Connect with us

Nawiasem Pisząc

50 twarzy Tuska

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Donald Tusk to zabawny facet. Taki nie za słowny i często zmieniający zdanie. W ogóle nasza polityka, od kiedy wygrała Koalicja 13 Grudnia, stanęła na głowie. Teraz to PO i spółka robi wszystko trzy razy bardziej, niż straszyła, że będzie robił PiS; z kolei politycy największej partii opozycyjnej żywcem wzięli sobie od nich hasełka o Konstytucji, wolnych mediach i praworządności. Trochę to pewnie i byłoby zabawne, bo ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z własnej hipokryzji zawsze bawią, gdyby nie to, że wyniknął z tego jeden „niespodziewany”, tyci-tyci problemik. Mianowicie mamy kompletny syf w sądach. Sędziowie nawet nie starają się udawać, że są niezawiśli i niezależni, więc widać jak na dłoni, który jest na usługach której partii. Ale teraz poszło to jeszcze dalej, bo partia Donalda Tuska stwierdziła, że jeśli nie akceptują jakiegoś wyroku, to nie muszą go wykonywać, ani w ogóle w żaden sposób się do niego ustosunkowywać. A Szymonowi Hołowni nawet wydaje się, że może sobie wybierać sędziego, jeśli jeden powie coś, co mu się nie spodoba. Twierdzicie, że łamiemy prawo? To poproszę innego sędziego. I oni się nawet tego nie wstydzą, a ich wyborcy nie dostrzegają, że ktoś sobie z Polaków najzwyklejsze jaja robi.

Dobrzy uchodźcy wtedy

Zresztą, skoro o wyborcach mowa – ja naprawdę nie rozumiem, jak można popierać polityka, który codziennie mówi co innego. Zdaję sobie sprawę, że ludzie zmieniają poglądy, ale chyba nie na taką skalę i nie tak często? Inna sprawa, że ci ludzie naprawdę uwierzyli, że to PiS jest prorosyjski. Tak jakby nie pamiętali ich oskarżeń po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku. Oraz tego, że to nie kto inny, a środowisko premiera zarzucało im wtedy rusofobię. I że oni, nikt inny, stosunki polsko-rosyjskie unormują. No, nie było tak? Ale jest jeszcze zabawniejsza sprawa, bo poczytajcie sobie, co Donald Tusk mówił chociażby w 2021 roku:

Jedyny pomysł, jaki mają w tej chwili na tę sytuację na granicy jest wypowiadanie znowu tych słów, które są właśnie kompromitujące, że Polska broni się, tak jakby ci ludzie nam wojnę wypowiedzieli…

Zapamiętajcie sobie, proszę, określenie „kompromitujące”.

To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi…

Z kamieniami, którymi rzucali w stronę naszych pograniczników. Ale spokojnie, to pewnie były kamienie z napisem LOVE.

… i nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów. To są ludzie, którzy potrzebują pomocy. I z drugiej strony oczekiwałbym, zamiast takiej właśnie szpetnej propagandy, konkretnych decyzji, informacji, w jaki sposób będzie chroniona nasza granica.

Warte podkreślenia jest, co Doniek mówi i jakich określeń używa odnośnie do tej „pisowskiej propagandy”. Oraz jaką ciekawą opinię ma a propos imigrantów. Biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi i potrzebują pomocy. Zbudowali na tym całą swoją kłamliwą kampanię, a jeszcze na pomoc ruszyła im Agnieszka Holland ze swoim antypolskim, przekłamanym paszkwilem, opisującym niestworzone sytuacje, o których zwolennicy tego filmu nie wiedzą, czy mówić, że „to wszystko prawdziwe historie” czy „przecież to był film fabularny!”. I nabrali na to najbardziej naiwne osoby, które nie potrafią używać do myślenia własnego rozumu, więc zwalają tę robotę na swoje emocje. Oni kupowali kolejne, rzewne bajeczki o Ibrahimie totalnym, lekarzach, którzy pogrzebali swoje dziecko za pomocą patyków w zamarzniętej ziemi albo biednej Kongijce, którą strażnicy wzięli i przerzucili przez dwumetrowy płot. A potem nie potrafili zrozumieć, jak obrzydliwymi i nieczułymi ludźmi są prawicowcy, że te wszystkie brednie najzwyczajniej w świecie wyśmiali. I to właśnie te najbardziej naiwne osoby tłumnie poszły na wybory (niektórzy nawet się na pizzę załapali!) i dalej naiwnie wierzą, że Tusk mówi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

Źli uchodźcy teraz

Dlatego dla porównania sprawdźmy sobie wypowiedź tego samego człowieka w 2024 roku. Nikt go nie podmienił, daję słowo! On chyba nie ma iluś tam sobowtórów, jak „jego człowiek w Moskwie”, Vladimir Putin… Chociaż sama już nie wiem, bo czytajcie, co powiedział niedawno:

Sytuacja na granicy jest trudna. Każdej doby jest kilkaset prób pokonania tej granicy.

Ale jakich prób pokonania? Przecież mieliśmy ich wpuszczać! Pamiętacie, co Hartwich mówiła!? Wpuśćmy ich, a kim są, ustali się później!

To nie są uchodźcy, to coraz rzadziej są migranci, rodziny biedne, szukające pomocy. W osiemdziesięciu przypadkach na sto mamy do czynienia z zorganizowanymi grupami młodych mężczyzn od 18 do 30 lat, takie kategorie wiekowe, bardzo agresywnych.

Ale… jak to? Przecież to byli biedni ludzie, którzy szukali swojego miejsca na ziemi i potrzebowali pomocy! A takie słowa, jakich pan teraz, panie premierze, używa, to obrzydliwa, ponura i szpetna propaganda! I gdyby nie to, że Klaudia Jachira przynosiła im wieprzowe konserwy (tak, dla muzułmanów), to nie wiadomo, co by z się z nimi stało! A pan teraz tak brzydko mówi? O uchodźcach, uchodźczyniach i uchodźciątkach, o chirurgach i inżynierach? Nieładnie!

Służba na granicy białoruskiej jest najtrudniejszą dzisiaj dla straży i dla wojska. I dlatego tak bardzo potrzebne jest zrozumienie i wsparcie, także ze strony opinii publicznej. I ze strony państwa będzie pełne wsparcie, ale również ze strony opinii publicznej. Im bardziej empatycznie zachowują się funkcjonariuszki i funkcjonariusze Straży Granicznej, policjanci, żołnierze, tym częściej wywołuje to większą agresję i bezczelność ze strony tych, którzy każdego dnia i każdej nocy chcą przełamać granicę i dostać się do Polski i ewentualnie dalej na Zachód.

Ależ on pięknie kłamie. Nawet mu brewka nie tyknie. Znaczy, teraz akurat mówi prawdę, kłamał wcześniej. A najpewniej wtedy używał biednych uchodźców jako narzędzia politycznego do naparzania w PiS, a teraz mówi po prostu to, co większość ludzi chce usłyszeć, bo przecież wybory się zbliżają. Samych uchodźców ma w poważaniu, mogą umrzeć, mogą wejść, jego nic nie obchodzi. On już zaporę na wszelki wypadek postawił pod swoim domem, więc jemu to wszystko wisi i powiewa. Ale spójrzcie, jakie piękne słowa o naszej Straży Granicznej! Wsparcie i zrozumienie im potrzebne! Wsparcie okazywał Franciszek Starczewski, kiedy utrudniał im pracę, biegając przy granicy z torbą po Ikei. Jakby udało mu się ją minąć, to by go pewnie odstrzelili bez pytania, ale Franek znany jest z tego, że nie za bardzo lubi myśleć. Gdyby go nasi pogranicznicy przepuścili, to pewnie dopiero po pół godzinie by do niego dotarło, że ma odstrzelony łeb, wcześniej by tam cały czas popierdzielał jak kurczak bez głowy. A zrozumienie? Zrozumienie aż spływało z ust celebrytów, bo Barbara Kurdej-Szatan i Piotr Zelt wypisali stos prostackich wulgaryzmów pod adresem Straży Granicznej właśnie. A wiecie, jaki wyrok usłyszeli? Baśka żadnego, bo jej sprawę unieważniono, Piotra Zelta uniewinniono. I podobno sędziowie orzekający w jednej i drugiej sprawie należeli do Iusticii. To jest taka sędziowska organizacja niezależnych sędziów, którzy otwarcie wspierają nową władzę. Pełen zrozumienia był także film Agnieszki Holland, w którego świetle ogrzewał się Donald Tusk, licząc na to, że głupi ludzie uwierzą i posłuchają. A nie muszę Wam powtarzać, w jaki sposób przedstawiono tam funkcjonariuszy SG, prawda? Ale jak ktoś jest głupi, to jest głupi – żadne odkrycie. Jeśli jakaś osoba uwierzyła, że PiS jest prorosyjską partią, to nie będzie miał problemu, żeby z całą stanowczością potwierdzić, że KO zawsze sprzeciwiała się przyjmowaniu uchodźców, a PiS ich tutaj siłą sprowadzał.

Dlatego proszę tutaj wszystkich o zrozumienie, także wśród moich pań i panów ministrów…

A co, nie każdy jeszcze zrozumiał, że dzisiaj ma krzyczeć odwrotnie, niż jeszcze parę miesięcy temu? Mówiłam, że niekumaci jacyś są.

… są ludzie, którzy dużo serca i pracy włożyli w to, aby nic złego nie działo się ludziom, którzy znaleźli się na polskim terytorium.

A, to o to chodzi. Pewnie i tak. Zadbali o to, utrudniając pracę Straży Granicznej, ale przecież liczy się efekt, prawda? A Doniek mógłby się nauczyć jakoś oddzielać jedno zdanie od drugiego – najlepiej tak, żeby to było słychać. Bo, jak Boga kocham, kiedy tego pierwszy raz słuchałam, myślałam, że zaraz będzie opierniczał niektórych sojuszników, że nie zorientowali się, kiedy wajcha się w Platformie przechyliła w drugą stronę. A przecież tak często już ją zmieniał, powinni się przyzwyczaić!

I naprawdę nas nie trzeba uczyć empatii…

Do uchodźców – nie. Przydałaby się jakaś empatia w stronę polskich obywateli, bo od lipca podnosicie im rachunki za gaz o 50%, ale już starszej, samotnej, polskiej wdowy, która ciuła marne pieniądze z emerytury mniej szkoda, niż… i teraz sama nie wiem, biednych ludzi potrzebujących pomocy czy zorganizowanej grupy młodych, agresywnych mężczyzn?

… ale dzisiaj najważniejsze jest wsparcie tych wszystkich, którzy pilnują polskiej granicy.

Teraz już wiadomo, dlaczego push-backi jednak są fajne!

To jest najtrudniejsza służba. Ludzie mi mówili, że czasami się podle czują, kiedy ludzie piszą niesprawiedliwe oceny. Oni tam wykonują naprawdę wielką, wielką robotę i wymagającą bardzo dużo poświęceń.

Chyba zaczynam rozumieć. Wtedy, w 2021 roku, kiedy zaczynał się ten kryzys, do Polski chcieli przyjechać dobrzy, mili, przyjaźni i uśmiechnięci uchodźcy, a Straż Graniczna była wredna, zła i pozbawiona człowieczeństwa. Teraz jest odwrotnie. Miejscami się zamienili! Tak jak wtedy były złe barierki, a teraz są uśmiechnięte. Wtedy było tak złe łamanie Konstytucji, że aż trzeba było nad nią zapłakać, a teraz Konstytucja się uśmiecha, że ją gwałcą! I nie może się doczekać kolejnego razu! Jak ja mogłam tego od początku nie zrozumieć, przecież to takie proste.

Ile razy można dać się robić w konia?

No dobrze, ale co wynika z tak jasnego i bezkompromisowego stanowiska Tuska? Ano, nic. Bo jeśli ten facet tak często zmienia zdanie, to znaczy, że w ogóle swoich poglądów nie ma, powie wszystko, żeby w sondażach mu się wszystko zgadzało, nawet jeśli trzeba będzie się skompromitować taką „obrzydliwą, ponurą i szpetną propagandą”. Cholera wie, może teraz nie chce wpuścić tamtych, żeby było więcej miejscach dla tych unijnych? Bo wiecie, mówił, że ich nie wpuścimy, więc pewnym być nie można. A poza tym – ludzie z prawej strony się pośmiali, zwolennicy Tuska pewnie na razie są dość mocno skonfundowani, bo jeszcze nie widziałam, żeby coś pisali na ten temat, ale spokojnie, niedługo na pewno się zacznie. Źle się starzeją wypowiedzi premiera, źle się zestarzał film Agnieszki Holland, ale wyborcy PO znani są z tego, że mają pamięć jętki i nie za bardzo pamiętają, o co chodzi z tymi stoma konkretami i skąd ten cały szum. Wszak Bronisław Komorowski wyraźnie powiedział, że obietnice są, bo ludzie lubią ich słuchać, a jeśli większość z nich jest niemożliwa do zrealizowania, to trudno. Ładnie podsumował swoich własnych wyborców, ale oni lubią udawać, że nikt im w usta nie sika, co najwyżej podaje wodę pitną.

Przepraszam za dosadność, ale znane powiedzenie o pluciu i wietrze wydaje mi się tutaj dużo za mało adekwatne.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Wesprzeć nas można poprzez Patronite

Nawiasem Pisząc

To absolutnie nie ma związku z ustawą łańcuchową!

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Nie minęły dwa miesiące od podnoszenia przez środowiska KO-leciwowe afery w sprawie ustawy tzw. łańcuchowej, że prezydent to tak naprawdę wredna szuja jest, bo psy by trzymał na łańcuchach. Nie minęły dwa miesiące, a już wychodzi na jaw, że ta ustawa to był jeszcze większy bubel prawny, niż ktokolwiek się mógł spodziewać. Pamiętacie na pewno jak było – Karol Nawrocki zawetował niekorzystną ustawę, argumentując, że do przepisu o zakazie trzymania psów na łańcuchu nic nie ma, ale cała reszta tej ponad 90-stronicowej ustawy nadaje się do śmieci. Zakładała ona bowiem, ni mniej, ni więcej, że ludzie w miastach to zwierzaczki kochają i futerko im z grzbietów nie spada, ale na wsi to je tylko męczą, torturują i wykorzystują. Dlatego nie ma potrzeby nakładania jakichś dodatkowych przepisów na uśmiechniętych mieszczuchów, ale temu „motłochowi ze wsi” tak śrubę dokręcimy, że im się burków odechce raz na zawsze.

Tu nie o łańcuch chodziło

Przede wszystkim absurdem było to, że organizacje prozwierzęce miały prawo odebrać psa, jeśli jego właściciel nie spełnił chociażby wymogów kojca i pies miał o metr kwadratowy za mało. Wtedy zwierzę miało być przekazywane schronisku, którego normy kojcowe nie obowiązują i tam mógł spędzić resztę życia w klatce 2×2 na przykład, a często nawet tyle nie. I oczywiście schronisko albo fundacja, do której taki pies trafiał otrzymywała pieniądze, żeby tego psa utrzymać. Już samo to w oczach rozsądnego człowieka mogło i prowadziłoby do wielu nadużyć, a kiedy jeszcze sprawdziłam sobie, kto za tę ustawę odpowiadał (właśnie największe organizacje prozwierzęce typu OTOZ Animals i, nie wiedzieć czemu, Akcja Demokracja) wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce, ale wystarczyło zwęzić narrację do jednego przepisu (biedne pieski na łańcuchach) i można było ludziom pięknie zagrać na emocjach. Bo człowiek to człowiek – jeśli nic mu się w psychice nie odwala – istota zdolna do empatii. Normalni ludzie traktują dobrze i innych ludzi, i zwierzęta, nikt normalny raczej nie odczuwa przyjemności z tego, że jakiś pies zamarzł na ulicy. Większość ludzi lubi zwierzęta, więc hasło lotne, temat chwytliwy, idealna amunicja, żeby ostrzelać tego wrednego Nawrockiego, bo komu by się chciało czytać ponad 90 stron absurdalnych przepisów, skoro wszystko można uprościć do tych nieszczęsnych łańcuchów. Niedawno zresztą usiłowała ze mną dyskutować jakaś zwierzolubna, że przecież ta ustawa to raptem dwie strony i skąd ja wzięłam te 90. Szybko się okazało, że babeczka po prostu przeczytała dwie strony ustawy i na tej podstawie uznała, że jest dobra, a prezydent głupi, bo zawetował. Zapytałam, czy przeczytała resztę i uzyskałam odpowiedź, że ona jeszcze nie zwariowała, żeby czytać całą ustawę, skoro ją interesował tylko ten jeden fragment. I nie jestem przekonana, czy dotarły do niej moje argumenty, że prezydent może podpisać albo zawetować całą ustawę, a nie część stron zaakceptować, a resztę wyrzucić do kosza. A reszta tej ustawy po prostu była idiotyczna.

Od kogo i dla kogo była ta ustawa?

No dobrze, ale wróćmy do tych nieszczęsnych psów, łańcuchów, schronisk i tak dalej. Bo nagle okazało się, że pieski w schroniskach mają jeszcze gorzej niż nam się wszystkim wydawało. Siedzą w jakichś obsranych, często nieogrzewanych klitkach, często zapomina się, żeby je nakarmić, zaszczepić, a leczeniem to sobie w ogóle nikt nie zaprząta głowy. Taki pies to zresztą niezły biznes, bo schronisko dostaje kasę za każdego złapanego psa, prawda? No właśnie niekoniecznie, schronisko dostaje kasę za każde złapanie psa, nawet jeśli tego samego. Przecież kto tego będzie pilnował. Schronisko więc odławia psa, trzyma go parę dni u siebie, broń Boże, nie wolno w tym czasie doprowadzić go do jako takiego stanu, bo za parę dni pies znów zostaje wyrzucony na ulicę i znowu odławiany. A skoro pies trafił do nich z ulicy, to wiadomo, że brudny, głodny i z potarganą sierścią, więc już mamy odpowiedź, dlaczego tymi psami tam się ledwo kto zajmuje. Oczywiście przeciwnikom Nawrockiego to się w żaden sposób nie skleja do kupy. Oni wyjdą na ulicę pod schronisko protestować przeciwko nieludzkiemu traktowaniu zwierząt, ale żeby najpierw chwilę pomyśleć, dodać dwa do dwóch i zadać sobie pytanie: „Zaraz… A czy w tej ustawie łańcuchowej przypadkiem nie chodziło o to, żeby psy zabierać rolnikom z błahego powodu i wciskać je właśnie do takich miejsc… za kasę?”. Nie, co to, to nie. Bo to by oznaczało, że Karol Nawrocki miał rację, wetując te absurdalne bzdury, a jego kochani politycy, którzy przecież nigdy, przenigdy by go nie oszukali – manipulowali i oszukiwali, sprowadzając ponad dziewięćdziesiąt stron do jednego łańcucha. I tutaj znowu przypomnijmy sobie, kto lobbował za tą ustawą – OTOZ Animals i inne kochające zwierzątka fundacje, za którymi stoją międzynarodowe organizacje, które oczywiście również bardzo kochają zwierzątka. I teraz, gdyby ci wszyscy celebryci, którzy wcześniej tak krytykowali pana Nawrockiego, że jest nieczułym chamem, bo pieski chce wiązać, wykonały pewien proces myślowy, być może rozjaśniłoby im się w główkach – a akurat i Doda, i pani Rozenek, które teraz wychodzą na pierwszy plan w walce o dobre warunki psów w schroniskach, były łaskawe wypowiedzieć się krytycznie o tej decyzji Nawrockiego.

Jeśli organizacje prozwierzęce lobbują za ustawą (w której łańcuch miał być tylko wabikiem dla mas), która pozwala organizacjom prozwierzęcym odebrać psa właścicielowi pod byle pretekstem (za co organizacje prozwierzęce dostają pieniądze) i oddać je do schroniska albo fundacji, czyli również organizacji prozwierzęcych, jakby na to nie patrzeć (za co owe schroniska i fundacje również dostają pieniądze na utrzymanie psa), to kto na tym najlepiej wychodzi i kto trzepie kasę? Ano właśnie. Warto wziąć również pod uwagę fakt, że pod lupę wzięte zostały na razie schroniska, które podlegają wojewodom – nikt się nie będzie wychylał w stronę fundacji, za którymi stoją ci międzynarodowi giganci, więc tylko możemy mieć nadzieje, że zwierzątka mają tam miło, ciepło i przytulnie. Tylko że jakbyście próbowali przygarnąć pieska albo kotka od takiej fundacji, to Wam przedstawią takie wymagania, że mogłoby Wam przejść przez myśl, czy oni naprawdę chcą, żeby te zwierzęta znalazły dobry dom, czy może chodzi o coś zupełnie innego?

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Smutna złego końcówka

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Internet zalała fala memów z propozycjami nowych tytułów lektur szkolnych. „Osoba siłująca”, „O psiecku, które jeździło koleją”, „Osoby w kryzysie bezdomności”, „Mała osoba książęca” czy nawet tak absurdalne jak „O osobach niskorosłych i osobie bez opieki rodzicielskiej o imieniu Marysia”. Jest to oczywista odpowiedź internautów na absurdalną ustawę o tym, żeby ogłoszenia o pracę były neutralne płciowo. Nie wiem, czy ustawa zakłada, co pracodawca ma zrobić w sytuacji, kiedy chce zatrudnić konkretnie babę albo chłopa, ale podejrzewam, że rozwiązywanie takich problemów rządzący zrzucili już na barki tego pracodawcy. O temacie przypomniał „Teatr Wybrzeże”, który we wpisie informującym o odwołaniu spektaklu użył właśnie sformułowania „osoba aktorska”. Ale cóż mieli innego zrobić osoby pracownicze tego teatru, żeby się nie narazić na karę?

Absurdalna ustawa, absurdalne tłumaczenia

Zachodziłam w głowę, jakim cudem Karol Nawrocki podpisał tę ustawę. Wiedziałam, że to niemożliwe, że kto jak kto, ale obecny prezydent na pewno nie przepuściłby takiego farfocla. No i okazało się, że miałam rację, bo ustawę podpisał jeszcze Andrzej Duda. Zrobił to już po 1 czerwca, czyli kiedy wiadomo było, że nowym prezydentem zostanie właśnie Karol Nawrocki, ale jeszcze przed jego zaprzysiężeniem. Nie mam pojęcia w takim razie, dlaczego ustawa weszła w życie dopiero z końcem grudnia. Jakieś wyjątkowo długie „vacatio legis”, bo domyślny okres trwa czternaście dni, ale rozumiem, że sami rządzący doszli do wniosku, że ta ustawa jest aż tak abstrakcyjna, że polscy przedsiębiorcy będą potrzebowali więcej czasu na zapoznanie się z nią i zrozumienie, o co w tym chodzi. Byleby tylko, dla własnego dobra, nie usiłowali się połapać, po co właściwie mają wypisywać kretynizmy, zamiast normalnego ogłoszenia o pracę, bo mógłby ich szlag jasny trafić na miejscu. Miałam to sobie nawet sprawdzić, ale ostatecznie zapomniałam o temacie, dopóki nie trafiłam na wywiad z Andrzejem Dudą, w którym potwierdził, że to on podpisał tę śmieszną ustawę. A jak on się pięknie z tego wytłumaczył w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Radia Zet:

– Czy jest pan z siebie dumny, że podpisał pan ustawę, która zmusza wszystkich Polaków do pisania neutralnych płciowo ogłoszeń o pracę, a gdy tego nie uczynią, to mogą zostać ukarani grzywną, jak i zostać pozwani przez kandydata na pracownika do sądu, co skończyć się może dla nich karą nawet do 4800 złotych?

– Panie redaktorze… *nerwowy śmiech*

– No pan podpisał tę ustawę.

– No dobrze, no, podpisałem.

– Błąd czy nie błąd? No tak szczerze, panie prezydencie, nie jest pan już prezydentem. Proszę otwarcie powiedzieć.

– Ja powiem tak. To jest w jakimś sensie jeden z tych absurdów, które są częścią, no niestety, współczesnego świata zideologizowanego bardzo przez…

– Ale jak pan mówi, że to jest absurd, to dlaczego pan to podpisał?

– Ponieważ uważałem, że i tak dużo rzeczy blokuję i nie wszystko blokowałem. Taka jest prawda.

Żałuje pan tego?

– Nie.

Twardym trzeba być…

Przepraszam bardzo, ale co tu się odchajzerowało? Prezydent, złośliwie i drwiąco nazywany przez rząd długopisem, twierdzi, że nie chciał im więcej już wetować, mimo że niczego im tak naprawdę nie wetował? Może właśnie wypadałoby im w tamtym momencie udowodnić, że się nie jest długopisem? Tak na zakończenie drugiej kadencji? Zwłaszcza że miał idealną okazję – trafiła mu się pod nos ustawa nieskończenie głupia i nikomu do niczego niepotrzebna. Aż prosząca się o zawetowanie i zakończenie swojej prezydentury jakoś tak… pozytywniej. I tak wielu ludzi by mu nie zapomniało błazenady związanej z Wołyniem i wręczaniem Zełeńskiemu Orderu Orła Białego, Bóg jeden wie tak naprawdę za co. Pewnie za to, że wtedy jeszcze był dozgonnie wdzięczny Polsce i pięknymi słówkami nam za wszystko dziękował. Ale on im podpisał, bo uważał, że wiele ustaw im blokował, a nie chciał jednak wetować wszystkiego, żeby… Żeby co? Żeby im przykro nie było? Ponarzekaliby najwyżej na niego w mediach, że jest homofobem, przyzwyczaił się już chyba przez te dziesięć lat. Zresztą sam mówił, że prezydent twardy musi być. A on wolał utrudnić życie milionom polskim przedsiębiorcom, bo… za mało rządowi podpisywał. Ale on niczego nie żałuje. Jak rozumiem, podpisałby te debilizmy jeszcze raz. Już tam pal sześć, że ludzie będą musieli w ogłoszeniach o pracę gw**cić język polski, najważniejsze, że i rządowi było przyjemnie, bo przepchnęli kompletny idiotyzm, i prezydentowi, bo dali mu trochę odsapnąć przed końcem prezydentury. Oni i tak już wtedy wszystkie siły kierowali na Nawrockiego. Istnieje duża szansa, że nawet by tego weta nie zauważali. Zresztą z jego wypowiedzi wynika, że ogólnie tych jego wet nie widzieli, bo podobno tyle tego było, a ja, cholera, wszystko przegapiłam. Nikt nie płakał w mediach, nikt się nie oburzał, o prezydencie Dudzie było cicho jak makiem zasiał. Nawet broniłam Andrzeja Dudę, że większym długopisem przecież był Bronisław Komorowski, który zawetował raptem może z cztery albo pięć ustaw, a Duda jednak prawie dwadzieścia, ale tutaj już nie ma czego bronić. Były prezydent postanowił pożegnać się ze swoją kiepską prezydenturą przez kopnięcie jej w tyłek. Tak że skulona siedzi teraz w kącie i skomle.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej

Nawiasem Pisząc

Żenujący popis posła Treli

logo nawiasem pisząc

Opublikowano

on

Poseł Trela po raz kolejny postanowił udowodnić wszystkim, że kiedyś się z durniem na mózgi pozamieniał. Na domiar złego przeszczep się nie przyjął. Sprawa dotyczy zawetowanej przez Karola Nawrockiego ustawy DSA, o której rząd mówi, że miała być ochroną przeciw cyberprzemocy wobec najmłodszych, a w rzeczywistości chodziło o kaganiec nałożony na pyski niepokornym. Tak jak o ustawie łańcuchowej mówiło się, żeby pieski spuścić z łańcucha, a tak naprawdę mieli obrywać rolnicy kosztem schronisk i organizacji prozwierzęcych (niektóre z nich zresztą były pomysłodawcami tej ustawy, więc ładnie nam się wszystko spina). Swoją drogą, ciekawe to czasy – pieskom zdejmujemy łańcuchy, a przy okazji jeszcze bardziej zaciskamy te, na których trzyma się obywateli.

Walka z dezinformacją czy wolnością słowa

Nikt mi nie wmówi, że ustawa, w której byle urzędnik może ocenić, czy dany wpis spełnia standardy czy nie, nie będzie prowadziła do nadużyć. W oczywisty sposób zbliżylibyśmy się do Wielkiej Brytanii, gdzie już wywieszanie flagi narodowej jest oceniane jako symbol nienawiści. Zwłaszcza że politycy rządzącej koalicji wspominają, że ta ustawa miała też przeciwdziałać dezinformacji, podczas gdy to oni produkują największą ilość kłamstw i manipulacji. I oni też, rzecz jasna, będą oceniać, co tą dezinformacją jest, a co nie. Swoją drogą, poseł Trela udowodnił, że po pierwsze jest moralnym zerem, a po drugie idiotą. Bo z jednej strony atakuje prezydenta gestami, które uważa za obrzydliwe. Widocznie pan poseł uważa je za obrzydliwe, kiedy dotykają jednych, ale całkiem dozwolone, kiedy chcemy uderzyć w kogoś innego. Za takie zachowanie powinna być co najmniej Komisja Etyki Poselskiej. Tak samo, jak w przypadku pani Jachiry, która jawnie nawoływała do wandalizmu. Z drugiej udowadnia, że rację mają ci, którzy ostrzegają, że będzie to narzędzie do kontrolowania jednych przez drugich. Bo dam sobie rękę uciąć, że właśnie za takie śmieszne memy będzie się karało osoby, które użyją ją wobec nie tych osób, co trzeba.

Podwójne standardy

Cisza, która panuje po tym żenującym wystąpieniu posła Treli mówi wystarczająco. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby podobnym wystąpieniem pochwalił się Mentzen, Braun czy Matecki? Oburzeniom nie byłoby końca. Już by się pewnie zastanawiali, jak to wykorzystać do pozbawienia immunitetu. Pamiętacie, jaką hucpę zrobili za okrzyk: „nie bać Tuska”, a jak bronili kwiat naszej młodzieży, który śpiewał o uprawianiu brutalnej miłości z PiS-em? Pierwsze było hejtem, drugie wyrazem naszej kultury, bo to jakiś przebój patologicznego rapera, który poza dziwnymi fiksacjami seksualnymi, znany jest również z tego, że lubi przyćpać. Zresztą daleko nie trzeba szukać – posłowi Myrsze wolno było złamać ciszę wyborczą. Gdyby to zrobił Kaczyński w przypadku Nawrockiego krzyczeliby do tej pory, że to zaważyło na wynikach wyborów. Skoro wg niektórych zaważył fakt, że nazwisko Nawrockiego było pierwsze, jak wynika z polskiego alfabetu. No, ale nie zrobił, więc trzeba było urządzić dramę o sfałszowanych wyborach. I oni, psia ich nać, będą oceniać, co jest dezinformacją, a co nie.

M.

https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

Czytaj dalej