Connect with us

Nawiasem Pisząc

W nowym rządzie szambo wybiło

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Ja rozumiem, że można nie lubić jakiegoś polityka, sama zresztą za większością nie przepadam, ale to, co dzieje się w sprawie Zbigniewa Ziobry jest naprawdę obrzydliwe. I nie chodzi mi o to, że trzeba było wysłać ABW do jego domu koniecznie teraz, kiedy on sam jest na terapii za granicą, zresztą – jeśli faktycznie były tam jakieś niejasności czy możliwość popełnienia przestępstwa, to należy sprawę zbadać. Wypadałoby jednak przy tym zachować chociaż minimum przyzwoitości.

Łaska Elizy

Pierwsza była Eliza Michalik, która sugerowała, że były minister sprawiedliwości jedynie symuluje chorobę, a jeśli nie, to może albo umrzeć, albo nagrywać swoje prywatne chwile z rodziną, a ona wtedy łaskawie przeprosi. Polityk nie zrobił ani jednego, ani drugiego, ale za to udostępnił swoje zdjęcie po operacji, którą przeszedł, wypowiedział się także jego lekarz, który potwierdził, że tak, pan Zbigniew naprawdę jest chory. Ale Elizka dała przecież jasne wytyczne, być może fotografia i zapewnienie lekarza nie są dla niej wystarczającymi dowodami, więc, rzecz jasna, nie przeprosiła. Mało tego, napisała, że ona nie widzi ku temu powodów, bo ludzie mają prawo mieć wątpliwości, zwłaszcza że pan Ziobro nie słynął wcześniej z prawdomówności. Dobrze, że ona z tego słynie. Oraz jej guru, Donald Tusk. Żeby to tylko Michalik była taka mądra na Twixie, to wypadałoby tylko machnąć ręką, bo wszyscy chyba zgodzimy się, że były to słowa poniżej wszelkiego poziomu i nie ma sensu się w tym babrać. Gdyby coś takiego powiedział poseł PiS-u albo Konfederacji w stronę jakiegoś swojego ciężko chorego konkurenta, to skandal byłby niewyobrażalny. Wystarczy przypomnieć sobie, jak zareagowała lewa strona sceny politycznej, po tym jak Rafał Ziemkiewicz w programie Krzysztofa Stanowskiego nazwał Magdalenę Filiks – patusiarą. Ostro, faktycznie, ale warto też dodać, że pani poseł uwielbiała brać udział w tych wszystkich marszach wściekłych macic i – mówiąc delikatnie – nie używała tam słownictwa akademickiego czy filozoficznego, ale właśnie typowo rynsztokowego.

Dowcipny Romek

Okazało się jednak, że Platforma wyhodowała sobie całe stado ludzi obłąkanych, chorych z nienawiści i – najzwyczajniej w świecie – obrzydliwych, bo ścieku na pana Ziobro wylało się ostatnio naprawdę dużo. Nie będę tutaj przytaczała słów jakichś anonimowych hejterów, ale do tego festiwalu nienawiści i bluzgów włączyli się nawet przedstawiciele i zwolennicy Platformy. Zacznijmy od wpisu najdelikatniejszego, ale zwyczajnie bezczelnego, patrząc na to, kto jest jego autorem.

Witaj Zbyszku! Dobrze cię widzieć w kraju. Mam nadzieję, że pojawisz się w Sejmie za dwa tygodnie. Niewykluczone, że jeden punkt porządku obrad może cię bardzo zainteresować…

Być może się domyśliliście – tak, taki tekst pojawił się na oficjalnym profilu Romana Giertycha. Łapy opadają na taką arogancję, prawda? Bo zdaje się, że to Romek najpierw zemdlał, a potem zwiał za granicę, a do kraju wrócił dopiero po tym, jak udało mu się zdobyć immunitet. A pamiętajmy, że walczył o tym zaciekle – na przykład namawiając ludzi na tzw. „turystykę wyborczą”. A oni go, kurczę, posłuchali i to jest niesamowite. Zbigniew Ziobro, mimo że jest chory, zdecydował się przerwać terapię i wrócić do kraju, Romuś udawał, że nie istnieje gdzieś we Włoszech i ignorował każde wezwanie do prokuratury. Zachowałby ODROBINĘ godności i po prostu nic nie pisał, bo to jest zwyczajnie żenujące. Dalej – Zbigniew Ziobro przebywa za granicą, ponieważ przechodzi kurację. Nie dlatego, że zwiał jak Giertych, albo poleciał sobie na wakacje, jak Tusk. I – to jest chyba szok dla zwolenników KO – on też ma prawo walczyć o życie, jak każdy człowiek. Więc wypadałoby opanować te swoje zapędy, bo przypominam, że kiedy chciano w Polsce rozliczyć Wojciecha Jaruzelskiego czy Czesława Kiszczaka, to dzisiejszy obóz rządzący lamentował, że to przecież starzy, schorowani ludzie i jak tak można, nie godzi się! A teraz wyczerpanego chorobą, operacją i pobytem w szpitalu człowieka będą targać w tę i z powrotem, bo jego wolno. On nie jest komunistą, więc do niego żadnych ciepłych emocji nie żywimy. Właśnie dlatego sporą część polityków Koalicji Obywatelskich uważam za obrzydliwych. Bo to, co teraz robią, zwyczajnie jest obrzydliwe i naprawdę nie znajduję na to innych słów. Przejdźmy do kolejnego wpisu.

Język pełen miłości

Ziobro w Polsce chce brać opinię publiczną na litość.

To zdanie napisała na swoim profilu Katarzyna Kierzek-Koterska. Zamieściła również zdjęcie z konferencji prasowej pana Ziobry po tym, jak przyjechał na miejsce, na którym widać, że ten człowiek naprawdę przeszedł ciężką i wyczerpującą chorobę, a to przecież jeszcze nie koniec. Kim jest pani Katarzyna? A, posłanką. Zgadnijcie z jakiej partii. Oczywiście, macie rację, z tej najlepszej na świecie. Wcześniej, w latach 2018-2020 pełniła funkcję wiceprezydent miasta Poznania, jednego z najbardziej przeżartego lewactwem miast w Polsce. To tam, prezydent Jacek Jaśkowiak konsekwentnie odmawiał udziału w Marszu Powstania Wielkopolskiego, ale na tęczowe parady był pierwszy. Odpowiednik warszawskiego Rafałka. I takie hasła wypisuje pani poseł, elita narodu, która ma decydować o losie kraju. Swoją drogą, całkiem niedawno Ziobro miał symulować. Teraz wykorzystuje chorobę do wzbudzania litości. Co jeszcze wymyślicie, bo Wam się narracja nie klei?

Tym bardziej, że chyba do tej pory nie uzgodnili wspólnej wersji, bo największy chlew na Twixie w związku z sytuacją Zbigniewa Ziobry robi Wojciech Szczurek. Facet należy do organizacji Lotnej Brygady Opozycji i Obywateli RP (Ubywateli PRL). Pierwsza robi co jakiś czas jakieś idiotyczne cyrki pod domem Jarosława Kaczyńskiego, drugą chyba pamiętamy z różnych prowokacji na trasach Marszu Niepodległości czy Powstania Warszawskiego. Szczurek (nazwisko chyba adekwatne, chociaż zdrobnienie nie pasuje) wylewa na Twixie naprawdę obrzydliwe kalumnie na temat polityka Suwerennej Polski, przytoczę ten, w którym naprawdę przekroczył wszelkie granice:

Jak interpretujecie tę szopkę zdrowiutkiego Ziobry (po tym jak się zapomniał i rozgadał) przed swoim domem? Przyjechał pokazać się swojej mafii, że żyje, walczy i że ma papiery?

Zastanawiam się, skąd ten wniosek o zdrowiutkim Ziobrze, bo na ostatnich zdjęciach wygląda przecież jak cień człowieka (i celowo wzbudza litość, pamiętajmy), ale szybko doczytałam, że to dlatego, że „zbyt szybkim krokiem udał się potem do samochodu”. Ci ludzie już naprawdę wstydu nie mają. Kiedy Ziobro leżał w szpitalu i nie publikował niczego w swoich mediach społecznościowych to ukrywał się i symulował. Kiedy wyszedł, bo mu chatę przetrzepywali – zrobił to celowo, żeby wzbudzać litość. Ale i tak go przejrzeli, bo zbyt raźnym krokiem wrócił do samochodu, a powinien słaniać się na nogach, zwymiotować sobie na buty, trząść się, nie mieć siły wypowiedzieć słowa, a na końcu ostatecznie wyzionąć ducha. I wtedy fajnopolacy byliby usatysfakcjonowani. I być może nawet by mu uwierzyli? Może nawet Eliza by opublikowała przeprosiny. A może nie.

Paradoksy współczesnej polityki

Nie wiem, czy Ziobro jest winny czy nie, bo – tak jak w przypadku Adama Glapińskiego – oni wszyscy są pewni, odgrażają się i pociągają do odpowiedzialności, ale na dobrą sprawę nie potrafią powiedzieć za co. Prezesa NBP czepiali się, że banknoty nie były identyczne i dlatego trzeba go postawić przed Trybunał Stanu. Nie mam więc wątpliwości, że śledztwo w sprawie Ziobry nie będzie sprawiedliwe, a proces i wyrok – jeśli oczywiście do nich dojdzie – będą polityczne. Koalicja okazała się kompletnie nieskuteczna, jeśli chodzi o realizowanie konkretów, ba, głosowanie nad kwotą wolną od podatku udowodniło chyba wszystkim, że Tusk zwyczajnie kłamał, kiedy składał te swoje obietnice. Tu nawet nie chodzi o to, że nie dał rady ich zrealizować – od początku wiedział, że tego nie zrobi, ale wyborców wyhodował sobie tak skutecznie, że i tak mu uwierzyli. Dlatego próbują zyskiwać punkty nawalaniem w PiS ku chorej uciesze swoich fanatyków. Nie przeglądałam wpisów wszystkich posłów Koalicji 13 Grudnia, innych równie obrzydliwych na szczęście nie znalazłam, ale na taka Klaudia Jachira na przykład wykazuje bardzo niezdrowe podniecenie całą tą sytuacją. W każdym razie Rafał Ziemkiewicz zwrócił uwagę na ciekawą rzecz – otóż okazuje się, że pan Ziobro, jak na polityka, który przez ostatnie osiem lat nic nie robił, tylko kradł, ma wyjątkowo skromny domek. Krystalicznie uczciwy Roman Giertych pierdzielnął sobie pałac.

Ot, paradoksy.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

To absolutnie nie ma związku z ustawą łańcuchową!

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Nie minęły dwa miesiące od podnoszenia przez środowiska KO-leciwowe afery w sprawie ustawy tzw. łańcuchowej, że prezydent to tak naprawdę wredna szuja jest, bo psy by trzymał na łańcuchach. Nie minęły dwa miesiące, a już wychodzi na jaw, że ta ustawa to był jeszcze większy bubel prawny, niż ktokolwiek się mógł spodziewać. Pamiętacie na pewno jak było – Karol Nawrocki zawetował niekorzystną ustawę, argumentując, że do przepisu o zakazie trzymania psów na łańcuchu nic nie ma, ale cała reszta tej ponad 90-stronicowej ustawy nadaje się do śmieci. Zakładała ona bowiem, ni mniej, ni więcej, że ludzie w miastach to zwierzaczki kochają i futerko im z grzbietów nie spada, ale na wsi to je tylko męczą, torturują i wykorzystują. Dlatego nie ma potrzeby nakładania jakichś dodatkowych przepisów na uśmiechniętych mieszczuchów, ale temu „motłochowi ze wsi” tak śrubę dokręcimy, że im się burków odechce raz na zawsze.

Tu nie o łańcuch chodziło

Przede wszystkim absurdem było to, że organizacje prozwierzęce miały prawo odebrać psa, jeśli jego właściciel nie spełnił chociażby wymogów kojca i pies miał o metr kwadratowy za mało. Wtedy zwierzę miało być przekazywane schronisku, którego normy kojcowe nie obowiązują i tam mógł spędzić resztę życia w klatce 2×2 na przykład, a często nawet tyle nie. I oczywiście schronisko albo fundacja, do której taki pies trafiał otrzymywała pieniądze, żeby tego psa utrzymać. Już samo to w oczach rozsądnego człowieka mogło i prowadziłoby do wielu nadużyć, a kiedy jeszcze sprawdziłam sobie, kto za tę ustawę odpowiadał (właśnie największe organizacje prozwierzęce typu OTOZ Animals i, nie wiedzieć czemu, Akcja Demokracja) wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce, ale wystarczyło zwęzić narrację do jednego przepisu (biedne pieski na łańcuchach) i można było ludziom pięknie zagrać na emocjach. Bo człowiek to człowiek – jeśli nic mu się w psychice nie odwala – istota zdolna do empatii. Normalni ludzie traktują dobrze i innych ludzi, i zwierzęta, nikt normalny raczej nie odczuwa przyjemności z tego, że jakiś pies zamarzł na ulicy. Większość ludzi lubi zwierzęta, więc hasło lotne, temat chwytliwy, idealna amunicja, żeby ostrzelać tego wrednego Nawrockiego, bo komu by się chciało czytać ponad 90 stron absurdalnych przepisów, skoro wszystko można uprościć do tych nieszczęsnych łańcuchów. Niedawno zresztą usiłowała ze mną dyskutować jakaś zwierzolubna, że przecież ta ustawa to raptem dwie strony i skąd ja wzięłam te 90. Szybko się okazało, że babeczka po prostu przeczytała dwie strony ustawy i na tej podstawie uznała, że jest dobra, a prezydent głupi, bo zawetował. Zapytałam, czy przeczytała resztę i uzyskałam odpowiedź, że ona jeszcze nie zwariowała, żeby czytać całą ustawę, skoro ją interesował tylko ten jeden fragment. I nie jestem przekonana, czy dotarły do niej moje argumenty, że prezydent może podpisać albo zawetować całą ustawę, a nie część stron zaakceptować, a resztę wyrzucić do kosza. A reszta tej ustawy po prostu była idiotyczna.

Od kogo i dla kogo była ta ustawa?

No dobrze, ale wróćmy do tych nieszczęsnych psów, łańcuchów, schronisk i tak dalej. Bo nagle okazało się, że pieski w schroniskach mają jeszcze gorzej niż nam się wszystkim wydawało. Siedzą w jakichś obsranych, często nieogrzewanych klitkach, często zapomina się, żeby je nakarmić, zaszczepić, a leczeniem to sobie w ogóle nikt nie zaprząta głowy. Taki pies to zresztą niezły biznes, bo schronisko dostaje kasę za każdego złapanego psa, prawda? No właśnie niekoniecznie, schronisko dostaje kasę za każde złapanie psa, nawet jeśli tego samego. Przecież kto tego będzie pilnował. Schronisko więc odławia psa, trzyma go parę dni u siebie, broń Boże, nie wolno w tym czasie doprowadzić go do jako takiego stanu, bo za parę dni pies znów zostaje wyrzucony na ulicę i znowu odławiany. A skoro pies trafił do nich z ulicy, to wiadomo, że brudny, głodny i z potarganą sierścią, więc już mamy odpowiedź, dlaczego tymi psami tam się ledwo kto zajmuje. Oczywiście przeciwnikom Nawrockiego to się w żaden sposób nie skleja do kupy. Oni wyjdą na ulicę pod schronisko protestować przeciwko nieludzkiemu traktowaniu zwierząt, ale żeby najpierw chwilę pomyśleć, dodać dwa do dwóch i zadać sobie pytanie: „Zaraz… A czy w tej ustawie łańcuchowej przypadkiem nie chodziło o to, żeby psy zabierać rolnikom z błahego powodu i wciskać je właśnie do takich miejsc… za kasę?”. Nie, co to, to nie. Bo to by oznaczało, że Karol Nawrocki miał rację, wetując te absurdalne bzdury, a jego kochani politycy, którzy przecież nigdy, przenigdy by go nie oszukali – manipulowali i oszukiwali, sprowadzając ponad dziewięćdziesiąt stron do jednego łańcucha. I tutaj znowu przypomnijmy sobie, kto lobbował za tą ustawą – OTOZ Animals i inne kochające zwierzątka fundacje, za którymi stoją międzynarodowe organizacje, które oczywiście również bardzo kochają zwierzątka. I teraz, gdyby ci wszyscy celebryci, którzy wcześniej tak krytykowali pana Nawrockiego, że jest nieczułym chamem, bo pieski chce wiązać, wykonały pewien proces myślowy, być może rozjaśniłoby im się w główkach – a akurat i Doda, i pani Rozenek, które teraz wychodzą na pierwszy plan w walce o dobre warunki psów w schroniskach, były łaskawe wypowiedzieć się krytycznie o tej decyzji Nawrockiego.

Jeśli organizacje prozwierzęce lobbują za ustawą (w której łańcuch miał być tylko wabikiem dla mas), która pozwala organizacjom prozwierzęcym odebrać psa właścicielowi pod byle pretekstem (za co organizacje prozwierzęce dostają pieniądze) i oddać je do schroniska albo fundacji, czyli również organizacji prozwierzęcych, jakby na to nie patrzeć (za co owe schroniska i fundacje również dostają pieniądze na utrzymanie psa), to kto na tym najlepiej wychodzi i kto trzepie kasę? Ano właśnie. Warto wziąć również pod uwagę fakt, że pod lupę wzięte zostały na razie schroniska, które podlegają wojewodom – nikt się nie będzie wychylał w stronę fundacji, za którymi stoją ci międzynarodowi giganci, więc tylko możemy mieć nadzieje, że zwierzątka mają tam miło, ciepło i przytulnie. Tylko że jakbyście próbowali przygarnąć pieska albo kotka od takiej fundacji, to Wam przedstawią takie wymagania, że mogłoby Wam przejść przez myśl, czy oni naprawdę chcą, żeby te zwierzęta znalazły dobry dom, czy może chodzi o coś zupełnie innego?

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Smutna złego końcówka

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Internet zalała fala memów z propozycjami nowych tytułów lektur szkolnych. „Osoba siłująca”, „O psiecku, które jeździło koleją”, „Osoby w kryzysie bezdomności”, „Mała osoba książęca” czy nawet tak absurdalne jak „O osobach niskorosłych i osobie bez opieki rodzicielskiej o imieniu Marysia”. Jest to oczywista odpowiedź internautów na absurdalną ustawę o tym, żeby ogłoszenia o pracę były neutralne płciowo. Nie wiem, czy ustawa zakłada, co pracodawca ma zrobić w sytuacji, kiedy chce zatrudnić konkretnie babę albo chłopa, ale podejrzewam, że rozwiązywanie takich problemów rządzący zrzucili już na barki tego pracodawcy. O temacie przypomniał „Teatr Wybrzeże”, który we wpisie informującym o odwołaniu spektaklu użył właśnie sformułowania „osoba aktorska”. Ale cóż mieli innego zrobić osoby pracownicze tego teatru, żeby się nie narazić na karę?

Absurdalna ustawa, absurdalne tłumaczenia

Zachodziłam w głowę, jakim cudem Karol Nawrocki podpisał tę ustawę. Wiedziałam, że to niemożliwe, że kto jak kto, ale obecny prezydent na pewno nie przepuściłby takiego farfocla. No i okazało się, że miałam rację, bo ustawę podpisał jeszcze Andrzej Duda. Zrobił to już po 1 czerwca, czyli kiedy wiadomo było, że nowym prezydentem zostanie właśnie Karol Nawrocki, ale jeszcze przed jego zaprzysiężeniem. Nie mam pojęcia w takim razie, dlaczego ustawa weszła w życie dopiero z końcem grudnia. Jakieś wyjątkowo długie „vacatio legis”, bo domyślny okres trwa czternaście dni, ale rozumiem, że sami rządzący doszli do wniosku, że ta ustawa jest aż tak abstrakcyjna, że polscy przedsiębiorcy będą potrzebowali więcej czasu na zapoznanie się z nią i zrozumienie, o co w tym chodzi. Byleby tylko, dla własnego dobra, nie usiłowali się połapać, po co właściwie mają wypisywać kretynizmy, zamiast normalnego ogłoszenia o pracę, bo mógłby ich szlag jasny trafić na miejscu. Miałam to sobie nawet sprawdzić, ale ostatecznie zapomniałam o temacie, dopóki nie trafiłam na wywiad z Andrzejem Dudą, w którym potwierdził, że to on podpisał tę śmieszną ustawę. A jak on się pięknie z tego wytłumaczył w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Radia Zet:

– Czy jest pan z siebie dumny, że podpisał pan ustawę, która zmusza wszystkich Polaków do pisania neutralnych płciowo ogłoszeń o pracę, a gdy tego nie uczynią, to mogą zostać ukarani grzywną, jak i zostać pozwani przez kandydata na pracownika do sądu, co skończyć się może dla nich karą nawet do 4800 złotych?

– Panie redaktorze… *nerwowy śmiech*

– No pan podpisał tę ustawę.

– No dobrze, no, podpisałem.

– Błąd czy nie błąd? No tak szczerze, panie prezydencie, nie jest pan już prezydentem. Proszę otwarcie powiedzieć.

– Ja powiem tak. To jest w jakimś sensie jeden z tych absurdów, które są częścią, no niestety, współczesnego świata zideologizowanego bardzo przez…

– Ale jak pan mówi, że to jest absurd, to dlaczego pan to podpisał?

– Ponieważ uważałem, że i tak dużo rzeczy blokuję i nie wszystko blokowałem. Taka jest prawda.

Żałuje pan tego?

– Nie.

Twardym trzeba być…

Przepraszam bardzo, ale co tu się odchajzerowało? Prezydent, złośliwie i drwiąco nazywany przez rząd długopisem, twierdzi, że nie chciał im więcej już wetować, mimo że niczego im tak naprawdę nie wetował? Może właśnie wypadałoby im w tamtym momencie udowodnić, że się nie jest długopisem? Tak na zakończenie drugiej kadencji? Zwłaszcza że miał idealną okazję – trafiła mu się pod nos ustawa nieskończenie głupia i nikomu do niczego niepotrzebna. Aż prosząca się o zawetowanie i zakończenie swojej prezydentury jakoś tak… pozytywniej. I tak wielu ludzi by mu nie zapomniało błazenady związanej z Wołyniem i wręczaniem Zełeńskiemu Orderu Orła Białego, Bóg jeden wie tak naprawdę za co. Pewnie za to, że wtedy jeszcze był dozgonnie wdzięczny Polsce i pięknymi słówkami nam za wszystko dziękował. Ale on im podpisał, bo uważał, że wiele ustaw im blokował, a nie chciał jednak wetować wszystkiego, żeby… Żeby co? Żeby im przykro nie było? Ponarzekaliby najwyżej na niego w mediach, że jest homofobem, przyzwyczaił się już chyba przez te dziesięć lat. Zresztą sam mówił, że prezydent twardy musi być. A on wolał utrudnić życie milionom polskim przedsiębiorcom, bo… za mało rządowi podpisywał. Ale on niczego nie żałuje. Jak rozumiem, podpisałby te debilizmy jeszcze raz. Już tam pal sześć, że ludzie będą musieli w ogłoszeniach o pracę gw**cić język polski, najważniejsze, że i rządowi było przyjemnie, bo przepchnęli kompletny idiotyzm, i prezydentowi, bo dali mu trochę odsapnąć przed końcem prezydentury. Oni i tak już wtedy wszystkie siły kierowali na Nawrockiego. Istnieje duża szansa, że nawet by tego weta nie zauważali. Zresztą z jego wypowiedzi wynika, że ogólnie tych jego wet nie widzieli, bo podobno tyle tego było, a ja, cholera, wszystko przegapiłam. Nikt nie płakał w mediach, nikt się nie oburzał, o prezydencie Dudzie było cicho jak makiem zasiał. Nawet broniłam Andrzeja Dudę, że większym długopisem przecież był Bronisław Komorowski, który zawetował raptem może z cztery albo pięć ustaw, a Duda jednak prawie dwadzieścia, ale tutaj już nie ma czego bronić. Były prezydent postanowił pożegnać się ze swoją kiepską prezydenturą przez kopnięcie jej w tyłek. Tak że skulona siedzi teraz w kącie i skomle.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Żenujący popis posła Treli

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Poseł Trela po raz kolejny postanowił udowodnić wszystkim, że kiedyś się z durniem na mózgi pozamieniał. Na domiar złego przeszczep się nie przyjął. Sprawa dotyczy zawetowanej przez Karola Nawrockiego ustawy DSA, o której rząd mówi, że miała być ochroną przeciw cyberprzemocy wobec najmłodszych, a w rzeczywistości chodziło o kaganiec nałożony na pyski niepokornym. Tak jak o ustawie łańcuchowej mówiło się, żeby pieski spuścić z łańcucha, a tak naprawdę mieli obrywać rolnicy kosztem schronisk i organizacji prozwierzęcych (niektóre z nich zresztą były pomysłodawcami tej ustawy, więc ładnie nam się wszystko spina). Swoją drogą, ciekawe to czasy – pieskom zdejmujemy łańcuchy, a przy okazji jeszcze bardziej zaciskamy te, na których trzyma się obywateli.

Walka z dezinformacją czy wolnością słowa

Nikt mi nie wmówi, że ustawa, w której byle urzędnik może ocenić, czy dany wpis spełnia standardy czy nie, nie będzie prowadziła do nadużyć. W oczywisty sposób zbliżylibyśmy się do Wielkiej Brytanii, gdzie już wywieszanie flagi narodowej jest oceniane jako symbol nienawiści. Zwłaszcza że politycy rządzącej koalicji wspominają, że ta ustawa miała też przeciwdziałać dezinformacji, podczas gdy to oni produkują największą ilość kłamstw i manipulacji. I oni też, rzecz jasna, będą oceniać, co tą dezinformacją jest, a co nie. Swoją drogą, poseł Trela udowodnił, że po pierwsze jest moralnym zerem, a po drugie idiotą. Bo z jednej strony atakuje prezydenta gestami, które uważa za obrzydliwe. Widocznie pan poseł uważa je za obrzydliwe, kiedy dotykają jednych, ale całkiem dozwolone, kiedy chcemy uderzyć w kogoś innego. Za takie zachowanie powinna być co najmniej Komisja Etyki Poselskiej. Tak samo, jak w przypadku pani Jachiry, która jawnie nawoływała do wandalizmu. Z drugiej udowadnia, że rację mają ci, którzy ostrzegają, że będzie to narzędzie do kontrolowania jednych przez drugich. Bo dam sobie rękę uciąć, że właśnie za takie śmieszne memy będzie się karało osoby, które użyją ją wobec nie tych osób, co trzeba.

Podwójne standardy

Cisza, która panuje po tym żenującym wystąpieniu posła Treli mówi wystarczająco. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby podobnym wystąpieniem pochwalił się Mentzen, Braun czy Matecki? Oburzeniom nie byłoby końca. Już by się pewnie zastanawiali, jak to wykorzystać do pozbawienia immunitetu. Pamiętacie, jaką hucpę zrobili za okrzyk: „nie bać Tuska”, a jak bronili kwiat naszej młodzieży, który śpiewał o uprawianiu brutalnej miłości z PiS-em? Pierwsze było hejtem, drugie wyrazem naszej kultury, bo to jakiś przebój patologicznego rapera, który poza dziwnymi fiksacjami seksualnymi, znany jest również z tego, że lubi przyćpać. Zresztą daleko nie trzeba szukać – posłowi Myrsze wolno było złamać ciszę wyborczą. Gdyby to zrobił Kaczyński w przypadku Nawrockiego krzyczeliby do tej pory, że to zaważyło na wynikach wyborów. Skoro wg niektórych zaważył fakt, że nazwisko Nawrockiego było pierwsze, jak wynika z polskiego alfabetu. No, ale nie zrobił, więc trzeba było urządzić dramę o sfałszowanych wyborach. I oni, psia ich nać, będą oceniać, co jest dezinformacją, a co nie.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej