Connect with us

Nawiasem Pisząc

„Nieważna” historia?

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Poniżej przedstawiam fragment wygłoszonego niedawno przemówienia naszego prezydenta. Zacytował on Wołodymyra Zełenskiego: „Wobec tego, co zrobili Polacy, cała historia jest nieważna”. Zastanawiałam się, jak rozumieć te słowa. Z jednej strony faktycznie – mimo wzajemnej niechęci, zaszłości historycznych i ukraińskiego stosunku do niej – kiedy Ukraińcy tego potrzebowali, wyciągnęliśmy do nich rękę, przekazywaliśmy jedzenie, ubrania, produkty medyczne, pościel i zabawki dla najmłodszych, przyjmowaliśmy ich pod swój dach. Z tą wzajemną niechęcią to też nie do końca jasna sprawa, bo niby mamy pretensje o nierozwiązane kwestie historyczne, ale wielu z nas ma ukraińskich znajomych, których lubi i z którymi często wspólnie „za kołnierz razem nie wylewa”. W każdym razie jako naród – znowu! – stanęliśmy na wysokości zadania i, parafrazując Danutę „Inkę” Siedzikównę, zwyczajnie zachowaliśmy się jak trzeba. I pokazaliśmy, że mimo tych różnic, jesteśmy przede wszystkim ludźmi, którzy nie przejdą obojętnie obok krzywdy i nieszczęścia. Nawet jeżeli dotykają one kogoś, kogo być może nie lubimy i z kim się nie zgadzamy. Czuję ogromną dumę. I przekaz w stronę świata poszedł jasny – jesteśmy dobrymi ludźmi! Mimo że niektórzy, w tym podobno polskie i wolne media, usiłowali ten obraz zakłamać.

O historii nie można zapomnieć

Nie sądzę, że prezydent Ukrainy miał coś złego na myśli. Wydaje mi się, że jest przeciwnie – po raz kolejny okazuje swoją wdzięczność i jestem przekonana, że miał na myśli „również” winy ukraińskie. Dałam w cudzysłowie, bo uważam, że ich winy były jednak „odrobinkę” większe. Ale zostawmy to. Dążę do tego, że historia nigdy nie jest nieważna. „Naród, który nie zna swojej przeszłości umiera i nie buduje swojej przyszłości” – mówił Jan Paweł II. Bardzo dosadnie wyraził się też George Santayana, amerykański pisarz i filozof: „Naród który nie zna swojej historii skazany jest na powtórne jej przeżycie”. Ciężko się z tym nie zgodzić, bo historia to lekcja i nauka na przyszłość. Bardzo bolesna, często niesprawiedliwa, wykuta wielkimi zwycięstwami, ale też olbrzymim cierpieniem i ofiarnością. Musimy ją znać i wyciągać wnioski. I my o tej historii nie możemy zapomnieć. I nie zapomnimy – nie wiem, jak rząd i prezydent, ale Polacy w dużej części będą oczekiwali zmiany ukraińskiej polityki względem UPA i Wołynia. Bo jeśli mamy dalej budować nasze przyjacielskie relacje, to tego nie może zabraknąć. A jestem pewna, że to co się teraz dzieje może wyznaczyć nasze nowe wzajemne stosunki – zbudowane nie na krzywdzie, ale właśnie na pomocy, jakiej teraz Ukraińcom udzielamy. Bardzo bym sobie tego życzyła, bo osobiście do Ukraińców nic nie mam – poza tą ich polityką historyczną. Ale poznałam ich kilku i w większości po ludzku polubiłam. Oczywiście to są moje odczucia, każdy może podchodzić do tego inaczej – moja rodzina akurat bardziej po tyłku dostała od Niemców, niż od Rosjan czy Ukraińców, rozumiem, że jeśli czyjaś rodzina doświadczyła okrucieństwa na Wołyniu, taki człowiek może mieć do tego inne podejście i ani mi w głowie przebaczać w ich imieniu. Szczerze – ja nie jestem pewna czy przebaczyłam Niemcom za to, że wykończyli siostrę mojej babci w obozie pracy (miała dwanaście lat), ale też nie wiem, czy wynika to z samej historii czy współczesnego stosunku Niemców do niej i do samej Polski.

Nieudane próby pojednania

Nie da się ukryć, że Ukraińcy także próbują do Polaków tę rękę wyciągnąć. Sprzątanie polskich cmentarzy na Wołyniu było bardzo ważnym gestem, którego nie można zignorować. Pojawiły się głosy, że robią to pod publikę, ale jeśli będziemy oceniać intencje (których przecież nie znamy), to tak naprawdę wszystkie czyny i słowa możemy podważyć. Padł taki gest i moim zdaniem należy go docenić, a jakie intencje Ukraińcom przyświecały – to już jest sprawa ich sumień. W 2014 roku, już po Majdanie, Ukraińcy wypuścili filmik: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Wtedy mnie to zapiekło, bo co oni mają nam przebaczać? Zamykanie cerkwi przed Wołyniem? Potem przyszła refleksja, że była to – niezbyt udolna, bo przedstawiająca bardziej ukraiński punkt widzenia i nie odnosząca się bezpośrednio do Wołynia (a to jest potrzebne!) – ale jednak próba wyciągnięcia ręki na zgodę. Grzegorz Motyka, autor książki „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” – konflikt polsko-ukraiński 1943-1947″ (polecam!) opowiadał, zdaje się na kanale Piotra Zychowicza, że właśnie w 2014 trwała na Ukrainie debata, czy dalej powinni czcić Stepana Banderę i UPA, czy może powinno się docenić Symona Petlurę (szczerze mówiąc nie do końca rozumiem, czemu Ukraińcy wybrali sobie na bohaterów ludobójców z UPA, a nie Petlurę właśnie). Jak opowiada Motyka ówczesny prezes IPN był w tym czasie na Ukrainie, ale nie przyjął zaproszenia ukraińskiego IPN-u, co podobno bardzo Ukraińców ubodło. Szczerze – nie słyszałam o tej sprawie. Być może prezes IPN wyszedł z założenia, że nie będzie dyskutował z banderowcami, ale – kto wie – może to była szansa na to, żeby przedstawić Ukrainie polski punkt widzenia na temat UPA? Ciężko oceniać, bo sprawę znam tylko z relacji pana Motyki, wujek Gugiel nie podpowiada więcej na ten temat. Jak dalej będą wyglądały stosunki polsko-ukraińskie? Też trudno cokolwiek powiedzieć – z jednej strony olbrzymia pomoc Polaków powinna coś w ukraińskiej polityce zmienić, piłeczka po zakończeniu konfliktu będzie po ich stronie. Jednak trzeba mieć na uwadze, jak chwalony i podziwiany przez Ukraińców jest pułk Azow, który wiadomo jaki ma stosunek do Bandery i UPA. W tej chwili robią to, co do nich należy i co każdy nacjonalista i patriota powinien robić – bronią swojej ojczyzny. A że znaleźli się w beznadziejnej sytuacji, wielu z nich zginęło, wielu pewnie jeszcze zginie – to będą traktowani na Ukrainie jako bohaterowie, i w sumie trudno się temu dziwić. A jak tu wyrzucić do kosza idee, które przyświecały bohaterom?

Nie da się zignorować Wołynia

Wydaje mi się, że prezydent Zełensky chciałby nasze relacje polepszyć bez roztrząsania kwestii wołyńskiej, ale tak się nie da. Już same jego słowa, że Ukraińcy nigdy nikogo nie mordowali (które mnie mocno ukłuły) świadczą o tym, że albo nie zna historii albo ma nadzieję, że reszta świata jej nie zna, bo nie wiem, jak inaczej to interpretować. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby faktycznie nasze relacje mocno ocieplić, ale musi paść ze strony ukraińskiej jedno, fundamentalne słowo: „Przepraszamy”. Zełensky niedawno powiedział, że jeśli Polska zostanie kiedykolwiek zaatakowana, to nie będzie jej bronić 39 milionów ludzi, ale prawie 80 milionów, bo Ukraina pójdzie za nami jak w ogień. Ważne słowa, ale tylko słowa (szczerze, wolałabym, żeby skończyło się na gadaniu – dlatego, że nie chciałabym, żeby trzeba było te obietnice weryfikować, po prostu), za nimi powinny pójść jednak czyny, o których pisałam. Dochodzi do tego oczywiście kwestia Cmentarza Orląt Lwowskich. To są sprawy niezbędne, żebyśmy mogli budować potem nasze wzajemne, przyjacielskie relacje. Chciałabym, żeby do tego doszło, ale obawiam się, że ta kwestia zostanie nierozstrzygnięta – a dopóki tak się nie stanie, to między naszymi narodami zawsze będą wzajemne animozje. Polacy udowodnili, że potrafią pomagać w potrzebie, ale to nie znaczy, że zapominają. Udowodnili, że są gotowi przebaczyć, ale żeby to zrobić najpierw muszą paść przeprosiny. Nie odwrotnie.

Rozmywanie winy?

Andrzej Duda ujął to w pięknych, górnolotnych słowach, że kiedyś na wspólnych stołach leżał karabin, a teraz chleb i w ogóle dłoń na dłoni. Ogólnie się zgadzam, chociaż mam wrażenie, że w ten sposób rózmył trochę winy Ukraińców. Ale OK, rozumiem, jest wojna, giną ludzie, w tym także dzieci i cywile, Ukraińcy są mordowani w bestialski sposób. Możemy to na razie odłożyć, w porządku, ale mam nadzieję, że po wojnie, już na spokojnie, ta kwestia znowu zostanie poruszona. Jednocześnie chcę zauważyć, już tak z zupełnie innej beczki – prezydent Duda pięknie zamknął usta tym, którzy głosili, że to nie PiS pomaga Ukraińcom, tylko sami Polacy. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że PiS nie zrobił nic i to nie oni pomagają, tylko Polacy – ale faktycznie bez takiej reakcji obywateli Polski pomoc rządu nie byłaby tak widoczna – bo brakowałoby niezbędnych rzeczy na granicy; bo ci ludzie tłoczyliby się w jakichś ośrodkach dla uchodźców, a my jednak zapewniliśmy im dachy nad głową. On powiedział to wprost i skontrował w ten sposób argumenty, że „PiS zasługi Polaków bierze na siebie”. Ładna zagrywka polityczna, przyznaję.

M.

źródło: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/wystapienie-prezydenta-podczas-uroczystosci-naplacu-zamkowym,53158

fot.: DoRzeczy.pl

 

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Nawiasem Pisząc

Komiczne protesty celebrytów

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Słyszeliście już na pewno, że Mel C, czyli była wokalistka zespołu Spice Girls, nie wystąpi jednak na Sylwestra dla telewizyjnej „dwójki”, mimo wcześniej złożonej obietnicy. Wiadomo jednak, że nie słowo i honor liczą się dla dzisiejszych celebrytów, ale płynięcie z prądem, więc wsparcie dla LGBT jest dla nich pozycją obowiązkową. A że przy okazji wyjdą na idiotów, to już nieważne – całe to postępowe towarzystwo też przesadną inteligencją nie grzeszy, więc pewnie liczą, że nikt się nie połapie.

Polska homofobią stoi, nie to co…

Z oficjalnego oświadczenia piosenkarki można łatwo wywnioskować, że sama na ten pomysł nie wpadła, a po raz kolejny „życzliwi” poinformowali ją, jak to TVP notorycznie łamie prawa osób nieheteroseksualnych. Nie wiem konkretnie, którzy polscy celebryci tym razem słali wyrazy oburzenia do Brytyjki, bo nikt się chyba nie przyznał. Podejrzewam, że pamiętają, jak wyśmiano Macieja Stuhra po jego akcji ze Stingiem.

W świetle informacji, które zostały mi przedstawione, a które nie zgadzają się z moimi poglądami na temat społeczności, które wspieram, obawiam się, że nie będę mogła wystąpić w Polsce na Sylwestra. Mam nadzieję wrócić niedługo. Życzę Wam wspaniałych Świąt i wszystkiego, co najlepsze na 2023 rok – napisała Melanie Jayne Chisholm.

Czyli tradycyjne „pocałujcie mnie w tyłek, pozdrawiam”. Śmieszne jest to oświadczenie, bo „artystka” nie miała problemów, żeby wystąpić w Rosji w 2018 roku, czyli już po aneksji Krymu. W sumie, idąc tropem rozumowania piosenkarki, pal sześć Ukrainę, ale jeśli chodzi o środowiska LGBT, to też nie są one raczej w Rosji specjalnie hołubione, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Zdaje się, że w jeszcze tym roku nie miała oporów, żeby wystąpić w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie czyny homoseksualne są karane, w skrajnych przypadkach nawet śmiercią. Dlaczego? Bo nikt jej o tym nie powiedział, a sama gwiazdka jest zbyt głupiutka, żeby zaprzątać sobie główkę jakąś tam wiedzą. Wystarczy, że teksty piosenek musi zapamiętać. Bo tego się w sumie od niej wymaga, a nie politykowania, ale być może sama Melanie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Bo u nas nie ma demokracji

A wszystko dlatego, że w Polsce nie ma demokracji, dlatego wszelkiej maści przeciwnicy obecnego rządu mogą w dowolny sposób krytykować, czy wręcz obrażać PiS, a także torpedować wysiłki Telewizji Polskiej, która chciałaby jakąś tam rozrywkę swoim widzom na koniec roku zapewnić. W sumie wypadałoby, patrząc na to, ile kasy od rządu dostają. No ale, ośmieliliście się głosować na PiS, to żadnej zabawy nie będzie, macie się zamartwiać, a najlepiej samobiczować. W takiej Rosji, jakby ktoś próbował ostrzec wokalistkę, że geje też tam tak różowo nie mają, to mógłby się obawiać, że Putin nie będzie zachwycony taką śmiałą inicjatywą, a wiadomo, co Putin lubi robić z przeciwnikami politycznymi. O polityce Zjednoczonych Emiratów Arabskich wobec LGBT Chrisholm też nie miała się jak dowiedzieć, bo homoseksualiści siedzą tam w szafach tak głęboko, że głębiej się nie da i nosa wyściubić się nie odważą. Już widzę, jak tam któryś ośmiela się wychylić i woła: „Melanie, nie przyjeżdżaj, bo oni nas nie szanują!”. Najzabawniejsze, że potem ci sami ludzie, którzy piszą z żalem do zagranicznych gwiazd, żeby przypadkiem noga ich w Polsce nie postała, jeśli ich koncert transmitować będzie ta wredna TVPiS, potem się śmieją, że u nich to tylko Zenek Martyniuk. A kogo mają zaprosić, jak większość polskich piosenkarzy też już jest zainfekowana chorą poprawnością polityczną, a do zagranicznych gwiazd piszecie donosy? I żeby nie było, też nie znoszę obłudnej propagandy serwowanej nam przez Telewizję Polską, ale mieszanie zagranicznych gwiazd do naszej polityki wewnętrznej, żeby one następnie ogłosiły wszem i wobec jakim to koszmarnym krajem jesteśmy, uważam za obrzydliwe.

Popis polskiej artystki

Z naszych polskich wokalistów ostatnio w podobny sposób zabłysnęła Renata Przemyk (a szkoda, bo to artystka na pewno większa niż roztańczona pop-gwiazdka). Odmówiła ona ostatnio przyjęcia Nagrody Mediów Publicznych, bo – rzecz jasna – sumienie jej nie pozwala. Można by rzec, że chwalebnie, zwłaszcza że wiąże się to z przytuleniem jakiejś tam kasy, gdyby nie fakt, że to dosyć wybiórczy protest. W czerwcu bowiem wystąpiła ona na gali 70-lecia Radia Opole – sponsorem koncertu był… Orlen, a patronem Ministerstwo Kultury. I zastanawiam się również, czy te ideologiczne przemyślenia natchnęły wokalistkę podczas wycieczki do USA sponsorowanej przez Ministerstwo Kultury właśnie i pod patronatem prezydenta RP?

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

https://twitter.com/NawiasemPiszac?fbclid=IwAR0RIIJ3h9RWH87brRECXPFo909ZT7niuIUZrHhWVGQ1Ix5QA-gPmRxkJjY

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Albo dobrze, albo prawdę

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Kiedy pisałam krótkie info o śmierci Urbana, użyłam zwrotu, że o zmarłych albo dobrze, albo wcale, więc zakończę post. Parę osób napisało, że prawdę należy pisać, i jak najbardziej się zgadzam. Post miał być bardziej ironiczny, ukazujący, że był po prostu złym człowiekiem, a jak złym pewnie wszyscy wiedzą. Tylko i wyłącznie to miałam na myśli. Dzisiaj jednak widzę, że niekoniecznie miałam rację.

Te nekrologi umieściła, a jakże, Gazeta Wyborcza, a udostępnił na swoim profilu Sławomir Cenckiewicz. I o ile po szczujni Michnika nie spodziewałam się niczego innego, bo doskonale pamiętam, jak pan redaktor pożegnał braciszka, ubolewając, że wiele on się wycierpiał ze strony Polaków, bo ośmielali się pamiętać, że był stalinowskim kacykiem. Ale że aż taka ignorancja panuje w naszym społeczeństwie – teģo się nie spodziewałam. Po śmierci starszego Michnika ludzie nie dali się nabrać na łzawe historyjki mainstreamowych mediów i ostro pisali, kim ten człowiek naprawdę był. Przy Urbanie to jakaś katastrofa.

Kontrowersje?

Wydaje mi się, że rozumiem skąd się to bierze. O Stefanie Michniku mało kto po prostu wiedział, więc nikt nie pisał żałobnych komentarzy, bo z niczym konkretnym go nie kojarzył. Urbana natomiast kojarzyli, bo on tak śmiesznie i celnie uderzał w PiS, bo nie lubił księży i w ogóle to taki śmieszny dziadzio od memów. I część ludzi pozapominała, kim on naprawdę był, a część już się z jego „zasługami” z czasów komuny nie zdążyła zapoznać na lekcji historii. A jest jeszcze grupa osób, które uznały, że jego późniejsza działalność całkowicie rekompensuje wcześniejsze… kontrowersje. Tak, kontrowersje. Dla wielu jego matactwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka można nazwać kontrowersjami. Nie, kontrowersje są wtedy, kiedy na przykład James Frey naściemniał w swojej biograficznej książce o uzależnieniu. Kiedy Edyta Górniak i Justyna Steczkowska kłócą się, która więcej dostała za charytatywny koncert na rzecz Ukrainy. Albo kiedy Krzysztof Stanowski drze na wizji „książkę” Mai Staśko, więc ona znowu ma powód, żeby wylewać łzy i robić z siebie ofiarę. To, co robił Urban w sprawie ohydnych zbrodni, pokazuje, jak obrzydliwym, podłym i pozbawionym jakiejkolwiek moralności był człowiekiem.

Usprawiedliwianie zła

A tymczasem, co czytam w komentarzach pod informacjami o tym, że zmarł? Przytoczę Wam kilka z nich.

Urban robił dobrą robotę, krytykując pisowską zarazę. Tym postępowaniem naprawił swoje błędy z PRL. Spoczywaj w pokoju.

Sami widzicie. Ten komentarz napisał ktoś w grupie „Tygodnik NIE jak zawsze z RiGCZ-em”, więc powinnam była się tego spodziewać. Jeżeli ktoś odpowiednio wali w PiS, to można mu wszystko wybaczyć, nawet najohydniejsze zachowania. Może trzeba sprawdzić, jaki stosunek do obecnej władzy ma Trynkiewicz, bo kto wie… Jeśli wystarczająco obelżywie potraktowałby Kaczyńskiego, to odpukutuje swoje morderstwa i gwałty na małych chłopcach?

Był, jaki był, nie ma ludzi idealnych, każdy z nas ma jakieś wady. Tylko widzimy cudze, a nie swoje.

Ten komentarz ze strony Fakty24 jest chyba najgłupszym, jaki czytałam. Tak, ja mam swoje wady. Jestem spóźnialska. Czasem naiwna. Często mi się nic nie chce. Bałaganiara (ale też bez przesady, da się ze mną mieszkać, tylko pranie nie zawsze układam na czas). Ale, jak kiedyś w naszym balkonie obsunęła się szyba, to całymi dniami wydzwaniałam do dewelopera, żeby przysłał kogoś i naprawił, bo pode mną mieszkają ludzie, w tym małe dzieci, a ja nigdy nikogo nie zabiłam i wolałabym, żeby tak zostało. Moim największym przestępstwem jest jazda bez biletu. To trochę tak jakby porównać drobnego złodziejaszka, który kiedyś wyniósł wódkę ze sklepu do seryjnego mordercy, bo jeden i drugi źle robi. Jakaś gradacja powinna być jednak zachowana. I jestem głęboko przekonana, że większość z żyjących obecnie ludzi ma moralne prawo krytykować działania PRL-u. Bo nie przychodzi mi w tej chwili postać bardziej odrażająca i jednocześnie żyjąca na wolności niż Jerzy Urban.

Jest bardzo ważna mądrość w tym, żeby o zmarłych mówić dobrze albo wcale. Jak był dobry to mówimy dobrze i wspominamy. Jak nie ma nic dobrego do powiedzenia to milczymy, żeby pamięć o tej osobie zniknęła.

To wpis pod postem o Urbanie na profilu recenzenta książkowego i filmowego PigOuta, który również na Urbanie suchej nitki nie zostawił. Na pewno jest to komentarz najmniej głupi ze wszystkich, które czytałam, bo niejako sugeruje, że Urban powinien trafić na śmietnik historii. Wdałam się jednak z autorką w dyskusję, argumentując, że o historii uczyć się powinniśmy i wiedzieć, kto i dlaczego robił źle też powinniśmy, żeby tych błędów nie powtarzać. Jej odpowiedź odebrała mi chęć do dalszej dyskusji. Dokładnie Wam nie przytoczę, bo dziewczyna usunęła już te wpisy (pewnie dlatego, że została zasypana również innymi komentarzami), ale sens był taki, że właśnie uczenie historii powoduje, że spotykamy się z naśladowcami. We Włoszech wygrała fanka Mussoliniego, zresztą w całej Europie popularność zyskują… partie faszystowskie. Odpisałam jej już tylko, że być może, gdyby chętniej uczyła się historii, wiedziałaby, kto kogo kazał nazywać faszystami, nazistami czy antysemitami i być może nie rzucałaby wtedy tymi hasłami w sposób tak bezrefleksyjny.

Podobnych przykładów jest pełno, wybrałam te, które najbardziej mnie uderzyły. W pozostałych jak mantra powtarzane jest, że były „pewne kontrowersje”, ale za to fajnie pisał – do tego się już odnosiłam. Bardzo dobry post na temat postawy niektórych ludzi wobec Urbana napisała Żelazna logika. Na koniec wspomnę jeszcze o Rafale Ziemkiewiczu, który informacje o śmierci Urbana skomentował słowami piosenki Jana Pietrzaka:

Wystarczy rano

otworzyć oczy

Świat jest wspaniały

Świat jest uroczy

Każdy dzień budzi mnie do czynu

Pobudką ulicznego gwaru

Muszę przeżyć jeszcze paru skurwysynów

Muszę przeżyć skurwysynów jeszcze paru.

M.

FB: https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Twitter: NawiasemPiszac

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Ci wszechwiedzący celebryci

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Bardzo fajny wywiad z Jackiem Braciakiem ostatnio przeczytałam. Aż dziwne, że ukazał się na Onecie i to bez żadnego zgryźliwego komentarza. Co prawda dziennikarka próbowała naciągnąć go na pytania o polską transfobię, bo aktor wyjawił jakiś czas temu, że ma transpłciowe dziecko, ale pan Jacek nie dał się wkręcić w dywagacje o złych Polakach i biednych gejach. Ja pozostaję sceptyczna, jeśli chodzi o takie deklaracje, zwłaszcza jeśli dotyczy osoby, która dopiero wchodzi w dorosłość, bo za dużo się naczytałam o operacjach zmiany płci. Opis nad artykułem należy jednak docenić – zwłaszcza że aktorów, piosenkarzy czy prezenterów, którzy nagle są tak bardzo przeciw propagandzie, więc nie pójdą do TVP, ale do TVN jak najbardziej, jak najchętniej, jak najprędzej, jest teraz zatrzęsienie.

Nieskalana Małgorzata Ostrowska

Pamiętam, kiedy Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem pisał o Małgorzacie Ostrowskiej, która zarzeka się, że do TVP ona nie pójdzie, bo to jest taka propaganda, że ona się brzydzi. Ale już dawanie koncertów dla tej stacji za czasów komuny jej nie wprawiała w takie oburzenie, o nie. Wtedy widocznie nie było propagandy. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że występowała dla TVP również w czasie stanu wojennego. I, żeby nie było, ja nie mam o to żadnych pretensji. Polacy w tych szarych, smutnych i często niebezpiecznych czasach zasługiwali na to, żeby chociaż na chwilę odpocząć przy muzyce. Bo ona od tego tam była. Od muzyki, nie od robienia propagandy. Ale skoro TVP nie przeszkadzała jej w czasach komuny, to naprawdę nie wypada, żeby teraz moralizowała kolegów czy koleżanki, że jak to mogą dla tego wstrętnego PiS-u pracować. Sieją kłamstwa i nienawiść, wstydu nie mają i ona, Ostrowska, by tak nie mogła, w życiu! I bardzo ostro się temu sprzeciwia.

Serdeczni przyjaciele

Jeszcze ostrzej sprzeciwili się „serdeczni przyjaciele” Agustina Egurroli, kiedy ten przyjął pracę w TVP. W programie tanecznym, czysto rozrywkowym, który ludzie włączają sobie, żeby już nie myśleć o polityce. Michał Piróg i Kinga Rusin przejechali się po swoim byłym koledze jak po szmacie. Dosłownie. Michał Piróg w sposób mało zawoalowany nazwał go… żeby nie używać brzydkich słów napiszę „panią, która uprawia miłość z panami za pieniądze” i kpił sobie z argumentu, że to tylko rozrywka. Na balach u wielu skur***li grała jakaś orkiestra, tańczył jakiś balet, grali jacyś aktorzy i to jest w tym najgorsze. Oczywiście, to moje subiektywne odczucia. Każdy robi co chce i podejmuje dobre dla siebie decyzje. Jedni uprawiają seks, bo kochają partnera/partnerkę, inni, bo kochają seks, a inni, bo kochają pieniądze. W podobne tony uderzała Kinga Rusin. Nie będę przytaczała może całej wypowiedzi, która też odnosiła się do tego, że argument Egurroli nie jest dla niej wiarygodny, wstawię tylko zakończenie: Gratuluję laudacji we wczorajszych Wiadomościach. Żeby tylko prezes nie był zazdrosny. Takie słowa usłyszał instruktor tańca od wieloletnich kolegów, z którymi prowadził „You Can Dance”, kiedy ośmielił się zmienić pracę. Ale ostatecznie to jest tylko rozrywka. I Ostrowska w TVP też śpiewała dla rozrywki.

Stuhr uczy Stinga polskiej demokracji

Siebie samego przechodzi Maciej Stuhr za każdym razem, kiedy przypomni mu się, że Telewizja Polska jeszcze istnieje, nie zdelegalizowali. Najbardziej ubawiła mnie jego deklaracja, że nie pójdzie na galę wręczania Wiktorów, bo stacja „sieje nienawiść” i on nie mógłby z czystym sumieniem tam wystąpić. Szkopuł w tym, że nie był nawet zaproszony. Oczywiście, jako że był nominowany, to takie zaproszenie dostać powinien, tak nakazuje zwykła przyzwoitość, ale nie zmienia to faktu, że takie wyznania brzmią w tym momencie trochę groteskowo. Ja oświadczam, że nie będzie mnie na kolejnej gali rozdania Oscarów, nie mogłabym z czystym sumieniem, bo promowane są filmy poprawne politycznie lub pokazujące historyczne przekłamania. Mniej więcej w tym czasie Stuhr jeszcze nakręcił aferę w wyniku której Sting nie wystąpił w TVP, właśnie na owej gali. Skoro on, Maciej Stuhr, nie może wystąpić, to Sting tym bardziej! Trochę to wstrętne próbować popsuć innym zabawę i uniemożliwić obejrzenie koncertu, bo nie dostało się zaproszenia, ale i tak by się nie poszło. Jeszcze wstrętniejsze jest wciąganie gwiazdy zza granicy w nasze polskie, wymyślone wojenki. Bo TVPiS sieje propagandę. Chyba pan Maciej jest kolejną osobą, która nie potrafi odróżnić programu rozrywkowego od Wiadomości w TVP (chociaż trzeba napisać, że widocznie organizatorzy Wiktorów też mają z tym problem). Ale już artykuły z NaTemat o tym, jakim to pan aktor jest bohaterem, bo usiadł tyłkiem na podłodze w pociągu to już nie jest manipulacja i wykrzywianie rzeczywistości. Wtedy są odpowiednie proporcje zachowane, Maćka po prostu nie da się nie kochać.

W pogoni za poklaskiem

Wracając jednak do samego wywiadu, to Jacek Braciak słusznie zauważył, że TVN też ma swoją linię narracyjną, a co za tym idzie, niekoniecznie jest stacją kryształowo obiektywną. Gorzko zauważył, że są w środowisku artystycznym ludzie, którzy na polityce zrobią każdy interes. Że w większości te słowa pełne oburzenia na to, co się dzieje w tej Polsce robią dla poklasku, bo wiadomo w show-biznesie trzeba dbać o to, żeby było głośno. Dlatego Stuhr, Szyc, Ostaszewska, a swego czasu także Żak i Barciś (nad czym ubolewam, bo mam sentyment do tych aktorów) wypowiadają te piękne hasełka o wolności i tolerancji. Wiedzą doskonale, że podchwyci to Wyborcza, Onet czy TVN i będą się zachwycać, jak to znany i lubiany dogadał złemu i nielubianemu PiS-owi. I faktycznie, te media, które mają nam głosić najważniejsze fakty i całą prawdę całą dobę rzucają się jak hieny na kloaczny dowcip Borysa Szyca zatytułowany, według Radia Zet bardzo dowcipnie i błyskotliwie: „O, kupa”. I dlatego Kurdej-Szatan poleciała na ten festyn Trzaskowskiego, żeby opowiadać, jaka to krzywda jej się stała i hejt wylał najokrutniejszy. Być może nie narzeka teraz na nadmiar popularności, bo aktorką akurat jest mierną, więc liczy na karierę poselską? Po Klaudii Jachirze, która zasłynęła idiotycznymi filmami na YT, a teraz robi za wielką posłankę, nic mnie już nie zdziwi. Platforma zresztą lubi brać w swoje szeregi ludzi popularnych i z reguły lubianych, jak na przykład byłych sportowców. A jaką sportowcy mają wiedzę o polityce? Z reguły taką sobie, bo zajmowali się czymś zupełnie innym, ale ludzie ich lubią, więc głosy będą.

Gorzka prawda

Braciak w wywiadzie krytykuje swoich kolegów, którzy zbyt ostro atakują innych za występ w TVN – czyli tak jak Piróg i Rusin Agurrelę. Zauważa, że w TVP przynajmniej nie uprawia propagandy w serialach, sugerując że w TVN sprawa wygląda inaczej. Rzadko oglądam polskie seriale, ostatnio chyba „Ranczo” i „Watahę”, więc ciężko mi powiedzieć, jak wyglądają obecnie seriale w TVP, ale mignęła mi parę razy ekranizacja serii o Chyłce na podstawie książek Mroza i mogę potwierdzić, że manipulacja tam jest. Często odbiegająca od samego tekstu, bo specjalnie sprawdzałam, choć Mróz do moich ulubionych pisarzy zdecydowanie nie należy. Większość rozmowy dotyczyła jego najnowszej sztuki teatralnej, ale wspomniał w niej również, że „nie czuje się upoważniony, aby być trybunem społeczeństwa w jakiejś sprawie”. Czyli zupełnie inaczej niż zdecydowana większość polskich celebrytów, którzy czują się specjalistami od wszystkiego. Kiedyś skrytykowałam na tym fp Jacka Braciaka, bo jednak udzielił całego wywiadu o transseksualizmie swojej córki, teraz jestem zmuszona to odszczekać, bo tak odważną deklarację, patrząc na to jak zachowują się jego koledzy po fachu, trzeba docenić. I już na samo zakończenie – nie chciałam tutaj bronić TVP, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się tam dzieje. Szkopuł w tym, że w TVN robią to samo, tylko podają to w lepszym sosie, a wszelkiej maści aktorzy, piosenkarze czy tancerze nie są od politykowania i umoralniania, ale przede wszystkim od dostarczania ludziom rozrywki.

 

M.

źródło: https://www.onet.pl/kultura/onetkultura/jacek-braciak-o-hipokryzji-srodowiska-artystycznego-jestem-pelen-oburzenia/qf5v8qn,681c1dfa?utm_source=fb_perfo&utm_medium=social&tpcc=social-paid-braciak-onet-kultura-angaz&utm_campaign=social-paid-braciak-onet-kultura-angaz&fbclid=IwAR2wL3tnCiWGpoKHa-9aJvo0p_6nDa0n_sV8lu_gwQLJTIslWx2-7BwSCwU

Czytaj dalej