Connect with us

PUBLICYSTYKA

10 lat Żelaznej Logiki

Avatar photo

Opublikowano

on

13 czerwca 2012 roku, zaczął się w Polsce – logikizm

Początkowo byliśmy fanpage’em, który wyłapywał i wyśmiewał wszelkie przejawy niekonsekwencji, hipokryzji, dwójmyślenia, sprzeczności, w skrócie tak zwanej „Żelaznej Logiki”.

Ludzi świata polityki i mediów łapaliśmy tak często, że po jakimś czasie nasza działalność zmieniła się w cos w rodzaju „watchdoga”. Pokazywaliśmy jak duże media wybiórczo podchodzą do informacji, jak manipulują, jak dwie podobne sprawy przedstawiają w skrajny sposób, w zależności od tego KOGO, a nie CZEGO dotyczą.

Razem z innymi fanpage’ami, które w tym miejscu musimy wspomnieć, czyli Pitu Pitu i Gówno Prawda, byliśmy pionierami polskiego Internetu w zakresie weryfikacji tego, co podają nam wszystkim na talerzu tzw. media głównego ście… nurtu.

Aż z czasem staliśmy się…

Lepsi od dużych mediów

Tytuł buńczuczny ale to nie są czcze przechwałki. Nasza działalność stała się na tyle popularna, że z treściami docieramy do wielomilionowej publiki, często zasięgami, bijąc na głowę profesjonalne redakcje, w których na etatach pracuje po kilkadziesiąt osób.

Poniżej screen ze statystyk Facebooka, gdzie mniejszą bazą fanów i kilkukrotnie, a w przypadku TVN24, nawet ponad 15-krotnie mniejszą liczbą postów, robimy porównywalne lub większe zasięgi

A tu my w zestawieniu z tzw. prawicowymi portalami. Chyba nieźle? 🙂

Nasze największe akcje i projekty:

👊 Ujawnienie mechanizmu tworzenia tzw. ech zagranicznych. Na szeroką skalę pokazaliśmy blisko setkę nazwisk polskich dziennikarzy, piszących dla zagranicznej prasy. Następnie ich artykuły są przedrukowywane w Polsce i pokazywane jako „glos zagranicznej prasy„. Dziś ten mechanizm zna już cala Polska. Jeszcze kilka lat temu, prawie nikt o nim nie wiedział

👊 Akcja German Death Camps, odkłamująca fałszywą narrację, zyskała historyczne rekordowe zasięgi, docierając do dziesiątek milionów ludzi na całym świecie, a pisały o niej wszystkie polskie media oraz światowe, m.in. BBC czy Times of Israel

👊 Opisanie sposobu tworzenia wielu rankingów, którymi często posługują się dziennikarze i politycy. Rankingi te są przeważnie bardzo ubogie w treści, metodologia badań jest daleka od naukowej, wnioski są absurdalne, zaś rankingi tworzone są pod z góry założona tezę. Ratingi finansowe, tzw. rankingi wolności, rankingi homofobii czy wreszcie „raporty niezależnych fundacji” ekologicznych lub walczących z dyskryminacją – wszystkie je łączy to, że po przeczytaniu, okazuje się ze bardziej rzetelne rankingi tworzą studenci dowolnego kierunku na warsztatach.

👊 Ujawnienie wielu manipulacji medialnych, chyba każdego rodzaju. Propaganda, przeinaczanie, manipulacje danymi, zamilczanie jednych i wyolbrzymianie innych tematów, pomijanie faktów, naginanie rzeczywistości, ustawki lub zwykle kłamstwa czy nawet opisywanie obrazu słowami, które mówią coś zupełnie innego niż widzimy na ekranach (np. słynne „widzimy matki z dziećmi” 😉 )

👊 Akcja billboardowa w Warszawie, podczas której, dzięki zbiórce pieniędzy i Waszemu wsparciu, wykupiliśmy na tydzień kilka bannerów pokazujących różne przykłady „żelaznej logiki”

👊 Żelazna Logika doczekała się kilkunastu wywiadów, m.in. dla Klubu Jagiellońskiego, Nowego Dziennika czy Polityki ale… tego ostatniego nie ma na ich stronie. Ale skoro powstał, to wrzuciliśmy na tżt, tu można go przeczytać -link

👊 No i nasze najnowsze wspólne dzieło czyli takzetego.pl. Listę zaangażowanych osób macie na górze, więc nie będziemy tu wymieniać wszystkich. Pozdrawiamy całą ekipę!



