 2014 roku?

 

 

 

Obostrzenia nieoficjalne – shadowbany, blokady funkcji, obcinanie zasięgów itp

 

Nie myślcie sobie, że w repertuarze Facebooka są tylko bany, o nie nie, czasem o wiele gorsze są te ciche „atrakcje”, te bez żadnej oficjalnej komunikacji – po prostu pewnego dnia zauważasz, ze coś się zmieniło. Co dokładnie? Wyliczę poniżej:

1) prowadzenie na Facebooku strony pozwala przede wszystkim na komunikację ze społecznością. Pozwala na prowadzenie dyskusji jako strona, odpowiadanie na komentarze użytkowników jako strona. Tym co pozwoliło wielu z nas na osiągnięcie pewnego sukcesu, czyli przekonanie kilkudziesięciu a często kilkuset tysięcy użytkowników do swoich treści, był zawsze bliski kontakt z odbiorcami. Możliwość dyskutowania z nimi pod wrzucanymi przez siebie postami, komunikacja odbiorcy z autorem, która nie występuje w telewizji, radiu czy też mediach papierowych.

Na moim koncie założona jest obecnie blokada możliwości komentowania jako strona – dotyczy tylko części stron, głównie tych o tematyce politycznej, jeśli nawet na takiej stronie uda mi się dodać komentarz i rozpocząć jakąś ciekawą dyskusję, tylko pierwszy komentarz mogę dodać jako strona, każdy kolejny jest automatycznie przedstawiany jako dodany z mojego konta prywatnego – mi to mniej przeszkadza, ale jestem przekonany, że adminom stron, którzy przecież niekoniecznie z niecnych pobudek, wolą zostać anonimowi, to już z pewnością zatruwa życie.

2) blokada możliwości komentowania mojej strony przez inne strony czyli odwrócenie poprzedniego punktu, jakakolwiek dyskusja pomiędzy niektórymi stronami jest u mnie niemożliwa (oczywiście dotyczy to tylko „wybranej” części stron)

3) Fizyczne usuwanie polubień, oraz blokady nakładane na chcących polubić moją stronę.

Trafiłeś w sieci na mój post? Spodobał Ci się? Postanowiłeś polubić/obserwować moją stronę, aby częściej zapoznawać się z tematyką, którą podejmuję? O nie, nie ma tak łatwo! Nie ma takiego lajkowania. A zresztą nawet jeśli w końcu się uda polubić, kto wie, może za jakiś czas zastanowisz się, czemu nie widzisz moich postów, wejdziesz na moją stronę i zauważysz, że Twoje polubienie zostało usunięte.

Od kilku dobrych miesięcy liczba polubień mojej strony magicznie stoi w miejscu.





4) Szantażowanie konsekwencjami polubienia

Chcesz polubić tę stronę? CZY TY NA PEWNO CHCESZ POLUBIĆ TAKĄ STRONĘ? 
Wiedz, że jak polubisz, to my to na pewno zapamiętamy, ostatnia szansa, to jak, dalej chcesz to polubić?…

 

 

Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi? Czyli jak zbanować konto na miesiąc, nakładając 3 kary za ten sam (niewinny) post. Oczywiście można się odwołać, ale to tylko przyśpiesza dalsze restrykcje.

Zapewnie kojarzycie pełnometrażowy film „Upadek”, opowiadający jak sam tytuł wskazuje o zakończeniu kariery pewnego austriackiego malarza.

Film był puszczany w kinach, do dziś jest dostępny w telewizjach. Jest to film, który z całą pewnością jest dziełem atakującym nazizm i nikt o zdrowych zmysłach nie stwierdzi, że jest on jakąkolwiek promocją totalitaryzmu. Prawda?

No wiadomo, że nieprawda. Kiedy więc Prawo i Sprawiedliwość robi w Sejmie zamieszanie, reasumpcję itp, ty nie możesz wrzucić mema sugerującego, że takie działanie jest niedobre. 


Najpierw ban na 24 godziny za promowanie treści niebezpiecznych (screen z filmu to treść niebezpieczna!)
Postanowiłem się odwołać, odpowiedź przyszła dość szybko, przepraszamy, Twój wpis jest przywrócony.




No super, że przeprosili, prawda? Tylko zupełnym przypadkiem ban nie został zdjęty…
Do tego po dosłownie 2 godzinach, ten sam post ponownie został zdjęty a mnie poinformowano, że to już drugie ostrzeżenie w ciągu jednego dnia, co może skutkować bardzo poważnymi konsekwencjami. Niestety byłem na tyle nieodpowiedzialny, by odwołać się ponownie. Kolejny raz skutecznie, 2 raz przeprosili, bana wciąż nie zdjęli.

 

Następny poranek po odbyciu dobowego bana przyniósł 3 i finalne ostrzeżenie za ten sam post (który dwukrotnie już okazywał się być zgodny ze standardami społeczności), ale sami chyba rozumiecie, że profil, który w ciągu 24 godzin aż 3 razy sprowadza na siebie karę od Facebooka musi być ukarany mocniej.


30 dni odpoczynku od Facebooka, włączającego blokadę komunikacji przez messengera na pewno mnie nauczy rozsądku!

 

 

 

Ostatnia prosta, całkowite usunięcie profilu to tylko kwestia czasu. Nie znam dnia ani godziny, kiedy dołączę do stale powiększającego się grona osób, które na stałe „spadły z rowerka”.


W podobny przecież sposób FB rozprawił się np z profilem Nagrody Złotego Goebbelsa, po prostu pewnego dnia pojawiło się info, że strona wycofana z publikacji i że niestety nie możesz się odwołać, bo nasz zespół administratorski jest bardzo przeciążony przez covid…




Poniżej lista wszystkich naruszeń widocznych na moim profilu: 


8 kwietnia – spamowałem wkejając jeden link do Wysokich Obcasów
10 sierpnia – pierwszy ban za obrazek z Upadku
10 sierpnia – drugi ban za obrazek z Upadku
12 sierpnia – 30 dniowy ban za obrazek z Upadku

 

I za te 4 powyższe zbrodnie, Facebook straszy wycofaniem z publikacji. Za 4 wpisy spośród kilkuset, może ponad tysiąca wpisów, które stworzyłem na FB. Jestem bardzo niebezpiecznym człowiekiem, prawda?


 




Mam nadzieję, że już lepiej rozumiecie, co nami powodowało, gdy podejmowaliśmy decyzję o otwarciu portalu www.takzetego.pl

Dziękuję Wszystkim z Was za dotychczasowe wsparcie finasowe w serwisie Patronite i zachęcam wszystkich do wspierania naszej inicjatywy – wystarczy kliknąć TUTAJ.

 

Racjonalny republikanin komentujący życie polityczne. W latach 2013-2016 współtworzył portal Żelazna Logika. Pomysłodawca i organizator serii wywiadów oraz oddolnych akcji społecznościowych. Fan rzetelności dziennikarskiej. Przez 11 lat jedną nogą w Irlandii, gdzie aktywnie działał w społeczności polonijnej. Pomysłodawca inicjatywy SejmLog, założyciel Fundacji SejmLog. Założyciel portalu takzetego.pl

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Czytaj dalej
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Damian Małecki

Wesołych? Świąt życzą polskojęzyczne media

Avatar photo

Opublikowano

on

Święta Bożego Narodzenia – dla sporej części Polaków są wydarzeniem religijnym, świadectwem wiary. Ale nawet wśród tej części Polaków, która określa się jako niepraktykująca, większość uważa, że jest to okres pozytywny – kojarzący się z ciepłem, rodziną, spędzaniem wspólnie czasu, czy kultywacją tradycji. Ale niestety, nie wszystkim Święta kojarzą się dobrze, zwłaszcza jeśli pracują w mediach.

Jeśli zapoznać się z artykułami, które w przedświątecznym okresie pojawiają się w „zliberalizowanych” mediach tzw głównego nurtu, okaże się, że w przeciwieństwie do „winter holidays” czy Halloweeen, nasze święta są czymś straszliwym.

Zapoznajmy się z przykładowymi artykułami przedświątecznymi, rysującymi obraz „polskiej wigilii według polskojęzycznych mediów”:

 

1) Wigilia jest formą opresji wnuków.

 

2) Wigilia jest wielkim stresem dla 400 tysięcy dzieci z autyzmem.

 

3) Wigilia to konflikt lojalności wywołany wyidealizowanym dobrem dzieci, kolejka od taty boli mamę. Natomiast rozwód dla dzieci to super przeżycie, przez resztę roku w wysokich obcasach promowane jako prosty sposób na odzyskanie samodzielności.

 

4) Kiedy Wigilię spędzasz z typem Durczoka i on zauważa, że stół masz brudny.

 

5) Z cyklu tradycje – u Was w domu też plujecie na LGBT tuż po podzieleniu się opłatkiem?

 

6) Pamiętaj że konsekwencje indywidualizmu i luźnego, powierzchownego podejścia do tematu związku/rodziny bolą tylko w wigilię, przez resztę roku jest ok, głowa do góry!

 

7) W Wigilię dopadnie Cię Wujek Dobra Rada oraz siostra co nie poszła na socjologię. 

 

8) Pamiętaj, że jesteś nowoczesna, wykształcona, tolerancyjna a opisana sytuacja dotyczy jedynie wigilii, jasno przecież widać, że w ciągu roku Twoje stosunki z matką są modelowe. To pewne, że Mama nie lubi Marcina tylko za ateizm.


9) Niestety ateizm Marcina nie chroni go przed patriarchalnymi cechami typowego Polaka.


10) Wychodząc na kawkę w korpo ze znajomymi rozlicz się blikiem, darmowa wyżerka na wigilii u teściów prawem a nie towarem!

 

11) Obchodząc święta możesz stracić oko.


12) A jak nie stracisz oka, to stracisz brata.


13) Życie powinno być lekkie łatwe i przyjemne, tymczasem w wigilię przypominają o sobie starzy, niedołężni ludzie.


14) Temat karmienia cycochem wnuka przy dziadkach to ulubiony temat podczas rozmów wigilijnych w polskich domach. Najlepiej poruszyć go tuż po zakończeniu plucia na LGBT.

 

15) Eksperci się nie mylą – cyc jest oczywiście dozwolony, ale dopiero od drugiej potrawy.

 

16) Pamiętaj aby pić z umiarem i nie pochlapać dziecka barszczem.


17) Jeśli w wigilię nie będziesz zmęczona, przyjdzie Jezus i pochlapie ci okna barszczem.

18) Trudne sprawy, gdy teściowa twierdzi że „brat” śmierdzi mułem.


19) Kiedy chciałaś jedynie opowiedzieć dzieciom, że za twórcę przedstawień bożonarodzeniowych uważany jest św. Franciszek z Asyżu, który pierwszą taką scenę zaaranżował w 1223 roku w Greccio.


20) Spotkanie z Mikołajem na zawsze negatywnie odmieni Twoje dziecko, natomiast spotkanie z Drag Queen otworzy mu nowe horyzonty.

21) Najważniejsze na koniec, puenta tych ojkofobicznych wpisów – jest coś co nas łączy – wszyscy Polacy są alkoholikami, do zobaczenia pod sklepem!

Czytaj dalej

Damian Małecki

Wszyscy zginiemy – czyli o ukraińskim banderyzmie, racjonalnie – część 2

Avatar photo

Opublikowano

on

Kilka dni temu przygotowałem artykuł na chłodno starający się analizować jak ma się sprawa z banderyzmem na Ukrainie, starając się wykazać, że nawet tam, gdzie występuje – nie ma on nic wspólnego z Polską i jest obecnie kojarzony wyłącznie jako ruch antyrosyjski. Wpis ten był próbą polemiki z pojawiającymi się tu i ówdzie „wieszczami”, sugerującymi (celowo lub przypadkowo zgodnie z interesem Kremla) narastające zagrożenie dla Polaków ze strony Ukraińców, ze skrajnościami typu „zobaczycie, jeszcze Ukraińcy najadą na nas tymi naszymi czołgami”

Wspomniany artykuł można sobie przeczytać TUTAJ

 

Dziś pora na część drugą i kolejny raz oprzyjmy się na racjonalnych przesłankach – faktach, a nie na fobiach.

Jedna z bardziej poważanych sondażowni ukraińskich działająca od 2008 roku – Соціологічна група «Рейтинг» (Група «Рейтинг»), ratinggroup.ua, przeprowadziła niedawno sondaż, który składał się z wielu pytań, takich jak „czy obawiasz się, że Rosja użyje broni atomowej”, „Czy uważasz, że sprawy na Ukrainie idą w dobrym kierunku” oraz, co dla nas ważne w kontekście tematu tego wpisu – pytanie dotyczące stosunku wobec mieszkańców 18 państw europejskich. Sondaż przeprowadzono w dniach 8-9 października.

 

Popatrzmy zatem co o nas myślą, ci nasi „przyszli kaci”. Otóż wydają się być dość niechętni nie tylko do robienia nam krzywdy, niezbyt chętni do nazwania nas wrogami, ale co gorsza dla naszych „wieszczów” – aż 97% z nich określa nasze stosunki jako przyjacielskie.

86% określiło stosunki z Polską jako jednoznacznie przyjacielskie
11% stwierdziło, że są raczej przyjaźne
1% nie miało zdania
2% miało stosunek neutralny

Ilu respondentów wyraziło stosunek negatywny i bardzo negatywny? 0%

Oczywiście, można wciąż stosować TVN-owską metodologię wafelkową i wyszukiwać dowody na potwierdzenie swoich teorii, w każdym społeczeństwie są czarne owce i na pewno są wsród Ukraińców i Ukrainek ludzie Polsce niechętni, ale przekuwanie tych jednostek w atmosferę ogólnoukraińskiego zagrożenia, mającego spędzać nam sen z powiek i w najblizszych latach zagrozić bezpieczeństwu naszych dzieci, są tak samo prawdziwe, jak nazwy kont powielających rosyjską propagandę, jednocześnie „urażonych” o łączenie ich wpisów z pewnym elementem rosyjskiej, wojskowej garderoby.

 

Całość badania można przeczytać online –  TUTAJ
Można również pobrać je jako PDF – –TUTAJ

Czytaj dalej

Damian Małecki

Wszyscy zginiemy – czyli o ukraińskim banderyzmie, racjonalnie

Avatar photo

Opublikowano

on

Zalęgło mi się na profilu poniżej 10 stałych „komentatorów”, co to rękami i nogami się zapierają, że nie są onucami, ale za to spać po nocach nie mogą, bo Ukraińcy źli, nazistowscy, Banderę czczą i wszyscy przez nich zginiemy – nie pomagać, z Polski wyrzucić itp itd.

 

Z dedykacją dla nich kolejna próba racjonalnego przedstawienia faktów.

 

1) Wołyń był zorganizowaną przez Ukraińców rzezią Polaków i kropka.

 

2) Tak, zdarzają się Ukraińcy, którzy wciąż mają Banderę za swojego bohatera, tak, zdarzają się oddziały ukraińskie, czy też pojedynczy ukraińscy żołnierze, którzy mają czerwono-czarne naszywki lub flagi.

 

3) Tak, żołnierze Azova w bodaj 2014 roku zapozowali z flagą ze znanym znakiem w białym okręgu czerwonej flagi, za pokazanie której na FB można dostać (raczej słusznie jeśli się nie prowadzi profilu historycznego) bana.

 

Tyle słowem wprowadzenia, a teraz kontekst, bo on jest tutaj najważniejszy.

 

0) Jakimś cudem moim dyskutantom umyka, że tymi ich gierojami denazyfikującymi Ukrainę, są potomkowie ludzi odpowiedzialnych za Katyń, o czym jakoś w swoich peanach na temat „karmią Cię ukraińską propagandą a rzeczywistość jest inna” raczej nie mogą albo nie chcą wspominać.

 

1) Nie, nie każdy Ukrainiec sławiący Banderę jest wrogiem Polski i Polaków. W zasadzie w świadomości Ukraińców Bandera jest pamietany za walkę z Rosją a nie z Polakami i nie ma w tym nic dziwnego, że w obliczu obecnej wojny z Rosją, Bandera jako wróg Rosji jest na Ukrainie przypominany. Powtórzę – przypominany jako wróg Rosji a nie jako wróg Polaków. Niestety Ukraina do czasów nam współczesnych nie miała zbyt wielu postaci, które mogłaby wstawić w swój panteon, nie raniąc jednocześnie uczuć Polaków. Takich bohaterów tworzy im dopiero obecna wojna.

 

2) Wielu ludzi z tą czerwono-czarną naszywką nie jest tego naszego bólu związanego z tymi barwami nawet świadomych, choć jeśli nie jest się ruską onucą, nalezy zauważyć, że po stronie ukraińskiej da się zauważyć postępującą zmianę świadomości oraz naciski na eliminację takich przypadków w przekazie, oczywiście znów – ktoś kto ma na celu podzielenie Polaków i osłabienie naszego wsparcia dla Ukrainy, będzie argumentował, że to jest celowe zagranie, mające nas oszukać i nie pokazać prawdy (jaką jest oczywiście chęć zaatakowania Polski albo przynajmniej aneksji Przemyśla przez Ukraińców wyposażonych w nasze czołgi).

 

3) Nawet jeśli są po stronie ukraińskiej takie jednostki (w mojej opinii tak samo liczne, jak rzekomo polskie zgromadzenia wafelkowe pokazywane w TVN) to w stosunku do ogółu społeczeństwa ukraińskiego stanowią niewielki procent społeczeństwa, które zapytane o najbardziej im bliski obecnie naród na pierwszym miejscu wymieniają Polskę.

 

4) tak, w styczniu tego roku, przez Kijów przeszła manifestacja skrajnie prawicowego środowiska w marszu upamiętniającym Banderę, tyle że to środowisko ma na Ukrainie tyle samo znaczenia, co u nas Jaszczur z jego kamratami.

 

5) dobrze by było, gdyby osobnicy tak żarliwie komentujący moją „ukrofilskość” dostrzegali jaki procent jest flag czerwono-czarnych, a ilu Ukraińców i Ukrainek na swoich profilach wrzuca grafiki dziękujące Polsce i Polakom, ile takich materiałów mówi o nowo zawiązanym braterstwie, które jest najgorszym możliwym rozwiązaniem z punktu widzenia propagandy rosyjskiej.

 

6) ktoś powie, że mała rzecz, a cieszy – wczoraj z powodu zbiorowych apeli mieszkańców Tywrowa w obwodzie winnickim, rada sołecka postanowiła zmienić nazwę ulicy z ulicy Stepana Bandery.

 

7) młode pokolenie Ukraińców jest propolskie i patrzą na nas tak jak moje pokolenie patrzyło kiedyś na zachód, co potem poskutkowało tym, że to w Polsce było największe poparcie dla idei Unii Europejskiej (jak bardzo by ona nie została potem wypaczona, ale to oczywiście osobny temat).

 

8) takie oto rzeczy są sprzedawane na Ukrainie, wyciąganie tych nielicznych w tamtejszym społeczeństwie przypadków niechęci do Polski z zalewu tych propolskich, tych wdzięcznych, tych przyjacielskich jest po prostu debilizmem takim jak skarżenie się na zachód że po Warszawie 11 listopada chodzą faszyści.

 

Dlatego proponuję, jak już musicie, to więcej słuchajcie Mentzena i Winnickiego, a mniej Brauna i Roli a wszystkim nam Polakom, jak i Ukraińcom, będzie się żyło w przyszłości lepiej.

Dziękuję za uwagę. Polak, racjonalista.

 

Zdjęcie na okładce, poglądowe, też z marszu i też z Ukraińcami, zapewne adresaci mojego wpisu powiedzą, że to też oszustwo i ukraińska propaganda…

Czytaj dalej