Connect with us

Żelazna Logika

Czy wspieranie Ukrainy, w wojnie z Rosją, leży w interesie Polski?

Opublikowano

on

No właśnie. Jaki jest interes Polski w tej wojnie? Nie moralność, nie chęć „dokopania Ruskim” czy czysto ludzka potrzeba niesienia pomocy ofiarom. Jaka jest chłodna kalkulacja dla Polski?

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie niektóre komentarze pod facebookowym postem o liście niemieckich przedsiębiorców do swojego rządu, w którym apelują o jak najszybsze zniesienie sankcji i nakłonienie walczących stron do zakończenia działań wojennych.

Oprócz oburzenia i krytyki dla postawy Niemców, niektóre komentarze brzmiały tak:

Mariusz: „A co, maja byc takimi idiotami jak Polacy, zeby w imie urojonego braterstwa z upadlincami nalozyc sankcje na wszystko, co zwiazane z Rosja kosztem wlasnego spoleczenstwa? To chyba jakis zart.”

Piotr: „Taka decyzja leży w interesie Niemiec. Każde poważne państwo przede wszystkim dba o swoje (swoich obywateli) interesy, bo po to w ogóle istnieją państwa. To, że nasze państwo jest z dykty i postępuje wbrew interesom swoich obywateli, wcale nie oznacza, że inni mają robić takie same szkodliwe i kosztowne głupstwa, w polityce nie ma wspólnych przyjaciół, wspólne są tylko interesy. Niestety większość mieszkańców Polski nie potrafi tego zrozumieć.

Wojciech: „A wy chcecie umierać za Kijów? Niech sobie każdy w duszy szczerze przed sobą odpowie nie pod publikę?

Damian: „Niemcy wiedzą, że Rosja nie jest dla ich kraju zagrożeniem. Zarazem i jednym, i drugim opłaca się transfer ropy/gazu na Zachód oraz pieniędzy/technologii na Wschód. I jakby to cynicznie nie brzmiało, to niemiecka postawa wcale nie jest szczególnie dziwna

Tomek: „Patrząc zupełnie obiektywnie Ukraińcy wcale nie są tacy nieskazitelni na jakich kreują ich media. To raz. Dwa, żeby napisać taki tekst w odniesieniu do kogoś kto ma dosyć poświęcania swojego kraju w imię tego globalnego konfliktu (bo taki on jest, czy to się niukom podoba czy nie) trzeba mieć mocno naruszony intelekt. Nie ważne czy napisali to Niemcy. Tak naprawdę po tym co wyczynia nasz pseudo rząd takie apele powinny płynąć z Polski.”

Michał: „A naprawdę nie wpadliście na to, że Niemcy od dziesięcioleci stoją gospodarczo wyżej od Polski m. in. DLATEGO że w ich kulturze politycznej nie ma czegoś takiego jak dążenie do „zbawiania” innych nacji kosztem własnych obywateli? Schowajcie na chwilę swoje emocje do kieszeni i spróbujcie to ogarnąć swoją „żelazną logiką”…”

No więc, pomijając różne epitety i przytyki, bo wiadomo, że sprawa wywołuje emocje. Skoro wywołano nas do tablicy, to spróbujemy ogarnąć to „swoją żelazną logiką” 🙂 Interes Niemiec już poznaliśmy, więc teraz zastanówmy się, jaki jest interes Polski.

Interes Polski w roku 2022.

Trwa wojna Rosji z Ukrainą. Jej wynik zadecyduje o kształcie Ukrainy oraz pozycji obu tych krajów w następnych dekadach. Zatem pora odpowiedzieć sobie na następujące pytania, w kontekście ewentualnych rozstrzygnięć. Z góry przepraszam za trywialność niektórych pytań, ale widocznie takie też trzeba zadać 😉

Czy w interesie Polski jest aby za Przemyślem stały wojska ukraińskie czy rosyjskie?

Czy w interesie Polski jest aby Rosja wyszła z wojny silniejsza czy słabsza i czy możemy się do tego przyczynić? W każdym aspekcie – militarnie, gospodarczo, geograficznie, w stosunkach międzynarodowych (zarówno w ramach relacji z mocarstwami, krajami G20, jak i z krajami regionu jak Litwa, Gruzja, Białoruś, Słowacja, Rumunia czy wreszcie Szwecja i Finlandia)?

A skoro te dwa ostatnie kraje, czy w interesie Polski jest poszerzenie NATO o Szwecję i Finlandię? I czy w interesie Polski jest większa obecność wojsk NATO w Polsce i krajach z nami sąsiadujących, a także zacieśnienie współpracy pomiędzy wszystkimi krajami wschodniej flanki?

Czy w interesie Polski jest duży czy jak najmniejszy udział Rosji w gospodarce Unii Europejskiej?
Czy w interesie Polski jest idąca za tym ekonomiczna symbioza rosyjsko-niemiecka (francuska, holenderska)? Symbioza która przejawia się głównie w taniej energii dla gospodarki niemieckiej (francuskiej, holenderskiej), co sprawia że firmy z tych krajów mogą dominować na rynkach europejskich?
I w drugą stronę, finansując Rosję, tworzyć z niej kraj coraz silniejszy, który w zaledwie 20 lat dźwignął się po zapaści do dzisiejszej pozycji i dzięki temu… zmodernizował swoją armię.

Czy w interesie Polski jest jak najszybsze zakończenie wojny i spokojny powrót Rosji do „europejskiej gry„, zarówno politycznej, jak i ekonomicznej? Pokazanie Rosjanom przez świat, że w zasadzie to mogą sobie najechać sąsiedni kraj, mordować, niszczyć, gwałcić i rabować, byleby tylko wojna zakończyła się jak najszybciej i nie ucierpiało na tym „jądro” UE?
A po tym wszystkim swobodna odbudowa swojej armii?
Czy raczej trwanie konfliktu, powodujące „wykrwawianie się” Rosji na wojnie, której być może nigdy nie wygra (w takim zakresie, w jakim by chciała), a nawet jeśli wygra – wyjdzie z niej mocno pokiereszowana?

Czy w interesie Polski jest silna pozycja Polski wewnątrz Unii Europejskiej? Przez cały czas swojego członkostwa w UE byliśmy członkami drugiej kategorii. Nasz głos był tłumiony przez interesy potęg europejskich. Obecna sytuacja, pokazała krajom Europy Środkowej, że mamy tożsame interesy nadrzędne (bezpieczeństwo) i możemy stanowić silny blok, będący przeciwwagą dla dominacji Niemiec, Francji i krajów Beneluxu. Osobną sprawą jest to, czy będziemy potrafili to wykorzystać. Chodzi tylko o sam fakt – czy w interesie Polski jest świadomość zbieżnych interesów i wspólne działanie krajów od Finlandii po Rumunię i od Mołdawii po Czechy?

Czy w interesie Polski jest, żebyśmy kupowali rosyjski gaz bezpośrednio lub via Niemcy czy abyśmy sprzedawali Niemcom gaz z Norwegii lub USA?

Czy w interesie Polski, kiedykolwiek w całej naszej tysiącletniej historii, były dobre stosunki Niemiec z Rosją?

Odnosząc się teraz do komentarzy z fejsa.

Czy chcemy umierać za Kijów?
A czy umieramy przez wysyłanie im broni i blokowanie rosyjskich surowców?

Czy nałożenie sankcji na Rosję jest kosztem polskiego społeczeństwa?
Oczywiście że jest. Ale czy to wysoki koszt za powstrzymanie Rosji na Dnieprze zamiast na Bugu, a może na Wiśle?

Czy to wysoki koszt dla zmiany pewnych reguł europejskiej gry, których podstawą jest wyrzucenie Rosji poza nawias i odebranie jej możliwości zarabiania olbrzymich pieniędzy i wykorzystywania tych pieniędzy do wpływania na rządy i samorządy poszczególnych krajów?

Czy lista polityków zachodnich zatrudnionych w rosyjskich spółkach oraz organizacji proekologicznych i innych, realnie wywierających wpływ na politykę w krajach Europy – naprawdę nikogo niczego nie nauczyła? To jest koszt Rosji za bycie silną w Europie. My ponieśmy swój, za to samo.

Niemcy wiedzą, że Rosja nie jest dla ich kraju zagrożeniem.
A czy dla Polski jest czy nie jest zagrożeniem? Niekoniecznie militarnym, również poprzez dominację gospodarczą, jak np. niekorzystne umowy z Gazpromem lub próby wrogiego przejęcia Azotów czy Lotosu, jakie podejmowała Rosja całkiem niedawno.

A naprawdę nie wpadliście na to, że Niemcy od dziesięcioleci stoją gospodarczo wyżej od Polski m.in. DLATEGO że w ich kulturze politycznej nie ma czegoś takiego jak dążenie do „zbawiania” innych nacji kosztem własnych obywateli?
Niemcy stoją gospodarczo wyżej od Polski, tylko i wyłącznie w wyniku podziału świata w Jałcie, po Drugiej Wojnie Światowej. Plus wcześniejszy okres odkryć geograficznych i podziału pracy. Tak samo Austria, Dania czy Belgia stoją wyżej od Węgier, Rumunii czy Białorusi, choć są krajami o, teoretycznie, porównywalnym potencjale (cd. w następnym akapicie)

Interes Polski w roku 1920, roku 1939, 1914, 1772, 1795, w roku 1989… Prawdopodobnie też w 2050 i każdym innym.

Wyżej zadane pytania powinny dać odpowiedź na to, czy wsparcie dla Ukrainy to „zbawianie innych nacji kosztem własnych obywateli”, czy też jest to zabezpieczanie interesów obywateli Polski, daleko od naszych granic. Dokładnie tak, jak robią to od wieków światowe mocarstwa i kraje, które chcą być podmiotami na arenie międzynarodowej. Mówiąc wprost, w polityce międzynarodowej, dba się o swoje interesy na zewnątrz, a nie wewnątrz.

W czasach pokoju przez wywieranie wpływu (wszelkimi metodami: wywiadowczymi, ekonomicznymi, za pomocą wszelakich instytucji międzynarodowych, a nawet przy użyciu organizacji pozarządowych? Oraz – last but not least – agenturą wpływu w środowiskach opiniotwórczych i za pomocą mediów). Robią to wszyscy, wszędzie. Niemcy finansując organizacje czy kupując media w innych krajach, Amerykanie podsłuchując Niemców czy Duńczyków, Rosjanie wysyłając szpiegów, Brytyjczycy, Francuzi, Rosjanie, Chińczycy i wszyscy inni. Więc… może też róbmy swoją politykę poza Polską i tam róbmy rzeczy korzystne dla nas?

W czasach wojny dochodzi cały szereg działań, o których nie będziemy tu pisać – ale które robi się po coś. Tym czymś jest właśnie interes własnego kraju. Bo jaki interes mieli Amerykanie lądując w 1944 roku w Europie, gdy mieli swoją wojnę na Pacyfiku od trzech lat? Jaki interes mieli Francuzi, wspierając Polskę w 1920 roku?

W czasie wojny zabezpieczanie swoich interesów może też odbywać się cudzymi rękami. Po prostu. I to właśnie robi Polska dziś kilkaset kilometrów na wschód od swoich granic. Chyba pierwszy raz w naszej historii to nie my umieramy za kogoś lub za siebie samych, lecz ktoś umiera „za nas” (w cudzysłowie, bo Ukraińcy umierają dla swojego kraju, a nie dla kogoś innego). Przy naszym wsparciu. Bo to jest zbieżne z tym, co jest dobre dla Polski.

Więc jeśli pytasz, czy Polska powinna ponosić koszty wojny na Ukrainie, to bez wahania odpowiadam: Tak, tak, po trzykroć tak!

Bo słaba Rosja, jako kraj od stuleci wrogo wobec Polski nastawiony, jest i zawsze będzie w interesie Polski. Kilkaset czołgów, droższy węgiel, droższe masło i niecały 1% naszego PKB przeznaczony na pomoc Ukraińcom to jest absurdalnie niska cena naszego bezpieczeństwa i próby realizacji głównego celu geopolitycznego Polski.

Nie wierzycie że to niska cena? Zapytajcie Waszych rodziców o cenę lat stalinizmu 1945-53, Poznania ’56, Gdyni, Gdańska, Szczecina ’70, stanu wojennego i całego tego syfu jakie przyniosła do Polski sowiecka zaraza, tocząca nasz kraj przez pół wieku komunizmu.

Zapytajcie Waszych dziadków i pradziadków, którzy pamiętają cenę 1939-45 (a wcześniej „operacji polskiej NKWD”). Widzieliście zdjęcia Warszawy po 1944 roku? Widzieliście Gdańsk 1945? Widzieliście Katyń?

Tak, słyszę, jak mówisz: „to już nie te czasy”. Na pewno? A widziałeś Mariupol, Charków i Buczę?

Znów słyszę, jak mówisz: „szansa na to, że to ponownie wydarzy się u nas, jest na poziomie (tu wstaw procent, na jaki szacujesz)”. Ile dałeś? Dziesięć procent? Jeden procent? Jeden promil? Ile by to nie było, wciąż jest to więcej niż wygrana w totolotka albo Mistrzostwo Świata dla Polski w listopadzie w Katarze. Nawet jeśli to jest promil, to wciąż dopuszczasz, że to może się wydarzyć. I wiem, że dajesz na to większe prawdopodobieństwo niż jeszcze rok temu.
A teraz się zastanów, ile życia przed Tobą i Twoją rodziną. Pewnie jakieś kilkadziesiąt lat. I co? Nadal uważasz, że jeszcze za Twojego życia, dajmy na to w 2042 roku, to będzie ten sam promilek? Perspektywa 20 lat to dużo? To przypomnę, że z grubsza 20 lat temu był atak na WTC, Putin dopiero rozgrzewał się na Kremlu, mieliśmy prezydenta Kwaśniewskiego, Polski nie było jeszcze w Unii, Edyta Górniak śpiewała na MŚ w Korei, w internecie królowały fora dyskusyjne i gadu-gadu, zaś Facebook powstanie za dwa lata, a iPhone dopiero za pięć.
Dwadzieścia lat. Dużo czy mało? A trzydzieści? Czterdzieści?

No więc jaka jest szansa, że dojdzie do wojny Polski z Rosją? I jaką cenę jesteś gotów ponieść, żeby do niej nie doszło?

Życie milionów ludzi i przetrącone kręgosłupy dziesiątek milionów. To jest cena wojny i zniewolenia. A nie droższe pomidory, baton czy nowe meble. I w naszym interesie jest ponieść tę cenę, po to abyśmy ani my, ani nasze dzieci, ani nasze prapraprawnuki nigdy nie poniosły wyższej ceny.

A wręcz przeciwnie. Abyśmy żyli w Polsce silniejszej niż wczoraj i silniejszej niż dziś.
I to od nas zależy, czy tak się stanie.

Tekst powstał dzięki naszym patronom. Wspieraj nas i dołącz do drużyny Takżetego!

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Rosja jest w d**** czyli co wiemy po orędziu Putina

Opublikowano

on

Dziś rano pojawiło się, przełożone z wczoraj, orędzie Władimira Putina. Co można z niego odczytać? Że Rosja jest jeszcze bardziej w dupie, niż nam się wydawało.

Putin zaczął od krytyki całego zachodu, który obarczył winą za wojnę, za „specjalną operację wojskową”. Bo zachód „blokuje rozwój Rosji”. Tej samej Rosji, która jest niezależnym, samowystarczalnym imperium i któremu nie straszne żadne sankcje. I tej samej operacji wojskowej, którą rozpoczęła Rosja i która miała zakończyć się pół roku temu.
Seems legit 👌

Cel wojny

Dalej, Putin mówił właśnie o tejże „specjalnej operacji”. Podał że jej celem jest „wyzwolenie Donbasu spod władzy nazistów”. Mówimy o Donbasie, który od 2014 roku jest we władaniu samozwańczych Donbaskiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, sprzyjającej Rosji.
Ok, możemy mieć tu bekę, że trochę chłopakom pocisnął, wyzywając od nazistów ale cel tej wypowiedzi jest inny. A ukryte jej znaczenie, jest kluczowe dla zrozumienia miejsca, w jakim dziś jest Rosja. Najpierw spójrzmy na mapę:

Donbas to, tak z grubsza, obszar oddzielony czerwoną linią. W zasadzie większość tego terenu była pod okupa.., pardon, była „wyzwolona” osiem lat temu. W marcu 2022 tak wyglądał front, jak na zdjęciu wyżej.

Jak wygląda dziś? Wszystko co żółte, wszystko na północy i spory kawał pod Charkowem, już nie oglądają ciężarówek z namalowanym „Z”. Rosja ma, mniej więcej status quo w Donbasie, no i sporą część południa. Po całkowitym wycofaniu się na północy, po zatrzymaniu marszu na południu, po odbiciu sporej części obok Charkowa i wyrzuceniu Rosji na tereny zajęte w 2014 roku, wychodzi Putin i mówi „naszym celem jest wyzwolenie Donbasu”.

Serio, ziomuś? Dla kogo jest ta bajka? 🤣

Referenda i broń atomowa

W jednym punkcie, bo w pewnym sensie te sprawy się łączą. Rosja straszy użyciem broni atomowej, od prawie samego początku wojny. Od prawie samego, bo w pierwszych dniach, gdy wszystko jeszcze szło zgodnie z planem, tego tematu nie było. Pojawił się dopiero po klęsce w Hostomelu i zatrzymaniu wojsk przed Kijowem na wszystkich kierunkach. To wtedy okazało się, że na stronie RIA Novosti, było już gotowe oświadczenie Kremla o „wyzwoleniu Kijowa” ale nie zostało opublikowane. Z wiadomych powodów. I to właśnie wtedy, Medwediew czy Putin oraz rosyjscy propagandyści, zaczęli głośno mówić o możliwości użycia broni atomowej, przez Rosję.

Później ten straszak pojawiał się jeszcze kilkukrotnie i zawsze miał on związek z tym co działo się na froncie:

  • Nie pykło w 3 dni? „Użyjemy atomu”
  • Całkowite wycofanie wojsk spod Kijowa? „Zobaczycie! Użyjemy atomu”
  • Brak sukcesu na froncie Odeskim, zatopienie okrętu wojennego „Moskwa”, brak sukcesów pod Charkowem, stabilizacja pod Donieckiem, Bayraktary sieją spustoszenie? „Nie żartujemy! Użyjemy atomu!”
  • Odwrót pod Charkowem? „No, teraz to już przegięliście! Zobaczycie, naprawdę uży….”

Z tym atomem to jest tak, że im gorzej radzą sobie Rosjanie, niestety tym większa szansa, że użyją broni jądrowej „prewencyjnie”. Żeby zatrzymać większość działań wojennych i żeby zachować twarz (w ich mniemaniu) przed własnym społeczeństwem. Rosja ma jednak to do siebie, że zawsze musi mieć wymówkę. I teraz w przemówieniu Putina i wcześniej wielokrotnie, dowiadywaliśmy się, że Rosja zawsze niesie pokój, nigdy nie atakuje pierwsza, zawsze jest niewinna i chce dobrze. Skoro tak, można więc przyjąć, że w ich doktrynie jest jakby zawarta potrzeba posiadania pretekstu. Obojętne jakiego. I tu dochodzimy do referendów.

Przyspieszenie referendów w Donbasie, Ługańsku, Chersoniu i na części Zaporoża, po to aby przyłączyć je do Rosji, może właśnie być takim szukaniem pretekstu. Wg analityków, w walki na Ukrainie zaangażowanych było nawet 80% wszystkich sił wojskowych, zginęło ponad 50 tys. ludzi, o stratach ton sprzętu nie wspomniawszy. Rosja prawdopodobnie nie ma już kim prowadzić tej walki, stąd ogłoszenie mobilizacji (o tym później). Rosja nie może jednak przyznać, że kończy wojnę, bo jej nie idzie. Zakończyć wojnę musi sukcesem albo przynajmniej, „nieprzewidzianymi okolicznościami, które zmuszają obie strony do zaprzestania walk”.

Takim pretekstem byłby jakikolwiek atak ukraińskich sił na terytorium Rosji. A skoro Ukraina nie zamierza tego zrobić, no to przesuńmy granicę tak, żeby jednak nas zaatakowali. Jak zaatakują to będziemy mieć pretekst do użycia atomu. Albo, niech oni tak przynajmniej myślą. Niezależnie od działań Ukraińców, jakiś w miarę pożądany efekt, dla szukających teraz rozpaczliwie sukcesu Rosjan, zostanie osiągnięty. Zyskają teren albo pretekst. Jego wynikiem, nie musi być wcale atom. Może to być, w razie dalszego posuwania się ukraińskich sił zbrojnych, choćby pretekst do zastosowania powszechnej mobilizacji. Bo przecież „atakują Rosję, brońmy się!

A czy użyją tego atomu? Putin w wystąpieniu powiedział „nie blefuję„, co na rosyjski język dyplomacji, zazwyczaj przekłada się dokładnie odwrotnie. I chcielibyśmy żeby tak zostało.

Mobilizacja

Tu nie trzeba się zbyt wiele rozpisywać. Jeśli Rosja zarządza mobilizację, choćby tylko częściową, to znaczy że dostaje w łeb i to solidnie. To znaczy że ludzi brakuje, ochotników nie ma, a nawet najemników i kryminalistów zaczyna brakować. Jak mawiał Stalin „ludiej u nas mnoga” i na to chyba liczy Putin. Ale mobilizacja ustanowiona wybiórczo, m.in. nie obejmująca dużych miast, wskazuje, że nawet on zdaje sobie sprawę, że czasy gdy każdy Rosjanin szedł na front, z okrzykiem „Urrraaa!” już dawno minęły. To jest już zupełnie inne społeczeństwo, które, może i popiera działania wojenne przeciw „chochołom”, bo dostaje taki przekaz propagandowy, który pcha ich do nienawiści. Ale gdy trzeba iść samemu walczyć? No co ty, Wołodia, zwariowałeś? Niech idą ci ze wschodu, my mamy w domach pralki, telewizory i słuchawki do iPhone’ów.

Sankcje

I tu przechodzimy do świata zachodu, jaki mieszkańcy Moskwy czy Petersburga już zdołali poznać i się w nim zadomowić. Czy zbiorcze sankcje gospodarcze, w postaci wycofania się firm, dostaw czy transakcji działają? Tego możemy się jedynie domyślać. Ale jest druga strona sankcji, ta mniej widoczna. Uderzające bezpośrednio w obywateli. Dotychczas typowy przedstawiciel rosyjskiej klasy średniej, pracował w Yandexie, Sberbanku, Gazpromie czy Vkontakte i później pokazywał swoje doświadczenie na rozmowach w Google’, Citi, Shellu czy Facebooku. Często też wyjeżdżał na zachód. W wyniku szerokiego ostracyzmu (przede wszystkim firm z amerykańskim kapitałem), ludzie z takim doświadczeniem mogą być prawie pewni, że mają wilczy bilet w zachodnich firmach. To można było znieść. To że McDonalda już nie ma, też jakoś było do przełknięcia. Ale ryzykowanie własnego życia, gdzieś na stepach pod Dnieprem czy w lasach pod Kijowem? No, Władimir. Chyba cię trochę poniosło.
No i pamiętajmy, że wg różnych szacunków, od kilkuset tysięcy do nawet 1,5 miliona Rosjan, po 24 lutego, już wyjechało z kraju.

Wygląda na to, że i rosyjskie władze i rosyjscy obywatele, zdają sobie sprawę, że tej granicy przekroczyć nie można. Przesuwanie wystąpienia Putina, też wskazuje na to, że mogło tam dochodzić do jakichś korekt. Może w ostatniej chwili, ktoś podsunął Putinowi raport, którego zabrakło przed wejściem na Ukrainę, gdy wszyscy z zachwytem czytali analizy, że ukraińskie społeczeństwo przywita Rosjan kwiatami. A może walka frakcji toczy się pod dywanem. Tego nie wiemy.

Wiemy natomiast, że Putin zakończył swoje wystąpienie słowami „wierzę w wasze wsparcie”. Jeszcze raz przytaczając rosyjski język dyplomacji, to może oznaczać, że nawet on już przestaje w to wierzyć.

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Shocked with Bucha, Izyum or Mariupol? Well, you shouldn’t be. Here is the Russian story: the centuries of genocides

Opublikowano

on

„No man, no problem”
Is Russia the country that committed most genocides in the history of mankind?

The countries neighbouring Russia, know this well. Bucha, Izyum, Mariupol… Nope. Sadly, we were not surprised. We’ve seen it all for decades.

Geoeconomist Daniel Foulder made on Twitter a list of Russian genocides.
And this is overwhelming…

Staggering, isn’t it? 🤯

Sadly, this is not even half of it…. Twitter users reminded of the next ones.

Yet, still not over… Here is a HUGE thread by Maksim Eristavi.

The list is really long. You can read it on Twitter

Maksim also made some videos

Yet. This is still not everything!

Just ask anyone from former so-called „communist countries” (Poland, Czech, Slovakia, Lithuania, Latvia, Estonia, Romania, Bulgaria, former Yugoslavia, Hungary, Ukraine, Belarus, Georgia, Azerbaijan, Armenia) about what Russians did, while marching west in 1944-45.
And later in the years 1945-1990.

Will the world finally stop it?

Czytaj dalej

Żelazna Logika

Von der Leyen: „Trzeba było słuchać Polski” oraz „Europa zareagowała natychmiast, zjednoczona i zdeterminowana”. Która twarz szefowej UE jest prawdziwa? 17 pytań do von der Leyen.

Opublikowano

on

W Polsce najwięcej słychać o słowach „Trzeba było słuchać Polski”. No i spoko, tylko co nam to daje? Zamiast się cieszyć, że nas klepnęła po plecach, lepiej przyjrzyjmy się, co UE robi z pieniędzmi dla Polski i jak Unia reagowała dotychczas. Bo von der Leyen pochwaliła dziś całą UE, a nie tylko Polskę.

I wyciągnijmy wnioski, bo potem za 5 lat znowu będzie „sukces” w postaci „no, jednak Polska miała rację”, z którego nic nie wyniknie.

Przyjrzyjmy się temu, co Ursula von der Leyen mówiła w całej swojej wypowiedzi (całe wystąpienie w linku).

„Europejczycy nie wahali się, a nasza odpowiedź była zjednoczona, zdeterminowana i natychmiastowa”

Tak wygląda wstęp do tej przemowy.

Niemka von der Leyen, opowiada nam historyjki o solidarności, wspólnocie i natychmiastowej reakcji wszystkich, zaledwie pół roku, po tym, jak jej kraj wstrzymywał sankcje i blokował (zresztą robi to dotychczas) dostawy broni. Pół roku temu, na samym początku wojny, Niemcy mówili ambasadorowi Ukrainy, że „teraz nie ma sensu wam pomagać, bo za parę godzin przegracie”.

Na początku wojny, poszczególne kraje kombinowały z sankcjami, że owszem ale bez diamentów, bez luksusowych samochodów, bez tego i owego. No dobra, banki ok ale bez Gazprombanku, bo przecież musimy kupować ten gaz. No i właśnie, bez sankcji na gaz, właściwie do dziś. Nota bene, tuż po rozmowie Scholza z Putinem, MSZ Rosji wrzucił oświadczenie, w którym oskarża Polskę o… wstrzymanie dostaw gazu z Rosji przez gazociągi na naszym terenie, a także Nordstream(!).

W rzeczywistości było dokładnie odwrotnie, bo to Rosja wstrzymałą dostawy gazu jednostronnie. I to też jest test dla Niemiec, aby sprostować nieprawdziwe informacje, zawarte przecież w notce o rozmowie Putina z kanclerzem Niemiec. Na razie takiego sprostowania nie znaleźliśmy.

Która von der Leyen jest prawdziwa?

Ta która klepie Polskę po ramieniu? Czy ta, która pisze nową historię aby zetrzeć plamę wstydu z kilku krajów UE, na czele z Niemcami?

Wróćmy jeszcze raz do tej „zjednoczonej, natychmiastowej odpowiedzi ze strony UE”, o której mówiła von der Leyen.

1. Wcześniej już wspomnieliśmy o niezbyt udanych początkach sankcji, gdzie poszczególne kraje załatwiały wyłączenie z nich; diamentów, samochodów, dóbr luksusowych, a przede wszystkim – Gazprombanku i Sberbanku oraz wyłączeniu Rosji ze SWIFT, żeby nadal móc kupować gaz od Rosji. O tym von der Leyen zapomniała?

2. Już zapomniała, jak Niemcy wstrzymywali i nadal wstrzymują dostawy broni?

3. Już zapomniała, jak niemiecka szefowa dyplomacji, w kwietniu(!) wykluczała embargo na rosyjski gaz? To była ta wspólna, natychmiastowa decyzja unijna?

4. Już zapomniała, że sankcje na rosyjskie surowce, znalazły się dopiero w piątej (!) transzy sankcji?

5. Już zapomniała, jak w sierpniu Niemcy blokowały wypłatę 8 mld Euro dla Ukrainy ze środków unijnych?

6. Już zapomniała, że na pierwszą wizytę do Kijowa wybrało się tylko kilku liderów krajów wschodniej UE, a prezydent Niemiec dostał odpowiedź, że nie jest mile widziany?

7. Już zapomniała „listy niemieckich intelektualistów”, którzy apelowali o zakończenie dostaw broni dla Ukrainy i oddanie Rosji podbitych terenów?

8. Już zapomniała, że za plecami innych krajów, o rozpoczęcie rozmów z Rosją zabiegali w Kijowie: Scholz, Macron i Draghi, gdy wreszcie się tam pojawili?

9. Już zapomniała jaka afera wybuchła, gdy ujawniono finansowanie przez Gazprom, w wysokości 192 mln Euro ekologicznych organizacji, powiązanych z politykami SPD, których jedynym zadaniem było lobbowanie za budową Nordstream 2? – dla porównania, wszystkie partie polityczne w Polsce otrzymują rocznie subwencję w wysokości ok 13,5 mln Euro. Wszystkie razem. Czyli 15 razy mniej niż ta jedna organizacja dostała na lobbing

10. Już zapomniała, jak niemieckie i francuskie firmy, łamały sankcje nałożone po 2014 i wysyłały do Rosji technologię dla rosyjskiej armii?

11. Już zapomniała, że Niemcy, byli przeciwni udzieleniu Ukrainie gwarancji NATO?

12. Nie zauważyła ostatniego info z Euromaidan Press, o tym że trzy niemieckie firmy: Walter, Schunk i Kemmler działają w Rosji i dostarczają technologie, których Rosja potrzebuje do produkcji i serwisowania broni ofensywnej? (btw, spróbujcie znaleźć to info na stronach Onetu, TVN24 albo Wyborczej)

13. Czy niedawny niemiecki pomysł „zmuszania innych krajów„, do dzielenia się energią z krajami, którym zabraknie gazu, poprzez ograniczenie w tych krajach produkcji przemysłowej i przekazanie nadwyżki Niemcom, to też był przykład tej solidarności i wspólnoty? I pomysł nowego podatku na elektrownie węglowe, czyli głównie na Polskę, to też te działania wspólnotowe?
I czy plany zniesienia zasady jednomyślności, to też są działania na rzecz poszanowania głosu poszczególnych członków Unii?

14. A czy niemieckie naciski na Litwę, aby ta w ramach nałożonych sankcji, otworzyła korytarz do Kaliningradu, to też był przykład solidarności i natychmiastowych, zdeterminowanych wspólnych działań unijnych?

15. A czy to też jest przykład tych „zdeterminowanych działań”?

16. Na litość boską, czy blokowanie dla Polski pieniędzy z KPO, w chwili gdy boryka się z największym nagłym kryzysem uchodźczym, w historii całej Unii Europejskiej – czy to jest to wspólne zdecydowane działanie, na rzecz Ukrainy?

17. I na koniec, do jasnej cholery. Czy słowa Johannesa Hahna z kwietnia 2022, o tym, że Jest za wcześnie, na przekazanie krajom zaangażowanym środków, na pomoc dla uchodźców, bo jeszcze nie wiadomo gdzie ci uchodźcy się udadzą to był przykład natychmiastowych, solidarnych działań?
ZA WCZEŚNIE? Czyt.: „No fajnie Polacy że się finansowo wykrwawiacie od prawie dwóch miesięcy ale wiecie, jeszcze wam nic nie damy, bo może oni jednak przyjadą do nas i dopiero wtedy rozdzielimy kasę”.

Czy to były przykłady tej zdecydowanej, solidarnej reakcji Europy, pani Ursulo? Która pani jest prawdziwa? Ta, która pisze na nowo historię czy ta, która klepie Polskę po plecach i… Polska nic z tego nie ma?

Bardzo prosimy, niech pani nie robi sobie z nas jaj…

Czytaj dalej