🤜🤜🤜🤜🤜

Żelazna Logika w liczbach dzis to:

😎 212 tysięcy followersow na Facebooku
😎 45 tysięcy followersow na Twitterze
😎 Ponad 10 tysięcy własnych postów na fb, co przekłada się na co najmniej trzy dziennie i jakieś piec razy więcej postów na Twitterze 😉
😎 Miliony argumentów w milionach dyskusji prowadzonych w Polsce na wszelkie tematy
😎 Setki tysięcy zadowolonych twarzy, bo stworzyliśmy społeczność, w której wszyscy czujemy się dobrze i gdy ma być poważnie, to jest poważnie ale chyba jednak częściej jest szydera.

Wszystkim Wam bardzo dziękujemy za współudział w tworzeniu ŻL.
Za podsyłanie tematów, za komentarze i udostępnienia, za polemikę na argumenty i za wskazywanie, gdy gdzieś się pomylimy.

I skoro urodziny to wjeżdża tort, a raczej browar.

Jeśli chcecie razem z nami świętować 10-te urodziny, jeśli uważacie że zrobiliśmy, przez cały ten czas, coś dobrego dla Polski. Jeśli po prostu lubicie i cenicie ŻL, będzie nam niezmiernie miło, gdy postawicie nam urodzinowego browara 🍻

Wystarczy kliknąć w banner poniżej 👇👇👇

A jeśli chcecie wspierać całą drużynę takzetego.pl, zapraszamy pod banner na samym dole:

Wszystko na świecie jest logiczne, a jeśli logiczne nie jest to ktoś nam logicznie wytłumaczy że jednak jest. www.zelaznalogika.net

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Nawiasem Pisząc

Inkluzywne poglądy Rafała

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Pewnie słyszeliście już o nowych pomysłach Rafała ze stolicy? I nie chodzi już nawet o strefę świeżego powietrza (czy tam wolną od spalin), która startuje za około sześć tygodni. O tym już wszyscy wiedzą, że jest kretyńskim pomysłem. Chyba wczoraj czytałam opinię pewnego kierowcy, który musiał przejechać z punktu A do punktu B i postanowił sprawdzić nową trasę, ponieważ stara przebiegała przez tereny, które Trzaskowski – w przypływie geniuszu – postanowił zablokować dla większości aut. Mężczyzna nadłożył kilkanaście kilometrów i wydłużył czas swojej podróży do około czterdziestu minut. Nie wiem, jak prezydentowi Warszawy wyszło, że dłuższa trasa i czas jazdy pozytywnie wpłyną na klimat i płonącą planetę. Mnie się wydawało, że powinno mu raczej zależeć na tym, żeby ten czas jazdy maksymalnie skrócić. To jest tak samo skuteczne, jak ekoterroryści przyklejający się do jezdni – też im się nie dodało, że stojące w korku z włączonymi silnikami samochody nie są tym, na czym powinno im zależeć. Ale to może po prostu chodzi o to, żeby kierowcy oberwali po kieszeniach, bo za paliwo, które – nie wiedzieć czemu – wciąż nie kosztuje 5,19 zł, będą musieli płacić oni – a nie pan prezydent czy idiota z klejem.

Gdzie z tym krzyżem, panie urzędniku!?

