Connect with us

Nawiasem Pisząc

Ale fajna ta Francja, taka multikulturowa!

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Niedawno pisałam, że kiedy tylko Unia Europejska podjęła decyzję o relokacji „uchodźców”, zamieszkujący Europę Zachodnią imigranci z Bliskiego Wschodu postanowili pokazać krajom, których to szaleństwo nie objęło, a którym teraz Unia stanowczo chce się podzielić, że to nie jest najlepszy interes, jaki by mogły zrobić. Bo spójrzcie sami – tuż po ogłoszeniu tej decyzji mieliśmy już Syryjczyka, który atakował nożem kilkuletnie dzieci, później morderstwo na 27-letniej Polce dokonane przez obywatela Bangladeszu, a przecież mniej więcej w tym samym czasie inny imigrant napadł na 73-letnią kobietę i jej wnuczkę, którą próbował później porwać. Dwa z tych trzech „incydentów”, jak to się teraz na tego typu sytuacje mówi, miały miejsce we Francji. A parę dni temu znowu potężne ubogacenie kulturowe zalało ten kraj.

„To tylko pojedynczy przypadek”

O pierwszej sprawie już Wam kiedyś pisałam, bo wydarzyła się właśnie niedługo po tym, kiedy Unia postanowiła wesprzeć nas swoim dobrem. Myślę, że nie ma sensu wiele się tu rozpisywać, bo chyba każdy z nas wie, jak można nazwać człowieka, który usiłuje zadźgać kilkuletnie dzieci – bynajmniej nie obyłoby się tu bez wulgaryzmów. Jeśli chodzi o naszą rodaczkę zamordowaną w Grecji, to też wszystko jest jasne – chociaż tutaj, z całym szacunkiem dla ofiary i jej rodziny, sama Anastazja mocno ułatwiła mu tę zbrodnię. Nie chcę tutaj specjalnie jej atakować, bo przecież już się nie obroni, więc przyjmijmy wersję, którą przekazał mediom jej ojciec: że pojechała ze swoim późniejszym oprawcą po narkotyki (konkretnie marihuanę) i w żadnym innym celu. Jestem w stanie to uszanować. Nie zmienia to jednak faktu, że zachowała się skrajnie lekkomyślnie, nieodpowiedzialnie, żeby nie powiedzieć – idiotycznie. Nie wsiada się obcemu facetowi na motor, nie daje się zawieźć do jego domu, nie bierze się od niego jakichkolwiek narkotyków. Zwłaszcza, kiedy jesteś w obcym państwie, wypiłaś wcześniej drinka i jesteś młodą, atrakcyjną blondynką. A już na pewno, kiedy tym obcym mężczyzną jest śniady „książę Orientu”. Szkoda, że feministki wykorzystały tę tragedię, żeby przekonywać inne dziewczyny, że to tak naprawdę nic nie znaczy, że mogą robić, co chcą, jak chcą i kiedy chcą i nikt nie ma prawa ich tknąć. Anastazji życia już nie wrócimy, ale może warto byłoby starać się zapobiegać takim tragediom na przyszłość. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy toczyło się śledztwo w sprawie Polki, we Francji jakiś czarnoskóry jegomość zaatakował starszą kobietę, która razem ze swoją wnuczką wyglądały na ulicę. Przyjazny imigrant najpierw uniemożliwił kobiecie zamknięcie drzwi, co ta usiłowała zrobić, kiedy zorientowała się, że mężczyzna ma już nie tak przyjazne zamiary. Napastnik wypchnął 73-latkę przez drzwi, a następnie porwał jej wnuczkę – przynajmniej tak to wyglądało z zapisu kamery. Na szczęście ostatecznie coś go spłoszyło, bo naprawdę wolę sobie nie wyobrażać, co stałoby się z tym dzieckiem, gdyby temu szaleńcowi udało się je uprowadzić. Co łączy Grecję i Francję? Oba kraje zdecydowały się przyjmować uchodźców (chociaż podejrzewam, że Grecja wielkiego wyboru nie miała, bo Niemcy od czasu ich olbrzymiego kryzysu zadłużenia trzymają ich jak na widelcu) i w obu obywatele boją się normalnie wyjść na ulicę. Przy sprawie polskiej 27-latki czytałam artykuł, mówiący o tym, że obywatele greccy boją się swoich gości z Bliskiego Wschodu i raczej unikają kontaktu z nimi. W przypadku szaleńca, który zaatakował babcię z wnuczką, można by wysnuć wniosek, oglądając nagranie z całego zajścia, że kobieta bardzo lękliwie rozglądała się po ulicy, a kiedy zauważyła zbliżającego się mężczyznę od razu chciała zamknąć przed nim drzwi. Ci ludzie są tam zwyczajnie zastraszeni. No dobrze, a co je dzieli? Grecy wyciągają wnioski ze swojego błędu i morderca Anastazji trafił na razie do najcięższego aresztu w Grecji. Grecka prokuratura zapowiada, że Banglijczyk nie ma co liczyć na jakąkolwiek litość i będzie wnioskować o najwyższy wymiar kary. Tymczasem, co postanowiła prokuratura we Francji? Facet, który tak brutalnie poturbował starszą kobietę i próbował porwać małą dziewczynkę trafił do… szpitala psychiatrycznego. Mimo że wcześniej był już wielokrotnie notowany i serwował ten rodzaj ubogacenia kulturowego, którego Francuzi raczej sobie nie życzą. Wynika to jednak z polityki prowadzonej przez Emmanuela Macrona, do czego zaraz przejdziemy.

Muslim Lives Matter

Bo we Francji znowu jest wesoło! Od ładnych paru dni imigranci znowu zalewają ulice tego państwa swoją miłością i tolerancją. Zaczęło się od tego, że policjant zastrzelił 17-letniego Nagela, algierskiego pochodzenia, który dwukrotnie próbował uciec kontroli drogowej, za pierwszym razem prawie potrącając innego funkcjonariusza. Z tej okazji „uchodźcy” postanowili pokazać Francji swoiste ALM (Arab Lives Matter) czy MLM (Muslim Lives Matter) i od ładnych paru dni demolują francuskie ulice. Zamieszki nie odbywają się tylko w Paryżu, ale praktycznie rozlały się na cały kraj i musicie przyznać, że skojarzenia z tym, co działo się w USA po śmierci George’a Floyda narzucają się same. Samochodów spalono już ładnych kilka tysięcy, w ogniu stanęły również budynki, w tym przede wszystkim komisariaty policji, ale też szkoły i sklepy. Chociaż z tych ostatnich wcześniej „uratowano” produkty się w nich znajdujące, więc sami widzicie, że nie jest tak najgorzej i ci imigranci na coś się jednak przydają. Ciekawe jest jednak to, jak zareagowała matka i babcia zabitego chłopaka. Otóż ta pierwsza brała czynny udział w zamieszkach i było widać na zdjęciach i nagraniach, jak zagrzewa chuliganów do boju, krzycząc, wymachując pięściami i… uśmiechając się; z kolei druga po paru dniach radosnego podpalania i demolowania przez arabskich mścicieli, apelowała o zaprzestanie zabawy i nie atakowanie ludzi. Nie muszę chyba dodawać, że tłum żądnych krwi muzułmanów posłuchał pierwszej kobiety i demolka trwa w najlepsze. Nagel, podobnie jak Floyd, nie był rzecz jasna żadnym „aniołkiem” – francuska policja dobrze go znała, był zatrzymywany między innymi za handel narkotykami. Trzeba jednak powiedzieć, że działy się tam sceny dantejskie – zapadł mi w pamięć widok mężczyzny, kulącego się na ziemi w kałuży krwi, bo przyjaciele-uchodźcy ucięli mu dłoń. Za to, że próbował ratować swój samochód przed spaleniem. Mną osobiście wstrząsnął ten widok, ale wiecie, kim nie wstrząsnął? Wspomnianym Emmanuelem Macronem, który siedzi sobie bezpiecznie w Pałacu Elizejskim i stamtąd tylko wygłasza swoje zrozumienie dla demolujących jego państwo i zastraszających jego obywateli bandytów. Zapowiedział również, że funkcjonariusz zostanie surowo ukarany – w tej chwili siedzi w areszcie i oczekuje na proces. Prezydent Francji już go zdążył skazać, mam wrażenie, że wyręczył sąd. To jest kolejna analogia do wydarzeń z USA, bo wydaje mi się, że tak samo jak Chauvin, tak i ten nieszczęśnik zostanie poświęcony, żeby udobruchać trochę rozjuszony tłum. Macron zapowiedział bowiem, że policjanci mają w miarę możliwości łagodnie postępować z tą rozszalałą dziczą. Na razie faktycznie nie ma informacji o śmierci któregokolwiek z szalejących Arabów (dla porównania podczas tłumienia protestów żółtych koszulek zginęło jedenastu Francuzów, ale to jest przecież wpisane w koszta, prawda?), chociaż podobno aresztowanych zostało już ok. 4000 osób. Zniszczenia są ogromne, nie znamy jeszcze liczby rannych funkcjonariuszy czy zwykłych obywateli. Francja ma, czego chciała? Być może, ale bardzo słono za to płaci.

Obrońca granic – Donald Tusk!

I na tym można by było zakończyć, gdyby nie to, że znowu przypomniał o sobie Donald Tusk. Nasz były premier, jak wiadomo, jest bardzo zmiennym człowiekiem – zapowiada, że nie wyjedzie z Polski, żeby potem zawitać w Brukseli; obiecuje, że nie podniesie wieku emerytalnego, żeby potem stwierdzić, że to fantastyczny pomysł; kategorycznie zarzekał się, że podatki za jego rządów nie wzrosną, aby potem grzecznie zakomunikować, że akurat z VAT-em, to absolutnie niezbędne było. I teraz znowu Król Europy przepoczwarzył się nagle w zaciekłego przeciwnika imigracji. I to nie tylko tej nielegalnej, ale w ogóle każdej. Nikogo nasz Donek już tu nie wpuści – oczywiście pod warunkiem, że go wybierzemy. No i jeśli Niemcy mu nie będą kazały. Ale tak, to luz. Tusk nagrał niedawno płomienne przemówienie, w którym ubolewał nad tym, jakie straszne rzeczy dzieją się w stolicy miłości i tolerancji, a następnie przypomniał, że u nas będzie tak samo, bo PiS wpuścił ponad 130 000 migrantów. Rząd próbuje się bronić, że po pierwsze to 26 000, po drugie oni przyjadą tu legalnie do pracy, a ich obecność będzie tymczasowa. Muszę się zgodzić, bo różnica jednak jest spora, ale wolałabym, żeby nasza władza jednak zredukowała tę ilość do minimum, bo cały czas mieszka u nas parę milionów Ukraińców, a poza tym kultura Bliskiego Wschodu jest jednak całkiem inna od naszej. Na przykładzie Francji widzimy, że ci ludzie się nie asymilują. Ba, ci awanturnicy, którzy dzisiaj tak hucznie upamiętniają swojego 17-letniego brata, żyją we Francji od kilku pokoleń – a mimo wszystko nadal traktują ten kraj jako obcy, a nawet wrogi. Wracając jednak do niespodziewanej (i komicznej) metamorfozy Tuska, zastanawiam się, jak na jego nagłą deklarację zareagują koledzy z partii. Zwłaszcza Franek Sterczewski, Klaudia Jachira czy Janina Ochojska. Co prawda Jachira zmieniła barwy partyjne na zielone, a Ochojska naprawia świat w Parlamencie Europejskim, ale jednak ta – najgłośniej chyba lamentująca o biednych uchodźciątkach przy granicy – trójka zawsze go popierała. Szykuje się rozłam w Koalicji, czy jednak koledzy Donka zmienią poglądy tak łatwo, jak on sam? Dotychczas udawało im się to całkiem nieźle, chociaż ten zwrot jest chyba największy, jakie były premier kiedykolwiek popełnił. Franek mógłby na przykład powiedzieć, że on z tą torbą w stronę granicy biegł, żeby intruzów przepędzić. A może pięknie wyjaśnią, że chodziło mu o tych złych pisowskich imigrantów, ci na granicy są spoko i można ich wpuszczać?

Trzeba przyznać, że wyśmienita komedia. My sobie możemy ją oglądać, zajadając się popcornem, z miłą satysfakcją, że wiedzieliśmy, ostrzegaliśmy i tłumaczyliśmy już w 2015 roku, kiedy Angela Merkel zdobyła się na olbrzymią gościnność i wymagała tego samego od innych członków UE. Wiecie, o co się pyta w takich sytuacjach? „A nie mówiliśmy?!”.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

 

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Nawiasem Pisząc

Nowy pomysł na zabezpieczenie wschodniej granicy

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Nie jestem ekspertką w tym temacie, więc nie będę się wypowiadała, czy robienie bagien i mokradeł to dobry i skuteczny pomysł na obronę wschodniej granicy. Wydaje mi się, że jeśli to będzie dobrze zrobione to nie jest to najgorsze z możliwych rozwiązań. Plany wyglądają na solidne. A trzeba pamiętać, że Rosjanom nie udało się zająć Kijowa w dużej mierze przez nieprzejezdne drogi, które Ukraińcom załatwił Sławomir Nowak, kiedy był tam szefem ukraińskiej agencji drogowej. Ci okazali się jednak niewdzięczni i pan Sławomir stracił pracę, kiedy został oskarżony o korupcję. Cóż, wpaść na Ukrainie za korupcję to trochę jakby zostać złapanym na radykalnym fanatyzmie religijnym w meczecie. Trzeba naprawdę się postarać.

Co jest humanitarne, a co już nie jest?

Wydaje mi się również, że podobne tereny mogą być nie do przejścia dla nielegalnych migrantów, którzy codziennie próbują się przedrzeć przez granicę z Białorusią. I teraz się zastanawiam, jak to się łączy wyborcom Platformy z niedawnymi atakami na polską Straż Graniczną. Pamiętamy wszyscy – była ona zła, straszna i bezduszna, bo podobno stosowała tak zwane push-backi. Moim zdaniem, jeśli nasi pogranicznicy odpierali ich wściekłe i agresywne ataki, to push-back naprawdę nie jest jakimś nie wiadomo jak kontrowersyjną metodą. Jak inaczej mieli bronić granicy? No, ale lewica i wyborcy Platformy wyczytali sobie, że tak jest nieładnie, więc mieli już argumenty przeciwko. Teraz jednak sytuacja się zmieniła, Donald Tusk znowu przywdział nowe piórka i teraz uchodźcy są źli. W związku z tym, metody pracy Straży Granicznej nie zmieniły się, odkąd koalicja Donalda Tuska przejęła władzę i, nie wiedzieć czemu, Agnieszka Holland nie nagrywa „Zielonej Granicy 2”. Nasz premier był łaskaw się ostatnio skompromitować, bo nagle zmienił poglądy o 180 stopni, ale wcześniej atakowanie PiS za to, że nie wpuszcza migrantów było jego największym nabojem przeciwko poprzedniej władzy. Ale teraz ci migranci magicznie się zmienili, więc metoda walki z nimi musi być ostrzejsza. I to ostrzejsza, niż proponował nawet Dobromir Sośnierz, który tłumaczył, że w razie potrzeby SG powinna mieć prawo strzelać do tych ludzi. Osobiście się z tym zgadzam, przy czym to „w razie potrzeby” interpretowałabym jako takie, że faktycznie dochodzi do sytuacji wyjątkowej, wymykającej się spod kontroli. Czyli na przykład wtedy, kiedy życie funkcjonariusza SG jest zagrożone, a nielegalnego gościa nie odstraszają nawet strzały ostrzegawcze. Przypominam, że wtedy posłanki 3D i KO były święcie oburzone, że jak tak można popierać strzelanie do człowieka, wstyd i hańba!

A co ze zwierzątkami?

A teraz serwujemy im po prostu bieg z przeszkodami, nie do przejścia dla większości z nich. Jeżeli uda im się minąć Straż Graniczna, to zapisują się praktycznie na pewną śmierć. Bo jeśli nie utoną w jakimś bagnie, nie połamią gnatów na jakiejś przeszkodzie, to mogą wylecieć w powietrze. Tak, teren ten na pewnym obszarze ma być zaminowany. Czyli strzelanie do nielegalnych migrantów jest niehumanitarne, ale narażanie ich na utonięcia, powolne konanie w środku lasu w wyniku odniesionych obrażeń albo wysadzenie już niehumanitarne nie jest. Wtedy jest spoko. Obawiam się, że tam będą setki trupów, ale tym razem media nie będą nas o nich tak ochoczo informować, jak o tych nieistniejących zgonach. Wszyscy, rzecz jasna, zdajemy sobie z tego sprawę. Drugim problemem są migrujące zwierzęta. Przecież mur był zły, bo jakieś zwierzę mogło się z nim zderzyć. Płaczom i lamentom nie było końca. A przy takich atrakcjach? Będziemy tam pewnie mieli zalew jeleni, łosi, saren czy żubrów itp. z połamanymi nogami, którym nawet nie będzie jak pomóc, bo nikt tam nie wejdzie. I to też jest spoko, szkoda tylko tych zwierzątek, które straciły życie w pobliżu muru, tych, które będą się topić, łamać nogi i wybuchać, już mniej. Niesamowita jest ta logika Platformy. Niemniej jednak liczę na to, że po odpowiedniej modyfikacji terenu przy granicy na pierwszy ogień pójdzie Franek Sterczewski z torbą Ikei. Niech sprawdzi, czy takie zapory faktycznie są skuteczne – zadanie będzie miał ułatwione, bo tym razem pogranicznicy nie będą mu przeszkadzać. Cały jego bieg powinien być transmitowany na żywo. Niestety, nie wiedzieć czemu, Franciszek od piętnastego października ma wygwizdane na biednych uchodźców i już tam nie biega, żeby ich dokarmiać. Niesamowite jest wręcz to, w jaki sposób posłowie robią użytek ze swojego immunitetu. Spróbowałby taki Kowalski z Nowakiem podobnego numeru, to potem by mieli sprawę w sądzie. A taki Sterczewski może świadomie dokonać próby przestępstwa i nic. Z jazdy po alkoholu i bez oświetlenia na rowerze też się w ten sposób wykpił. Nigdy nie zrozumiem idei immunitetu. To jest zwyczajne pozwolenie państwa na dokonywanie przestępstw ludziom, którzy powinni stać na straży praworządności.

Jaki prezydent…

Nie zrozumcie mnie też źle. Uważam, że mocne, twarde i trudno przejezdne granice państwa powinny być naszym priorytetem – zwłaszcza na wschodzie. Wykazuję jedynie brak logiki, zakłamanie i hipokryzję całej nowej koalicji i ich wyborców. Uważam, że zdrowie nielegalnych migrantów, którzy wymknęli się Straży Granicznej czy zwierząt jest mniej ważne, niż obrona naszej granicy, zwłaszcza że graniczymy z Białorusią, która jest nam nieprzyjazna, Ukrainą, gdzie toczy się wojna i Kaliningradem. Chociaż oczywiście powinno się próbować ograniczyć do minimum wypadki śmiertelne. Powinniśmy się tym zająć już wtedy, kiedy Rosja napadła na Gruzję, ale wtedy było ocieplanie stosunków i słynny reset, a Lech Kaczyński, który wielokrotnie podkreślał, że Rosja może być niebezpieczna również dla Polski był wyśmiewany i wyszydzany. Przypominam, że kiedy został on ostrzelany w Gruzji, ówczesny marszałek Sejmu stwierdził, że „jaki prezydent, taki zamach”. I tu akurat miał rację – pamiętajmy jednak, że powiedział to ten sam facet, który o zamach oskarżał gościa, ponieważ przyniósł krzesło na któryś jego wiec albo innego, który chciał po prostu wręczyć mu ulotkę.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

50 twarzy Tuska

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Donald Tusk to zabawny facet. Taki nie za słowny i często zmieniający zdanie. W ogóle nasza polityka, od kiedy wygrała Koalicja 13 Grudnia, stanęła na głowie. Teraz to PO i spółka robi wszystko trzy razy bardziej, niż straszyła, że będzie robił PiS; z kolei politycy największej partii opozycyjnej żywcem wzięli sobie od nich hasełka o Konstytucji, wolnych mediach i praworządności. Trochę to pewnie i byłoby zabawne, bo ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z własnej hipokryzji zawsze bawią, gdyby nie to, że wyniknął z tego jeden „niespodziewany”, tyci-tyci problemik. Mianowicie mamy kompletny syf w sądach. Sędziowie nawet nie starają się udawać, że są niezawiśli i niezależni, więc widać jak na dłoni, który jest na usługach której partii. Ale teraz poszło to jeszcze dalej, bo partia Donalda Tuska stwierdziła, że jeśli nie akceptują jakiegoś wyroku, to nie muszą go wykonywać, ani w ogóle w żaden sposób się do niego ustosunkowywać. A Szymonowi Hołowni nawet wydaje się, że może sobie wybierać sędziego, jeśli jeden powie coś, co mu się nie spodoba. Twierdzicie, że łamiemy prawo? To poproszę innego sędziego. I oni się nawet tego nie wstydzą, a ich wyborcy nie dostrzegają, że ktoś sobie z Polaków najzwyklejsze jaja robi.

Dobrzy uchodźcy wtedy

Zresztą, skoro o wyborcach mowa – ja naprawdę nie rozumiem, jak można popierać polityka, który codziennie mówi co innego. Zdaję sobie sprawę, że ludzie zmieniają poglądy, ale chyba nie na taką skalę i nie tak często? Inna sprawa, że ci ludzie naprawdę uwierzyli, że to PiS jest prorosyjski. Tak jakby nie pamiętali ich oskarżeń po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku. Oraz tego, że to nie kto inny, a środowisko premiera zarzucało im wtedy rusofobię. I że oni, nikt inny, stosunki polsko-rosyjskie unormują. No, nie było tak? Ale jest jeszcze zabawniejsza sprawa, bo poczytajcie sobie, co Donald Tusk mówił chociażby w 2021 roku:

Jedyny pomysł, jaki mają w tej chwili na tę sytuację na granicy jest wypowiadanie znowu tych słów, które są właśnie kompromitujące, że Polska broni się, tak jakby ci ludzie nam wojnę wypowiedzieli…

Zapamiętajcie sobie, proszę, określenie „kompromitujące”.

To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi…

Z kamieniami, którymi rzucali w stronę naszych pograniczników. Ale spokojnie, to pewnie były kamienie z napisem LOVE.

… i nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów. To są ludzie, którzy potrzebują pomocy. I z drugiej strony oczekiwałbym, zamiast takiej właśnie szpetnej propagandy, konkretnych decyzji, informacji, w jaki sposób będzie chroniona nasza granica.

Warte podkreślenia jest, co Doniek mówi i jakich określeń używa odnośnie do tej „pisowskiej propagandy”. Oraz jaką ciekawą opinię ma a propos imigrantów. Biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi i potrzebują pomocy. Zbudowali na tym całą swoją kłamliwą kampanię, a jeszcze na pomoc ruszyła im Agnieszka Holland ze swoim antypolskim, przekłamanym paszkwilem, opisującym niestworzone sytuacje, o których zwolennicy tego filmu nie wiedzą, czy mówić, że „to wszystko prawdziwe historie” czy „przecież to był film fabularny!”. I nabrali na to najbardziej naiwne osoby, które nie potrafią używać do myślenia własnego rozumu, więc zwalają tę robotę na swoje emocje. Oni kupowali kolejne, rzewne bajeczki o Ibrahimie totalnym, lekarzach, którzy pogrzebali swoje dziecko za pomocą patyków w zamarzniętej ziemi albo biednej Kongijce, którą strażnicy wzięli i przerzucili przez dwumetrowy płot. A potem nie potrafili zrozumieć, jak obrzydliwymi i nieczułymi ludźmi są prawicowcy, że te wszystkie brednie najzwyczajniej w świecie wyśmiali. I to właśnie te najbardziej naiwne osoby tłumnie poszły na wybory (niektórzy nawet się na pizzę załapali!) i dalej naiwnie wierzą, że Tusk mówi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

Źli uchodźcy teraz

Dlatego dla porównania sprawdźmy sobie wypowiedź tego samego człowieka w 2024 roku. Nikt go nie podmienił, daję słowo! On chyba nie ma iluś tam sobowtórów, jak „jego człowiek w Moskwie”, Vladimir Putin… Chociaż sama już nie wiem, bo czytajcie, co powiedział niedawno:

Sytuacja na granicy jest trudna. Każdej doby jest kilkaset prób pokonania tej granicy.

Ale jakich prób pokonania? Przecież mieliśmy ich wpuszczać! Pamiętacie, co Hartwich mówiła!? Wpuśćmy ich, a kim są, ustali się później!

To nie są uchodźcy, to coraz rzadziej są migranci, rodziny biedne, szukające pomocy. W osiemdziesięciu przypadkach na sto mamy do czynienia z zorganizowanymi grupami młodych mężczyzn od 18 do 30 lat, takie kategorie wiekowe, bardzo agresywnych.

Ale… jak to? Przecież to byli biedni ludzie, którzy szukali swojego miejsca na ziemi i potrzebowali pomocy! A takie słowa, jakich pan teraz, panie premierze, używa, to obrzydliwa, ponura i szpetna propaganda! I gdyby nie to, że Klaudia Jachira przynosiła im wieprzowe konserwy (tak, dla muzułmanów), to nie wiadomo, co by z się z nimi stało! A pan teraz tak brzydko mówi? O uchodźcach, uchodźczyniach i uchodźciątkach, o chirurgach i inżynierach? Nieładnie!

Służba na granicy białoruskiej jest najtrudniejszą dzisiaj dla straży i dla wojska. I dlatego tak bardzo potrzebne jest zrozumienie i wsparcie, także ze strony opinii publicznej. I ze strony państwa będzie pełne wsparcie, ale również ze strony opinii publicznej. Im bardziej empatycznie zachowują się funkcjonariuszki i funkcjonariusze Straży Granicznej, policjanci, żołnierze, tym częściej wywołuje to większą agresję i bezczelność ze strony tych, którzy każdego dnia i każdej nocy chcą przełamać granicę i dostać się do Polski i ewentualnie dalej na Zachód.

Ależ on pięknie kłamie. Nawet mu brewka nie tyknie. Znaczy, teraz akurat mówi prawdę, kłamał wcześniej. A najpewniej wtedy używał biednych uchodźców jako narzędzia politycznego do naparzania w PiS, a teraz mówi po prostu to, co większość ludzi chce usłyszeć, bo przecież wybory się zbliżają. Samych uchodźców ma w poważaniu, mogą umrzeć, mogą wejść, jego nic nie obchodzi. On już zaporę na wszelki wypadek postawił pod swoim domem, więc jemu to wszystko wisi i powiewa. Ale spójrzcie, jakie piękne słowa o naszej Straży Granicznej! Wsparcie i zrozumienie im potrzebne! Wsparcie okazywał Franciszek Starczewski, kiedy utrudniał im pracę, biegając przy granicy z torbą po Ikei. Jakby udało mu się ją minąć, to by go pewnie odstrzelili bez pytania, ale Franek znany jest z tego, że nie za bardzo lubi myśleć. Gdyby go nasi pogranicznicy przepuścili, to pewnie dopiero po pół godzinie by do niego dotarło, że ma odstrzelony łeb, wcześniej by tam cały czas popierdzielał jak kurczak bez głowy. A zrozumienie? Zrozumienie aż spływało z ust celebrytów, bo Barbara Kurdej-Szatan i Piotr Zelt wypisali stos prostackich wulgaryzmów pod adresem Straży Granicznej właśnie. A wiecie, jaki wyrok usłyszeli? Baśka żadnego, bo jej sprawę unieważniono, Piotra Zelta uniewinniono. I podobno sędziowie orzekający w jednej i drugiej sprawie należeli do Iusticii. To jest taka sędziowska organizacja niezależnych sędziów, którzy otwarcie wspierają nową władzę. Pełen zrozumienia był także film Agnieszki Holland, w którego świetle ogrzewał się Donald Tusk, licząc na to, że głupi ludzie uwierzą i posłuchają. A nie muszę Wam powtarzać, w jaki sposób przedstawiono tam funkcjonariuszy SG, prawda? Ale jak ktoś jest głupi, to jest głupi – żadne odkrycie. Jeśli jakaś osoba uwierzyła, że PiS jest prorosyjską partią, to nie będzie miał problemu, żeby z całą stanowczością potwierdzić, że KO zawsze sprzeciwiała się przyjmowaniu uchodźców, a PiS ich tutaj siłą sprowadzał.

Dlatego proszę tutaj wszystkich o zrozumienie, także wśród moich pań i panów ministrów…

A co, nie każdy jeszcze zrozumiał, że dzisiaj ma krzyczeć odwrotnie, niż jeszcze parę miesięcy temu? Mówiłam, że niekumaci jacyś są.

… są ludzie, którzy dużo serca i pracy włożyli w to, aby nic złego nie działo się ludziom, którzy znaleźli się na polskim terytorium.

A, to o to chodzi. Pewnie i tak. Zadbali o to, utrudniając pracę Straży Granicznej, ale przecież liczy się efekt, prawda? A Doniek mógłby się nauczyć jakoś oddzielać jedno zdanie od drugiego – najlepiej tak, żeby to było słychać. Bo, jak Boga kocham, kiedy tego pierwszy raz słuchałam, myślałam, że zaraz będzie opierniczał niektórych sojuszników, że nie zorientowali się, kiedy wajcha się w Platformie przechyliła w drugą stronę. A przecież tak często już ją zmieniał, powinni się przyzwyczaić!

I naprawdę nas nie trzeba uczyć empatii…

Do uchodźców – nie. Przydałaby się jakaś empatia w stronę polskich obywateli, bo od lipca podnosicie im rachunki za gaz o 50%, ale już starszej, samotnej, polskiej wdowy, która ciuła marne pieniądze z emerytury mniej szkoda, niż… i teraz sama nie wiem, biednych ludzi potrzebujących pomocy czy zorganizowanej grupy młodych, agresywnych mężczyzn?

… ale dzisiaj najważniejsze jest wsparcie tych wszystkich, którzy pilnują polskiej granicy.

Teraz już wiadomo, dlaczego push-backi jednak są fajne!

To jest najtrudniejsza służba. Ludzie mi mówili, że czasami się podle czują, kiedy ludzie piszą niesprawiedliwe oceny. Oni tam wykonują naprawdę wielką, wielką robotę i wymagającą bardzo dużo poświęceń.

Chyba zaczynam rozumieć. Wtedy, w 2021 roku, kiedy zaczynał się ten kryzys, do Polski chcieli przyjechać dobrzy, mili, przyjaźni i uśmiechnięci uchodźcy, a Straż Graniczna była wredna, zła i pozbawiona człowieczeństwa. Teraz jest odwrotnie. Miejscami się zamienili! Tak jak wtedy były złe barierki, a teraz są uśmiechnięte. Wtedy było tak złe łamanie Konstytucji, że aż trzeba było nad nią zapłakać, a teraz Konstytucja się uśmiecha, że ją gwałcą! I nie może się doczekać kolejnego razu! Jak ja mogłam tego od początku nie zrozumieć, przecież to takie proste.

Ile razy można dać się robić w konia?

No dobrze, ale co wynika z tak jasnego i bezkompromisowego stanowiska Tuska? Ano, nic. Bo jeśli ten facet tak często zmienia zdanie, to znaczy, że w ogóle swoich poglądów nie ma, powie wszystko, żeby w sondażach mu się wszystko zgadzało, nawet jeśli trzeba będzie się skompromitować taką „obrzydliwą, ponurą i szpetną propagandą”. Cholera wie, może teraz nie chce wpuścić tamtych, żeby było więcej miejscach dla tych unijnych? Bo wiecie, mówił, że ich nie wpuścimy, więc pewnym być nie można. A poza tym – ludzie z prawej strony się pośmiali, zwolennicy Tuska pewnie na razie są dość mocno skonfundowani, bo jeszcze nie widziałam, żeby coś pisali na ten temat, ale spokojnie, niedługo na pewno się zacznie. Źle się starzeją wypowiedzi premiera, źle się zestarzał film Agnieszki Holland, ale wyborcy PO znani są z tego, że mają pamięć jętki i nie za bardzo pamiętają, o co chodzi z tymi stoma konkretami i skąd ten cały szum. Wszak Bronisław Komorowski wyraźnie powiedział, że obietnice są, bo ludzie lubią ich słuchać, a jeśli większość z nich jest niemożliwa do zrealizowania, to trudno. Ładnie podsumował swoich własnych wyborców, ale oni lubią udawać, że nikt im w usta nie sika, co najwyżej podaje wodę pitną.

Przepraszam za dosadność, ale znane powiedzenie o pluciu i wietrze wydaje mi się tutaj dużo za mało adekwatne.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Inkluzywne poglądy Rafała

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Pewnie słyszeliście już o nowych pomysłach Rafała ze stolicy? I nie chodzi już nawet o strefę świeżego powietrza (czy tam wolną od spalin), która startuje za około sześć tygodni. O tym już wszyscy wiedzą, że jest kretyńskim pomysłem. Chyba wczoraj czytałam opinię pewnego kierowcy, który musiał przejechać z punktu A do punktu B i postanowił sprawdzić nową trasę, ponieważ stara przebiegała przez tereny, które Trzaskowski – w przypływie geniuszu – postanowił zablokować dla większości aut. Mężczyzna nadłożył kilkanaście kilometrów i wydłużył czas swojej podróży do około czterdziestu minut. Nie wiem, jak prezydentowi Warszawy wyszło, że dłuższa trasa i czas jazdy pozytywnie wpłyną na klimat i płonącą planetę. Mnie się wydawało, że powinno mu raczej zależeć na tym, żeby ten czas jazdy maksymalnie skrócić. To jest tak samo skuteczne, jak ekoterroryści przyklejający się do jezdni – też im się nie dodało, że stojące w korku z włączonymi silnikami samochody nie są tym, na czym powinno im zależeć. Ale to może po prostu chodzi o to, żeby kierowcy oberwali po kieszeniach, bo za paliwo, które – nie wiedzieć czemu – wciąż nie kosztuje 5,19 zł, będą musieli płacić oni – a nie pan prezydent czy idiota z klejem.

Gdzie z tym krzyżem, panie urzędniku!?

Nie, nie, ten pomysł już wszyscy zdążyli wyśmiać, więc Rafałek wpadł na następny. Zdecydował o zdjęciu krzyży z urzędów miasta – pracownicy symboli religijnych nie powinni mieć ich nawet na swoich biurkach. Trzaskowski łaskawie zgodził się na medaliki. I spoko, bo według mnie urząd miasta też nie jest miejscem, do którego chodzę, żeby się pomodlić. Nigdy mi te krzyże tam nie przeszkadzały i nie do końca rozumiem, czemu kogokolwiek miałyby denerwować, bo one tam tylko wisiały. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek zwracał na nie uwagę. Takie zachowania kojarzą mi się ze szczeniackim gimboateizmem, którym widocznie zaraził się pan i władca stolicy. Jestem w stanie jednak tę decyzję zrozumieć, chociaż uważam, że ingerencja w to, co pracownicy mogą mieć na swoich biurkach jest przesadzona. Ktoś chce mieć jakieś symbole religijne przy swoim miejscu pracy, to niech sobie ma i nikogo nie powinno to interesować. Może ktoś potrzebuje się pomodlić o cierpliwość do klientów? Cały czas coś mi tu jednak zgrzyta, bo pan Rafał kiedyś odpalał świece chanukowe pod Pałacem Kultury i Nauki. I wydaje mi się, że na tę okazje nałożył nawet jarmułkę, żeby udowodnić, że potrafi podlizywać się Żydom jak nikt inny. Może nawet któryś z nich łaskawie poklepał go po ramieniu. Ale… czy świece chanukowe i jarmułka nie są przypadkiem symbolami religijnymi, na których usunięciu z przestrzeni publicznej tak zależy prezydentowi? Widzicie, to podobna hipokryzja, co w Sejmie. Wykrzykują bojownicze hasełka o zdejmowaniu krzyża w Sejmie, bo wiadomo, że jest to największy problem, z jakim zmagają się Polacy (to i zakaz aborcji, rzecz jasna), więc nie można czekać ani minuty dłużej, a potem pędzą na złamanie karku robić szopkę przy żydowskiej chanuce i mało brakowało, żeby jeszcze przedstawicielom tej religii nie dygnęli. A może nawet dygnęli, nie wiem, ten akurat cyrk w Sejmie szczęśliwie przegapiłam. Wiem, że był. Zastanawiam się też, jak zachowałby się Trzaskowski, gdyby urzędnicy postanowili się zbuntować i na przykład trzech z nich przyniosło jednak do pracy na swoje biurka symbole religijne – dajmy na to, że chrześcijański, żydowski i muzułmański? Co wtedy zrobiłby Rafcio? Konsekwentnie ukarałby całą trójkę i kazał zabrać wszystkie dewocjonalia? Udawałby, że tego nie widzi, żeby nie wyjść na idiotę (jak wiadomo, jest on powszechnie znany z tego, że unika sytuacji kompromitujących dla siebie, prawda?) czy kazałby się wynosić tylko katolikowi, a w pozostałych dwóch przypadkach grzecznie się ukłonił. Naprawdę jestem ciekawa.

Być neutralnym jak Rafał!\

No, ale urząd miasta ma być miejscem świeckim i – uwaga, uwaga – neutralnym światopoglądowo. Dlatego też pracownicy będą musieli teraz pytać swoich petentów, jakimi zaimkami mają się do nich zwracać. Znaczy – podobno mają pytać osoby niebinarne, ale nikt chyba tego nie ma wytatuowanego na czole? A ja bym się na przykład źle poczuła, gdyby ktoś się mnie zapytał, czy aby na pewno jestem kobietą. I co najważniejsze – jaka jest forma nijaka, znaczy niebinarna, od słów „Pan/Pani”? Panu? Pano? Panx? Pxn?Panoramix? Dlaczego prezydentowi Warszawy zależy na tym, żeby jego urzędnicy łamali sobie języki? No, weź tu obsłuż gościa, który życzy sobie, aby ktoś zwracał się do niego z iksem? „Czy wypełniłx już Pxn ten wniosek? Podpisałx się Pxn pod nim? Czy mx Pxn aktualny dowód? Taaak, bardzo mi przykro, że mx Pxn tam wpisaną nie swoją płeć, to oburzające. Proszę podać właściwą, natychmiast to poprawimy i jeszcze wypłacimy Pxnx odszkodowanie!”. Pan Rafał naprawdę stał się już parodią samego siebie. Chyba nie ma bardziej lewicowego polityka w Platformie, która – przypomnijmy – zaczynała jako partia centroprawicowa. Gdybyście przeczytali ich postulaty z początków istnienia, to przecieralibyście oczy ze zdumienia. Ochrona życia, niezależność państwa polskiego od Unii Europejskiej. Śmiech na sali. Oni oczywiście twierdzą, że zmienili poglądy na skutek samorozwoju i ewolucji, ale na Boga, samorozwój i ewolucja nie działa tak, że z owcy zrobi się krokodyl albo na odwrót. Zresztą, ewolucja przebiega bardzo powoli, a przypominam tylko, że przecież oni parę miesięcy temu chcieli wpuszczać wszystkich uchodźców na granicy białoruskiej do Polski. I utrudniali pracę Straży Granicznej jak tylko mogli. Biedna Basia Kurdej-Szatan już nawet nie wie, jakimi wulgaryzmami rzucać w Internecie, więc milczy i udaje, że tematu nie ma. A może uczy się interpunkcji. Wracając zaś do tej neutralności światopoglądowo – najbardziej neutralny jest pan Rafał, dlatego kazał kiedyś podświetlić PKiN na tęczowo. Według niego na tym polega ta cała neutralność. Ma ona miejsce wtedy, kiedy możesz, a nawet musisz głosić poglądy, które podobają się Trzaskowskiemu, ale pod żadnym pozorem nie możesz głosić tych, które ranią jego miękkie serduszko. Bo ma być neutralnie, ale inkluzywnie!

Sprawa jest tak komiczna, że usłyszeli o niej aż za oceanem. Odniósł się do niej nawet sam Elon Musk. Wyobrażam sobie, jak prezydentowi stolicy zaświeciły się oczy, kiedy usłyszał, że ten facet coś o nim napisał. Niestety mina mu potem pewnie zrzedła, bo Musk wcale nie napisał, że joł, jaki super prezydent, wreszcie jest tolerancja i inkluzywność w tej zacofanej Polsce. Stwierdził jedynie, że bezwstydnie kopiuje on najgłupsze pomysły z USA.

I że to żenada trochę jest.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej