Connect with us

Żelazna Logika

Jakie poglądy ma społeczność Żelaznej Logiki?

Opublikowano

on

Poniżej prezentujemy wywiad, jakiego udzieliliśmy tygodnikowy „Polityka” w 2015 roku. Wywiad chyba się nie ukazał. A skoro już taka rozmowa się odbyła, niech zostanie po niej ślad.

Nie kryjecie się z tym, że po drodze bardziej wam na prawo niż na lewo. A jakie poglądy ma społeczność zgromadzona wokół „Żelaznej logiki”?

To nie tak, że jest nam bliżej na prawo. My kierujemy się logiką, która przez lewicę jest zdecydowania częściej „masakrowana”. To ludzie lewicy, chyba z braku większych problemów, zajmują się np. zrównywaniem płci we wszystkich aspektach i starają się przekonać, że tożsamość płciową można wybrać, a między mężczyznami i kobietami nie ma w zasadzie żadnych różnic, a jednocześnie podkreślają odmienność płci i walczą o damskie końcówki jak „ministra”. Inny przykład – słuchamy że patriotyzm to przeżytek i nic nas nie łączy z innymi Polakami, a jednocześnie mamy czuć solidarność z Europą bo jesteśmy Europejczykami. Jak można takich ludzi traktować poważnie? 🙂

Druga rzecz jaka jest nadrzędna w naszej działalność to piętnowanie hipokryzji. Np. świeży temat czyli ksiądz Charamsa. Lewica od lat napiętnuje księży, którzy romansują z kobietami i wzywa kościół do ich ukarania Teraz pojawił się kolejny romansujący ksiądz, z tą różnicą że kocha innych mężczyzn. I nie tylko nikt go nie potępia ale wręcz z automatu stał się on bohaterem lewicy. Lewica jest dziś karykaturą tego czym była u zarania i dziś specjalizuje się w dwójmyśleniu, które jest w całkowitej opozycji do logiki i w naszej działalności znaleźliśmy setki tego przykładów.

Dlatego odpowiadając na pytanie, jakie poglądy ma społeczność nas czytająca, odpowiadamy – logiczne. A że prawicy jest do logiki bliżej… 😉

Liczą się dla was tylko fakty? Sympatie i antypatie polityczne nie mają znaczenia?

Liczą się dla nas tylko fakty. Przez trzy i pół roku działalności oberwało się chyba wszystkim bez wyjątku, od Millera i Palikota, przez Tuska i Sikorskiego, po Kaczyńskiego, Korwina i Kukiza. Jedni są częściej, inni rzadziej. To wynika głównie z tego, że my „strzelamy” do ludzi z ich własnej broni, czyli zestawiamy ze sobą sprzeczne wypowiedzi ich samych. Niektórzy są konsekwentni w swoich poglądach, inni zmieniają zdanie o 180 stopni, a jeszcze inni plotą bzdury, które jest jeszcze łatwiej ustrzelić 😉 Z powyższej krótkiej listy nazwisk od razu widać u kogo można takich sprzeczności znaleźć najwięcej, stąd też częstotliwość pojawiania się u nas pewnych ludzi jest wyższa niż innych.

Co jest najskuteczniejszą walką z politykami? Kpina? Pokazanie absurdów? Sięganie po ironię?

Hmmm… my nie chcemy walczyć z politykami, nie aspirujemy do tego. My chcemy tylko żeby społeczeństwo było świadome tego, że politycy mu służą i powinno wymagać od nich więcej. Do tego celu wykorzystujemy wyłapywanie hipokryzji, niekonsekwencji czy zwyczajnej głupoty. Więc tak, w tym sensie szydera jest dobrym narzędziem.

Ale czasem nawet i tego nie trzeba robić, bo niektórzy politycy swoimi słowami kpią z inteligencji przeciętnego gimnazjalisty i poniekąd szydzą sami z siebie i wystarczy ich tylko zacytować. Często taki suchy cytat jest nawet silniejszy w przekazie niż jakiekolwiek próby ironizowania.

Dziś ludzi śmieszy bardziej jakaś babka, która opowiada że „negocjuje drożdżówki” albo inna która opowiada o „kwotach wynikających z różnych takich działań” niż kabarety próbujące uprawiać polityczną satyrę. Co swoją drogą przy okazji świadczy też dobitnie o poziomie polskiego kabaretu, który mnie osobiście nie rozbawił już chyba od piętnastu lat.

Każdy powód jest dobry, aby zakpić z jakiejś partii czy polityka?

To nie tak. Jak już wcześniej mówiliśmy, my nie tyle kpimy co pokazujemy niekonsekwencję tych ludzi. My tylko pokazujemy np. faceta, który był przeciw pewnej reformie, po czym zmienił szyld został ministrem i nagle tę samą reformę popiera całym sercem. Więc kto tutaj tak naprawdę kpi z kogo?

Swoją drogą te transfery to jest totalna patologia polskiego systemu wyborczego – przykładowo głosowałem na posła z 8 miejsca, dzięki ordynacji dostał się ten z „jedynki”, po czym on zmienia partię. Mój głos został zatem wykorzystany całkowicie przeciwko temu co poparłem(!)

Na co odpowiedzią jest „Żelazna logika”? Dlaczego powstała? Jaki jest was cel, misja? Chcecie zmienić myślenie Polaków, rzeczywistość?

Powstałą trochę dla żartu, bo zaczęła nas przerastać rzeczywistość, w której politycy robią co innego niż mówią, a media odpowiednio manipulują przekazem aby osiągnąć swój efekt. Nasz cel to społeczeństwo świadome, potrafiące odróżnić informację od opinii, weryfikujące otrzymywane informacje. To wystarczy aby ludzie zaczęli myśleć samodzielnie.

Dziennikarze zawładnęli umysłami ludzi przez ostatnie 20 lat do tego stopnia, że dziś niektórzy ci najbardziej znani dziennikarze nie potrzebują w ogóle w zasadzie używać argumentów. Oni potrafią pisać całe felietony albo mówić w radiu przez godzinę używając epitetów i nie podając żadnego uzasadnienia dlaczego uważają, że coś jest ich zdaniem złe.

Młode pokolenie ma Internet i weryfikuje wszystko co usłyszy w telewizji. Im nie wystarczy powiedzieć „to było nikczemne”, oni chcą wiedzieć co tak naprawdę się stało i sami zadecydować. Młode pokolenie jest też dużo bardziej wyczulone na fałsz i sztuczność. Nie wmówisz im twittów z fejkowego konta albo przechodzących z tragarzami przechodniów, którzy spotkali się z jakimś politykiem i odgrywają swoją rolę „reprezentanta społeczeństwa”. Dlatego jeśli pytasz czy chcemy zmieniać rzeczywistość, ona zmienia się sama na naszych oczach.

Jesteście jakoś zaangażowani sami w politykę (abstrahując od facebookowej działalności i działalności na waszej stronie internetowej)? A może planujecie stworzyć własny ruch polityczny?

Planujemy różne rzeczy, nie będziemy niczego zapeszać, więc pochwalimy się jak już będzie gotowe 😉 Zresztą, gdybyśmy rozmawiali dwa lata temu, nie było jeszcze w planie naszej strony www, był tylko profil na fejsie. Sytuacja zmienia się dosyć dynamicznie i sami nie wiemy jak będzie wyglądać ŻL za rok.

Czy zdarzyło się, że jakiś polityk, jego sztab odezwali się do was z pretensjami, żądali usunięcia postu? Grozili pozwem?

Nie zdarzyło się, bo nie dajemy do tego żadnych podstaw. Nigdy nie posuwamy się do manipulacji czy przekłamań, pokazujemy prawdziwe wypowiedzi lub wydarzenia i zestawiamy bieżące z archiwalnymi.

Naszym politykom brak do siebie dystansu?

Szczerze mówiąc – nie wiemy. Można by sądzić, że tak jest, bo na wszystkie słowa krytyki (nawet nie wyśmiewania tylko zwykłej krytyki) reagują oni histerycznie i wyciągają swoje najświeższe ulubione słowo wytrych – „hejterzy”. To nieraz przybiera absurdalną formę, gdy jakiś poseł dostaje trudne pytanie o wydatki swojego biura czy też ministerstwa albo prośbę o uzasadnienie swojego projektu ustawy i w reakcji wyciąga komuś „mowę nienawiści”. Mam radę, nie kradnijcie publicznych pieniędzy i nie róbcie głupot to nikt nie będzie zadawał pytań.

Z drugiej jednak strony, wiemy że jest tam wielu cyników, którzy chcą się na polityce tylko dorobić. I po nich wszelka krytyka spływa jak, nomen omen, strugi deszczu po Pendolino.

Co sądzicie o satyrze w internecie (zwłaszcza tej związanej z polityką)?

Jest tego coraz więcej. Ale to nie jest spowodowane większym zainteresowaniem tą tematyką. To wynika raczej z infantylizacji polityki dzięki głupocie jaka bombarduje z ekranu poprzez wypaczony przekaz medialny, który wciska ludziom, że Sejm to miejsce przypominające remizę w Pcimiu Dolnym, gdzie bezustannie trwają pyskówki.

Z kolei programy tzw. „publicystyczne” zapraszają do siebie dziwaków, a telewizje tzw. informacyjne serwują ludziom niusy kompletnie bezużyteczne i spłycają wydarzenia lub nagłaśniają jakiś szajs przemilczając naprawdę istotne sprawy. Pamiętasz kto wygrał wydarzenie roku w TVN24? Mama Madzi! A cycki Angeliny były na bodaj trzecim miejscu. Wydarzenie roku!

I dlatego ludzie uważają dziś politykę za element świata, w którym „ale urwał” przeplata się z „chodź szogunie”. Skoro dostali sygnał, że wszystko co się dzieje w polityce to sałatka Pawłowicz, Palikot z gumowym penisem i kolejne popisy intelektualne Joanny Muchy, to polityka stała się dla wielu ludzi czymś co tylko i wyłącznie śmieszy.

A co sądzimy o satyrze w sieci? Nie da się tego zdefiniować w jednym zbiorze. Jest szydera na wysokim poziomie ale są też strony jawnie hejtujące, prawdopodobnie nawet wspierane finansowo przez partie polityczne. Łatwo to wyłapać, bo szydera tworzona przez pasjonatów jest naturalna, ta druga jest sztuczna do bólu.

Rozmowa miała miejsce w 2015 roku

Wszystko na świecie jest logiczne, a jeśli logiczne nie jest to ktoś nam logicznie wytłumaczy że jednak jest. www.zelaznalogika.net

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Rosja jest w d**** czyli co wiemy po orędziu Putina

Opublikowano

on

Dziś rano pojawiło się, przełożone z wczoraj, orędzie Władimira Putina. Co można z niego odczytać? Że Rosja jest jeszcze bardziej w dupie, niż nam się wydawało.

Putin zaczął od krytyki całego zachodu, który obarczył winą za wojnę, za „specjalną operację wojskową”. Bo zachód „blokuje rozwój Rosji”. Tej samej Rosji, która jest niezależnym, samowystarczalnym imperium i któremu nie straszne żadne sankcje. I tej samej operacji wojskowej, którą rozpoczęła Rosja i która miała zakończyć się pół roku temu.
Seems legit 👌

Cel wojny

Dalej, Putin mówił właśnie o tejże „specjalnej operacji”. Podał że jej celem jest „wyzwolenie Donbasu spod władzy nazistów”. Mówimy o Donbasie, który od 2014 roku jest we władaniu samozwańczych Donbaskiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, sprzyjającej Rosji.
Ok, możemy mieć tu bekę, że trochę chłopakom pocisnął, wyzywając od nazistów ale cel tej wypowiedzi jest inny. A ukryte jej znaczenie, jest kluczowe dla zrozumienia miejsca, w jakim dziś jest Rosja. Najpierw spójrzmy na mapę:

Donbas to, tak z grubsza, obszar oddzielony czerwoną linią. W zasadzie większość tego terenu była pod okupa.., pardon, była „wyzwolona” osiem lat temu. W marcu 2022 tak wyglądał front, jak na zdjęciu wyżej.

Jak wygląda dziś? Wszystko co żółte, wszystko na północy i spory kawał pod Charkowem, już nie oglądają ciężarówek z namalowanym „Z”. Rosja ma, mniej więcej status quo w Donbasie, no i sporą część południa. Po całkowitym wycofaniu się na północy, po zatrzymaniu marszu na południu, po odbiciu sporej części obok Charkowa i wyrzuceniu Rosji na tereny zajęte w 2014 roku, wychodzi Putin i mówi „naszym celem jest wyzwolenie Donbasu”.

Serio, ziomuś? Dla kogo jest ta bajka? 🤣

Referenda i broń atomowa

W jednym punkcie, bo w pewnym sensie te sprawy się łączą. Rosja straszy użyciem broni atomowej, od prawie samego początku wojny. Od prawie samego, bo w pierwszych dniach, gdy wszystko jeszcze szło zgodnie z planem, tego tematu nie było. Pojawił się dopiero po klęsce w Hostomelu i zatrzymaniu wojsk przed Kijowem na wszystkich kierunkach. To wtedy okazało się, że na stronie RIA Novosti, było już gotowe oświadczenie Kremla o „wyzwoleniu Kijowa” ale nie zostało opublikowane. Z wiadomych powodów. I to właśnie wtedy, Medwediew czy Putin oraz rosyjscy propagandyści, zaczęli głośno mówić o możliwości użycia broni atomowej, przez Rosję.

Później ten straszak pojawiał się jeszcze kilkukrotnie i zawsze miał on związek z tym co działo się na froncie:

  • Nie pykło w 3 dni? „Użyjemy atomu”
  • Całkowite wycofanie wojsk spod Kijowa? „Zobaczycie! Użyjemy atomu”
  • Brak sukcesu na froncie Odeskim, zatopienie okrętu wojennego „Moskwa”, brak sukcesów pod Charkowem, stabilizacja pod Donieckiem, Bayraktary sieją spustoszenie? „Nie żartujemy! Użyjemy atomu!”
  • Odwrót pod Charkowem? „No, teraz to już przegięliście! Zobaczycie, naprawdę uży….”

Z tym atomem to jest tak, że im gorzej radzą sobie Rosjanie, niestety tym większa szansa, że użyją broni jądrowej „prewencyjnie”. Żeby zatrzymać większość działań wojennych i żeby zachować twarz (w ich mniemaniu) przed własnym społeczeństwem. Rosja ma jednak to do siebie, że zawsze musi mieć wymówkę. I teraz w przemówieniu Putina i wcześniej wielokrotnie, dowiadywaliśmy się, że Rosja zawsze niesie pokój, nigdy nie atakuje pierwsza, zawsze jest niewinna i chce dobrze. Skoro tak, można więc przyjąć, że w ich doktrynie jest jakby zawarta potrzeba posiadania pretekstu. Obojętne jakiego. I tu dochodzimy do referendów.

Przyspieszenie referendów w Donbasie, Ługańsku, Chersoniu i na części Zaporoża, po to aby przyłączyć je do Rosji, może właśnie być takim szukaniem pretekstu. Wg analityków, w walki na Ukrainie zaangażowanych było nawet 80% wszystkich sił wojskowych, zginęło ponad 50 tys. ludzi, o stratach ton sprzętu nie wspomniawszy. Rosja prawdopodobnie nie ma już kim prowadzić tej walki, stąd ogłoszenie mobilizacji (o tym później). Rosja nie może jednak przyznać, że kończy wojnę, bo jej nie idzie. Zakończyć wojnę musi sukcesem albo przynajmniej, „nieprzewidzianymi okolicznościami, które zmuszają obie strony do zaprzestania walk”.

Takim pretekstem byłby jakikolwiek atak ukraińskich sił na terytorium Rosji. A skoro Ukraina nie zamierza tego zrobić, no to przesuńmy granicę tak, żeby jednak nas zaatakowali. Jak zaatakują to będziemy mieć pretekst do użycia atomu. Albo, niech oni tak przynajmniej myślą. Niezależnie od działań Ukraińców, jakiś w miarę pożądany efekt, dla szukających teraz rozpaczliwie sukcesu Rosjan, zostanie osiągnięty. Zyskają teren albo pretekst. Jego wynikiem, nie musi być wcale atom. Może to być, w razie dalszego posuwania się ukraińskich sił zbrojnych, choćby pretekst do zastosowania powszechnej mobilizacji. Bo przecież „atakują Rosję, brońmy się!

A czy użyją tego atomu? Putin w wystąpieniu powiedział „nie blefuję„, co na rosyjski język dyplomacji, zazwyczaj przekłada się dokładnie odwrotnie. I chcielibyśmy żeby tak zostało.

Mobilizacja

Tu nie trzeba się zbyt wiele rozpisywać. Jeśli Rosja zarządza mobilizację, choćby tylko częściową, to znaczy że dostaje w łeb i to solidnie. To znaczy że ludzi brakuje, ochotników nie ma, a nawet najemników i kryminalistów zaczyna brakować. Jak mawiał Stalin „ludiej u nas mnoga” i na to chyba liczy Putin. Ale mobilizacja ustanowiona wybiórczo, m.in. nie obejmująca dużych miast, wskazuje, że nawet on zdaje sobie sprawę, że czasy gdy każdy Rosjanin szedł na front, z okrzykiem „Urrraaa!” już dawno minęły. To jest już zupełnie inne społeczeństwo, które, może i popiera działania wojenne przeciw „chochołom”, bo dostaje taki przekaz propagandowy, który pcha ich do nienawiści. Ale gdy trzeba iść samemu walczyć? No co ty, Wołodia, zwariowałeś? Niech idą ci ze wschodu, my mamy w domach pralki, telewizory i słuchawki do iPhone’ów.

Sankcje

I tu przechodzimy do świata zachodu, jaki mieszkańcy Moskwy czy Petersburga już zdołali poznać i się w nim zadomowić. Czy zbiorcze sankcje gospodarcze, w postaci wycofania się firm, dostaw czy transakcji działają? Tego możemy się jedynie domyślać. Ale jest druga strona sankcji, ta mniej widoczna. Uderzające bezpośrednio w obywateli. Dotychczas typowy przedstawiciel rosyjskiej klasy średniej, pracował w Yandexie, Sberbanku, Gazpromie czy Vkontakte i później pokazywał swoje doświadczenie na rozmowach w Google’, Citi, Shellu czy Facebooku. Często też wyjeżdżał na zachód. W wyniku szerokiego ostracyzmu (przede wszystkim firm z amerykańskim kapitałem), ludzie z takim doświadczeniem mogą być prawie pewni, że mają wilczy bilet w zachodnich firmach. To można było znieść. To że McDonalda już nie ma, też jakoś było do przełknięcia. Ale ryzykowanie własnego życia, gdzieś na stepach pod Dnieprem czy w lasach pod Kijowem? No, Władimir. Chyba cię trochę poniosło.
No i pamiętajmy, że wg różnych szacunków, od kilkuset tysięcy do nawet 1,5 miliona Rosjan, po 24 lutego, już wyjechało z kraju.

Wygląda na to, że i rosyjskie władze i rosyjscy obywatele, zdają sobie sprawę, że tej granicy przekroczyć nie można. Przesuwanie wystąpienia Putina, też wskazuje na to, że mogło tam dochodzić do jakichś korekt. Może w ostatniej chwili, ktoś podsunął Putinowi raport, którego zabrakło przed wejściem na Ukrainę, gdy wszyscy z zachwytem czytali analizy, że ukraińskie społeczeństwo przywita Rosjan kwiatami. A może walka frakcji toczy się pod dywanem. Tego nie wiemy.

Wiemy natomiast, że Putin zakończył swoje wystąpienie słowami „wierzę w wasze wsparcie”. Jeszcze raz przytaczając rosyjski język dyplomacji, to może oznaczać, że nawet on już przestaje w to wierzyć.

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Shocked with Bucha, Izyum or Mariupol? Well, you shouldn’t be. Here is the Russian story: the centuries of genocides

Opublikowano

on

„No man, no problem”
Is Russia the country that committed most genocides in the history of mankind?

The countries neighbouring Russia, know this well. Bucha, Izyum, Mariupol… Nope. Sadly, we were not surprised. We’ve seen it all for decades.

Geoeconomist Daniel Foulder made on Twitter a list of Russian genocides.
And this is overwhelming…

Staggering, isn’t it? 🤯

Sadly, this is not even half of it…. Twitter users reminded of the next ones.

Yet, still not over… Here is a HUGE thread by Maksim Eristavi.

The list is really long. You can read it on Twitter

Maksim also made some videos

Yet. This is still not everything!

Just ask anyone from former so-called „communist countries” (Poland, Czech, Slovakia, Lithuania, Latvia, Estonia, Romania, Bulgaria, former Yugoslavia, Hungary, Ukraine, Belarus, Georgia, Azerbaijan, Armenia) about what Russians did, while marching west in 1944-45.
And later in the years 1945-1990.

Will the world finally stop it?

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Von der Leyen: „Trzeba było słuchać Polski” oraz „Europa zareagowała natychmiast, zjednoczona i zdeterminowana”. Która twarz szefowej UE jest prawdziwa? 17 pytań do von der Leyen.

Opublikowano

on

W Polsce najwięcej słychać o słowach „Trzeba było słuchać Polski”. No i spoko, tylko co nam to daje? Zamiast się cieszyć, że nas klepnęła po plecach, lepiej przyjrzyjmy się, co UE robi z pieniędzmi dla Polski i jak Unia reagowała dotychczas. Bo von der Leyen pochwaliła dziś całą UE, a nie tylko Polskę.

I wyciągnijmy wnioski, bo potem za 5 lat znowu będzie „sukces” w postaci „no, jednak Polska miała rację”, z którego nic nie wyniknie.

Przyjrzyjmy się temu, co Ursula von der Leyen mówiła w całej swojej wypowiedzi (całe wystąpienie w linku).

„Europejczycy nie wahali się, a nasza odpowiedź była zjednoczona, zdeterminowana i natychmiastowa”

Tak wygląda wstęp do tej przemowy.

Niemka von der Leyen, opowiada nam historyjki o solidarności, wspólnocie i natychmiastowej reakcji wszystkich, zaledwie pół roku, po tym, jak jej kraj wstrzymywał sankcje i blokował (zresztą robi to dotychczas) dostawy broni. Pół roku temu, na samym początku wojny, Niemcy mówili ambasadorowi Ukrainy, że „teraz nie ma sensu wam pomagać, bo za parę godzin przegracie”.

Na początku wojny, poszczególne kraje kombinowały z sankcjami, że owszem ale bez diamentów, bez luksusowych samochodów, bez tego i owego. No dobra, banki ok ale bez Gazprombanku, bo przecież musimy kupować ten gaz. No i właśnie, bez sankcji na gaz, właściwie do dziś. Nota bene, tuż po rozmowie Scholza z Putinem, MSZ Rosji wrzucił oświadczenie, w którym oskarża Polskę o… wstrzymanie dostaw gazu z Rosji przez gazociągi na naszym terenie, a także Nordstream(!).

W rzeczywistości było dokładnie odwrotnie, bo to Rosja wstrzymałą dostawy gazu jednostronnie. I to też jest test dla Niemiec, aby sprostować nieprawdziwe informacje, zawarte przecież w notce o rozmowie Putina z kanclerzem Niemiec. Na razie takiego sprostowania nie znaleźliśmy.

Która von der Leyen jest prawdziwa?

Ta która klepie Polskę po ramieniu? Czy ta, która pisze nową historię aby zetrzeć plamę wstydu z kilku krajów UE, na czele z Niemcami?

Wróćmy jeszcze raz do tej „zjednoczonej, natychmiastowej odpowiedzi ze strony UE”, o której mówiła von der Leyen.

1. Wcześniej już wspomnieliśmy o niezbyt udanych początkach sankcji, gdzie poszczególne kraje załatwiały wyłączenie z nich; diamentów, samochodów, dóbr luksusowych, a przede wszystkim – Gazprombanku i Sberbanku oraz wyłączeniu Rosji ze SWIFT, żeby nadal móc kupować gaz od Rosji. O tym von der Leyen zapomniała?

2. Już zapomniała, jak Niemcy wstrzymywali i nadal wstrzymują dostawy broni?

3. Już zapomniała, jak niemiecka szefowa dyplomacji, w kwietniu(!) wykluczała embargo na rosyjski gaz? To była ta wspólna, natychmiastowa decyzja unijna?

4. Już zapomniała, że sankcje na rosyjskie surowce, znalazły się dopiero w piątej (!) transzy sankcji?

5. Już zapomniała, jak w sierpniu Niemcy blokowały wypłatę 8 mld Euro dla Ukrainy ze środków unijnych?

6. Już zapomniała, że na pierwszą wizytę do Kijowa wybrało się tylko kilku liderów krajów wschodniej UE, a prezydent Niemiec dostał odpowiedź, że nie jest mile widziany?

7. Już zapomniała „listy niemieckich intelektualistów”, którzy apelowali o zakończenie dostaw broni dla Ukrainy i oddanie Rosji podbitych terenów?

8. Już zapomniała, że za plecami innych krajów, o rozpoczęcie rozmów z Rosją zabiegali w Kijowie: Scholz, Macron i Draghi, gdy wreszcie się tam pojawili?

9. Już zapomniała jaka afera wybuchła, gdy ujawniono finansowanie przez Gazprom, w wysokości 192 mln Euro ekologicznych organizacji, powiązanych z politykami SPD, których jedynym zadaniem było lobbowanie za budową Nordstream 2? – dla porównania, wszystkie partie polityczne w Polsce otrzymują rocznie subwencję w wysokości ok 13,5 mln Euro. Wszystkie razem. Czyli 15 razy mniej niż ta jedna organizacja dostała na lobbing

10. Już zapomniała, jak niemieckie i francuskie firmy, łamały sankcje nałożone po 2014 i wysyłały do Rosji technologię dla rosyjskiej armii?

11. Już zapomniała, że Niemcy, byli przeciwni udzieleniu Ukrainie gwarancji NATO?

12. Nie zauważyła ostatniego info z Euromaidan Press, o tym że trzy niemieckie firmy: Walter, Schunk i Kemmler działają w Rosji i dostarczają technologie, których Rosja potrzebuje do produkcji i serwisowania broni ofensywnej? (btw, spróbujcie znaleźć to info na stronach Onetu, TVN24 albo Wyborczej)

13. Czy niedawny niemiecki pomysł „zmuszania innych krajów„, do dzielenia się energią z krajami, którym zabraknie gazu, poprzez ograniczenie w tych krajach produkcji przemysłowej i przekazanie nadwyżki Niemcom, to też był przykład tej solidarności i wspólnoty? I pomysł nowego podatku na elektrownie węglowe, czyli głównie na Polskę, to też te działania wspólnotowe?
I czy plany zniesienia zasady jednomyślności, to też są działania na rzecz poszanowania głosu poszczególnych członków Unii?

14. A czy niemieckie naciski na Litwę, aby ta w ramach nałożonych sankcji, otworzyła korytarz do Kaliningradu, to też był przykład solidarności i natychmiastowych, zdeterminowanych wspólnych działań unijnych?

15. A czy to też jest przykład tych „zdeterminowanych działań”?

16. Na litość boską, czy blokowanie dla Polski pieniędzy z KPO, w chwili gdy boryka się z największym nagłym kryzysem uchodźczym, w historii całej Unii Europejskiej – czy to jest to wspólne zdecydowane działanie, na rzecz Ukrainy?

17. I na koniec, do jasnej cholery. Czy słowa Johannesa Hahna z kwietnia 2022, o tym, że Jest za wcześnie, na przekazanie krajom zaangażowanym środków, na pomoc dla uchodźców, bo jeszcze nie wiadomo gdzie ci uchodźcy się udadzą to był przykład natychmiastowych, solidarnych działań?
ZA WCZEŚNIE? Czyt.: „No fajnie Polacy że się finansowo wykrwawiacie od prawie dwóch miesięcy ale wiecie, jeszcze wam nic nie damy, bo może oni jednak przyjadą do nas i dopiero wtedy rozdzielimy kasę”.

Czy to były przykłady tej zdecydowanej, solidarnej reakcji Europy, pani Ursulo? Która pani jest prawdziwa? Ta, która pisze na nowo historię czy ta, która klepie Polskę po plecach i… Polska nic z tego nie ma?

Bardzo prosimy, niech pani nie robi sobie z nas jaj…

Czytaj dalej