Nie, nie, ten pomysł już wszyscy zdążyli wyśmiać, więc Rafałek wpadł na następny. Zdecydował o zdjęciu krzyży z urzędów miasta – pracownicy symboli religijnych nie powinni mieć ich nawet na swoich biurkach. Trzaskowski łaskawie zgodził się na medaliki. I spoko, bo według mnie urząd miasta też nie jest miejscem, do którego chodzę, żeby się pomodlić. Nigdy mi te krzyże tam nie przeszkadzały i nie do końca rozumiem, czemu kogokolwiek miałyby denerwować, bo one tam tylko wisiały. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek zwracał na nie uwagę. Takie zachowania kojarzą mi się ze szczeniackim gimboateizmem, którym widocznie zaraził się pan i władca stolicy. Jestem w stanie jednak tę decyzję zrozumieć, chociaż uważam, że ingerencja w to, co pracownicy mogą mieć na swoich biurkach jest przesadzona. Ktoś chce mieć jakieś symbole religijne przy swoim miejscu pracy, to niech sobie ma i nikogo nie powinno to interesować. Może ktoś potrzebuje się pomodlić o cierpliwość do klientów? Cały czas coś mi tu jednak zgrzyta, bo pan Rafał kiedyś odpalał świece chanukowe pod Pałacem Kultury i Nauki. I wydaje mi się, że na tę okazje nałożył nawet jarmułkę, żeby udowodnić, że potrafi podlizywać się Żydom jak nikt inny. Może nawet któryś z nich łaskawie poklepał go po ramieniu. Ale… czy świece chanukowe i jarmułka nie są przypadkiem symbolami religijnymi, na których usunięciu z przestrzeni publicznej tak zależy prezydentowi? Widzicie, to podobna hipokryzja, co w Sejmie. Wykrzykują bojownicze hasełka o zdejmowaniu krzyża w Sejmie, bo wiadomo, że jest to największy problem, z jakim zmagają się Polacy (to i zakaz aborcji, rzecz jasna), więc nie można czekać ani minuty dłużej, a potem pędzą na złamanie karku robić szopkę przy żydowskiej chanuce i mało brakowało, żeby jeszcze przedstawicielom tej religii nie dygnęli. A może nawet dygnęli, nie wiem, ten akurat cyrk w Sejmie szczęśliwie przegapiłam. Wiem, że był. Zastanawiam się też, jak zachowałby się Trzaskowski, gdyby urzędnicy postanowili się zbuntować i na przykład trzech z nich przyniosło jednak do pracy na swoje biurka symbole religijne – dajmy na to, że chrześcijański, żydowski i muzułmański? Co wtedy zrobiłby Rafcio? Konsekwentnie ukarałby całą trójkę i kazał zabrać wszystkie dewocjonalia? Udawałby, że tego nie widzi, żeby nie wyjść na idiotę (jak wiadomo, jest on powszechnie znany z tego, że unika sytuacji kompromitujących dla siebie, prawda?) czy kazałby się wynosić tylko katolikowi, a w pozostałych dwóch przypadkach grzecznie się ukłonił. Naprawdę jestem ciekawa.

Być neutralnym jak Rafał!\

No, ale urząd miasta ma być miejscem świeckim i – uwaga, uwaga – neutralnym światopoglądowo. Dlatego też pracownicy będą musieli teraz pytać swoich petentów, jakimi zaimkami mają się do nich zwracać. Znaczy – podobno mają pytać osoby niebinarne, ale nikt chyba tego nie ma wytatuowanego na czole? A ja bym się na przykład źle poczuła, gdyby ktoś się mnie zapytał, czy aby na pewno jestem kobietą. I co najważniejsze – jaka jest forma nijaka, znaczy niebinarna, od słów „Pan/Pani”? Panu? Pano? Panx? Pxn?Panoramix? Dlaczego prezydentowi Warszawy zależy na tym, żeby jego urzędnicy łamali sobie języki? No, weź tu obsłuż gościa, który życzy sobie, aby ktoś zwracał się do niego z iksem? „Czy wypełniłx już Pxn ten wniosek? Podpisałx się Pxn pod nim? Czy mx Pxn aktualny dowód? Taaak, bardzo mi przykro, że mx Pxn tam wpisaną nie swoją płeć, to oburzające. Proszę podać właściwą, natychmiast to poprawimy i jeszcze wypłacimy Pxnx odszkodowanie!”. Pan Rafał naprawdę stał się już parodią samego siebie. Chyba nie ma bardziej lewicowego polityka w Platformie, która – przypomnijmy – zaczynała jako partia centroprawicowa. Gdybyście przeczytali ich postulaty z początków istnienia, to przecieralibyście oczy ze zdumienia. Ochrona życia, niezależność państwa polskiego od Unii Europejskiej. Śmiech na sali. Oni oczywiście twierdzą, że zmienili poglądy na skutek samorozwoju i ewolucji, ale na Boga, samorozwój i ewolucja nie działa tak, że z owcy zrobi się krokodyl albo na odwrót. Zresztą, ewolucja przebiega bardzo powoli, a przypominam tylko, że przecież oni parę miesięcy temu chcieli wpuszczać wszystkich uchodźców na granicy białoruskiej do Polski. I utrudniali pracę Straży Granicznej jak tylko mogli. Biedna Basia Kurdej-Szatan już nawet nie wie, jakimi wulgaryzmami rzucać w Internecie, więc milczy i udaje, że tematu nie ma. A może uczy się interpunkcji. Wracając zaś do tej neutralności światopoglądowo – najbardziej neutralny jest pan Rafał, dlatego kazał kiedyś podświetlić PKiN na tęczowo. Według niego na tym polega ta cała neutralność. Ma ona miejsce wtedy, kiedy możesz, a nawet musisz głosić poglądy, które podobają się Trzaskowskiemu, ale pod żadnym pozorem nie możesz głosić tych, które ranią jego miękkie serduszko. Bo ma być neutralnie, ale inkluzywnie!

Sprawa jest tak komiczna, że usłyszeli o niej aż za oceanem. Odniósł się do niej nawet sam Elon Musk. Wyobrażam sobie, jak prezydentowi stolicy zaświeciły się oczy, kiedy usłyszał, że ten facet coś o nim napisał. Niestety mina mu potem pewnie zrzedła, bo Musk wcale nie napisał, że joł, jaki super prezydent, wreszcie jest tolerancja i inkluzywność w tej zacofanej Polsce. Stwierdził jedynie, że bezwstydnie kopiuje on najgłupsze pomysły z USA.

I że to żenada trochę jest.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Niezależna nagroda dla niezależnej artystki

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Na Czerskiej bez zmian. Mogą wręcz udzielać korepetycji z tego, jak dokonywać możliwie najbardziej antypolskich wyborów, a potem je wyjaśnić w sposób wybitnie idiotyczny.

Wszyscy szukamy artystycznej wybitności

Już zostawmy tę ludzką przyzwoitość, bo wszyscy wiemy, jakim człowiekiem jest pani Holland i jaka jest ta jej przyzwoitość, ale gdzie oni widzą artystyczną wybitność? Reżyser po prostu przeniosła na ekran wszystkie antyimigranckie i kłamliwe przekazy z lewicujących mediów, o których dziennikarka GW potem pisała, że nie były prawdziwe. Nie wiem, po co to wyjaśniła, bo każdy średnio ogarnięty człowiek widział to od razu, ale może chciała to wyjaśnić swoim czytelnikom? A może artystyczną wybitnością była scena, w której Agata Kulesza przedstawia litanię ku czci Świętej Platformy? Albo kiedy Maciej Stuhr robił z siebie sfrustrowanego na władzę impotenta? W którym miejscu w tym filmie była ta artystyczna wybitność!?

Znaleźliśmy polityczną propagandę

A o pani Agnieszce można by powiedzieć, że jest przyzwoita, gdyby jej film faktycznie niósł za sobą jakieś zmartwienie sytuacją uchodźców, a nie był elementem cynicznej i kłamliwej kampanii wyborczej. Byłaby, chociaż w głupi, naiwny i typowo emocjonalny sposób. Ale ten film to typowa polityczna propaganda. A pani Holland jest jedną z największych antypolskich propagandystek. I wszyscy wiemy, dlaczego. Bo w działaniach Straży Granicznej nic się nie zmieniło. Dalej pilnują, żeby nikt nielegalnie nie przekraczał granicy. Dalej stosują push-backi. Dalej robią te wszystkie złe i niepoprawne politycznie rzeczy, ale pani Agnieszce i innym jej podobnym wyznawcom polityki multi-kulti już to nie przeszkadza.

Być może teraz pogranicznicy stosują te metody z uśmiechem na ustach. I dzięki temu ci wszyscy wypychani uchodźcy też są jacyś tacy bardziej uśmiechnięci.

M.

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Nowy Czeczko? Nie do końca…

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Chciałabym napisać, że mamy kolejnego Emila Czeczkę. Że znowu jakiś odklejeniec zwiał na Białoruś, że pewnie Białorusini zrobią z nim porządek, ale w sumie żadnych większych konsekwencji jako państwo nie będziemy mieli. Że w sumie nic wielkiego się nie stało, bo co może się wydarzyć, jeśli komuś się wydaje, że w Polsce reżim jest gorszy, niż na Białorusi, więc pojechał się przekonać. Ale nie mogę. Bo Tomasz Szmydt nie jest Emilem Czeczką. Czeczko był zwykłym żołnierzem, który mało o czym wiedział, mało o czym słyszał i mało o czym miał pojęcie – i nie mówię tu o jego wiedzy jako takiej, ale tej, która w niepowołanych rękach mogłaby mieć dla nas fatalny skutek. Chcę też napisać, że szanuję polskich żołnierzy, obojętnie w jakim stopniu sprawują swoją funkcję – ale akurat nie tych, którym się wydaje, że w Polsce jest dramat, zamordyzm i mordowanie obywateli, a u Łukaszenki to kraj mlekiem i miodem płynący. No, ale panu Emilowi Białorusini bardzo szybko podziękowali.

Sędzia sprawiedliwy i nieustępliwy

Ze Szmydtem sprawa jest już jednak dużo poważniejsza. Bo facet był sędzią. I to nie takim, który rozstrzyga, który sąsiad podszedł do płotu – jako że i tamten podszedł – i drugiemu szybę wybił (znowu – z całym szacunkiem, ale to też po prostu nie są informacje, które mogłyby wyrządzić nam jakąś większą szkodę), ale takim, który miał dostęp do wiadomości najbardziej tajnych i najbardziej wrażliwych. Podobno „ściśle tajnych”. I sobie wziął te wszystkie informacje i zwiał na Białoruś. I tymi danymi zapewne hojnie obdaruje Łukaszenkę (za gościnne przyjęcie, wszak wódkę ponoć nawet dostał), a tym samym i Putina. A co oni raczą z tym zrobić? Bóg jeden wie, ale chyba raczej nic takiego z czego my, jako państwo, moglibyśmy być zadowoleni. Obawiam się, że wręcz przeciwnie. Nikt nie wie, do jakich informacji Szmydt uzyskał dostęp. Nikt nie wie, ile z nich już sprzedał, nikt nie wie, ile ma jeszcze w zanadrzu i nikt nie wie, od kiedy zaczął kapować. Tak naprawdę nikt nie wie nic. Co najgorsze – nikt nie ma bladego pojęcia, jak go ściągnąć z powrotem. Facet zwiał nam sprzed nosa – podobnie jak Roman do Włoch, Gaweł do Norwegii czy Sebastian M. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W żadnym z tych przypadków polskie służby nie są w stanie zrobić dosłownie nic, ci ludzie uniknęli odpowiedzialności. Jeden z nich zdążył już wrócić w pełni chwały i zaczął zaprowadzać sprawiedliwość nad złymi ludźmi, którzy chcieli go skazać (i nad paroma innymi przy okazji też), a co my robimy? Dywagujemy nad tym, czy pan Tomasz był bardziej propisowski czy prokoalicyjny. Bo to jest rzeczywiście najważniejsze w tym momencie. Wiszą nad nami Bóg wie, jakie konsekwencje z tego tytułu, ale nasi politycy muszą to wykorzystać, żeby udowodnić, że ta druga strona jest gorsza.

Wypominanie prorosyjskości

Nie jest wiedzą chyba tajemną, że PiS jest antyrosyjski do granic możliwości. Do przesady wręcz. Po katastrofie smoleńskiej od razu wiedzieli, kto za nią stoi i nie omieszkali poinformować o tym wszystkich. I przypominać na każdym kroku. Niestety, kiedy przyszło do okazywania dowodów, to niewiele z tego wyniknęło, ot po prostu słali jakieś „druzgocące” raporty na podstawie zabaw z parówkami i helem. I nie chcę tutaj mówić, że wiem od początku do końca, co się wydarzyło nad Smoleńskiem – po prostu uważam, że ani jedna, ani druga strona nie stanęła na wysokości zadania, żeby tę tragedię wyjaśnić i że obie – tak, jak w tym przypadku – wykorzystały ją, żeby obrzucić się wzajemnie gównem. Bo trzeba znać priorytety. Z kolei Platformę pamiętamy z tzw. „resetu” i znamiennych słów dwóch jej czołowych polityków o Putinie. Tusk, na wieść o tym, że któreś z rosyjskich, proputinowskich mediów nazwało go „naszym człowiekiem w Warszawie”, odparł, że Putina spokojnie można określić jako „naszego człowieka w Moskwie”, a pan Radosław Sikorski stwierdził, że „Rosja nie jest naszym wrogiem, a Putin to nie Stalin – jeśli morduje to detalicznie, a nie hurtowo” – więc jak rozumiem, wszystko spoko. Bo detalicznie można, ale hurtowo już nie. Ale naprawdę w tej konkretnej sytuacji nie jest ważne, która partia była bliżej ze Szmydtem, a która dalej. I na pewno nie to, która lepiej na tym całym incydencie politycznie najlepiej wyjdzie. Chociaż – wielu ludzi to podłapało i radośnie głosi w Internecie, że Szmydt to był bliżej do tamtych, niż do naszych.

Konsekwencje – nie dla wszystkich

Najważniejsze jest dobro państwa i to, czy i w jaki sposób wiedza, którą teraz pan sędzia dzieli się z Łukaszenką (a pewnie dzielił od dawna) jest dla nas zagrożeniem. Bo cholera wie, kogo znał ten facet. Cholera wie, z kim rozmawiał i o czyich słabościach wiedział. Przecież sąd stoi praktycznie ponad prawem – co pokazuje sprawa małego Kamila z Częstochowy, gdzie wszystkie osoby dalej spokojnie sprawują swój urząd, mimo że nie zrobiły nic, by ratować tego chłopca. Nie chciało im się nawet porządnie wykonywać swoich obowiązków. Było dziecko, nie ma dziecka, a kto jest winny? Tylko bezpośredni zabójca, ewentualnie jego matka, ale już nie ci, którzy tego biednego chłopca wrzucili dosłownie w paszczę lwa. Poprawność polityczna? Solidarność jajników? Zostawmy już to, i tak prawdy nie dojdziemy. Niby toczy się w tej sprawie jakieś śledztwo, niby zbierają dowody, ale dobrze wiemy, jak będzie. Wracając do głównego wątku – obawiam się, że pan Szmydt może mieć haki na niektóre wysoko postawione osoby w państwie, które potem Rosja z Białorusią radośnie wykorzystają. Nie mam pojęcia na kogo i na jaką skalę, bo to wiedza ściśle tajna, przynajmniej dla nas. Martwię się, że dla Putina i Łukaszenki już nie za bardzo. I teraz wyobraźmy sobie, że tych dwóch dżentelmenów posiadło wiedzę, że któraś z wysoko postawionych osób w Polsce ma tam coś za uszami (w sumie – kto nie ma?) i zacznie taką osobę szantażować, że powiedzą to i to, jeśli ta nie zrobi tego i tego. Nie wierzę, że wśród tych ludzi wielu będzie takich, którzy twardo powiedzą, że „trudno, róbcie, co chcecie, ja polskiej racji stanu zdradzał nie będę”.

Szwajcarski ser

Im na wyższego konia wskoczysz, tym boleśniej zderzysz się z ziemią. I ci ludzie doskonale o tym wiedzą, ale w tym momencie wolą wrzucać gówno do wentylatora i nadstawiać go w stronę przeciwników. A jak dalekie ci ludzie mają kompetencje i co są w stanie zrobić, żeby ich własne szambo nie wybiło – wolę sobie nie wyobrażać. Polskie służby są jak szwajcarski ser – tą dziurą im jeden czmychnie, tamtą drugi, a potem można tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że kurde, w sumie to szkoda. I że do kolejnych takich sytuacji na pewno dochodzić nie będzie. Na mur beton. A nam pozostaje wzruszyć ramionami i uwierzyć, że jak mówią, że nie będzie to nie będzie. Bo co nas złego może spotkać, jesteśmy w NATO, więc jesteśmy mocarni. A to, że jakieś super tajne sprawy państwowe prawdopodobnie są teraz omawiane przy wódce z Łukaszenką, to już pal sześć. To oni są winni, a nie my, a jeśli będzie groźba, że to nam może coś zaszkodzić, to się będziemy martwić. Najwyżej zrobi się drugi reset. A interesy państwa czy dobro naszych obywateli są nieważne. Umówmy się, większość tych wysoko postawionych ludzi ma je w głębokim poważaniu. Jeżeli będzie ryzyko, że spadną z konika – bez skrupułów zrzucą kogoś innego, ale na razie jest najlepszy czas na to, żeby nawalać w przeciwnika politycznego. Bo jakoś to będzie. Dla nich, być może dla nas nie?

Ogłupiony polski naród

A my radośnie tańczymy, jak oni nam grają. Bo to PiS, a nie PO (albo na odwrót). I z miłą chęcią przystępujemy do tej politycznej wojenki, bo tak się już daliśmy spolaryzować przez te dwie partie, że wszystko inne mamy w pompie. Przyznaję, nie jestem bez winy, tez się w to dałam wciągnąć (chociaż bardziej pod względem postępowości vs konserwatywności, niż w tę wojenkę polityczną). Pan Szmydt zrobił sobie zdjęcie z człowiekiem z PiS-u – oho, mamy powiązanie! Podał rękę człowiekowi z PO – no to ich ugotujemy. A jakie poniesiemy konsekwencje – jako państwo – tego, że zdrajca i szpieg pije sobie teraz gdzieś na Białorusi wódeczkę z ludźmi, którzy mają możliwości nam ten nasz spolaryzowany grajdołek zburzyć? Oj tam, oj tam. I najgorsze jest to, że to jest racja. Jesteśmy w tym momencie kompletnie bezradni. Bo jak my mamy tego człowieka odbić?! Chyba tylko najeżdżając na Białoruś, ale wszyscy wiemy, jakie byłyby tego konsekwencje. Możemy więc tylko siedzieć z założonymi rękami i czekać, co wyskoczy. Ale do tej pory jakoś to było. Zwiał Roman Giertych – ale w sumie nic mu nie udowodniono, więc luz. Pani Magdalena Adamowicz nie stawia się na kolejne wezwania prokuratury – no przecież jest chora! Rafał Gaweł robi w Norwegii za wielce rodzinnego geja, który uciekł przed polskim reżimem – trudno, może tylko pluć na Polskę, ale do tej pory nam to nie przeszkadzało, prawda? Sebastian M. spalił całą rodzinę żywcem – szkoda, że nic mu już nie zrobimy, ale prawo to prawo. Co prawda, Romek wrócił i może robić, co mu się żywnie podoba (bo ma immunitet), a pan Szmydt pije sobie wódeczkę z prezydentem Białorusi (pewnie po to, żeby się zrobił bardziej wylewny), ale… jakoś to będzie, prawda?

Zawsze jakoś było.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej